<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Biografie &#8211; Wojenny Nowy Sącz</title>
	<atom:link href="https://www.wojennysacz.pl/category/biografie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.wojennysacz.pl</link>
	<description>Kolejna witryna oparta na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Jan 2023 21:23:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.1</generator>
	<item>
		<title>Rysiówna Zofia</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/rysiowna-zofia/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/rysiowna-zofia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2022 20:21:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3916</guid>

					<description><![CDATA[Zofia Rysiówna (1920–2003)    Anna Żalińska Zofia Rysiówna przyszła na świat 12 maja 1920 r.[1] w Rozwadowie (dziś dzielnica Stalowej Woli). Była siódmym dzieckiem w rodzinie Heleny i Józefa Rysiów. Ojciec był austriackim urzędnikiem kontroli skarbowej, pochodził z Mordarki koło Limanowej. Matka wywodziła się ze szlacheckiej rodziny Malinowskich, która po rzezi galicyjskiej opuściła swój]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-1 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-0 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-1{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-1{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-1 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><p><strong>Zofia Rysiówna (1920–2003)</strong></p>
<p><strong> </strong></p></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-1"><h3><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em></strong></h3>
<p>Zofia Rysiówna przyszła na świat 12 maja 1920 r.<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a> w Rozwadowie (dziś dzielnica Stalowej Woli). Była siódmym dzieckiem w rodzinie Heleny i Józefa Rysiów. Ojciec był austriackim urzędnikiem kontroli skarbowej, pochodził z Mordarki koło Limanowej. Matka wywodziła się ze szlacheckiej rodziny Malinowskich, która po rzezi galicyjskiej opuściła swój dwór w Korzennej i osiedliła się w Nowym Sączu. Józef Ryś zmarł nagle 8 września 1920 r., pozostawiając czterdziestoletnią wdowę z licznym potomstwem. Osierocił Zofię, gdy ta miała zaledwie trzy miesiące. Oprócz niej zostali jeszcze: Władysław (ur. 1901 r.), Bronisław, Zbigniew (ur. 1914), Wanda, Stanisława i Maria. Wobec powyższego Helena Ryś, szukając pomocy rodziny i pewnego dachu nad głową, przeprowadziła się do Nowego Sączą, do domu po matce, który mieścił się przy ul. Matejki 2<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>.</p>
<p>Zofia po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczała do Gimnazjum Żeńskiego im. M. Konopnickiej w Nowym Sączu. Już w czasach szkolnych wyróżniała się piękną deklamacją i śpiewem<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>. Jej talent dostrzegł Bolesław Barbacki, pod którego okiem grywała w Teatrze Towarzystwa Dramatycznego.</p>
<p>Po maturze w 1938 r. wyjechała do Warszawy, gdzie rozpoczęła studia w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej. Lato 1939 r. spędzała w domu z rodziną. Po wybuchu wojny, w związku z niemieckim nakazem zamknięcia wszystkich polskich szkół wyższych, Zofia pozostała w Nowym Sączu. Przynajmniej do czasu zawiązania się na jej uczelni tajnego nauczania. W Sączu, wobec przymusowych skierowań do pracy w Niemczech dla niezatrudnionych oraz w celu otrzymania Ausweisu (dowodu osobistego) oraz kartek żywnościowych, Zofia musiała podjąć pracę. Otrzymała stanowisko sekretarki w Zarządzie Miejskim, gdzie jej przełożonym był dr Stanisław Długopolski<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>. Pełniła niejednokrotnie rolę tłumaczki niemieckiego zarządcy miasta – Stadtkommissara dr. Heina<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>. W działalność konspiracyjną zaangażowała się poprzez swojego brata Zbigniewa Rysia. Organizowała przepustki, do których miała dostęp, pracując w Magistracie<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>. <em>Nasz dom przy ul. Matejki 2 był ważnym punktem przerzutowym na Węgry. Przekazywaliśmy informacje na Zachód, ukrywaliśmy Żydów</em><a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a> – wspominała Zofia. To na polecenia brata wykonywała różne zadania, głównie kurierskie i kolporterskie. Poinstruowana przez Zbigniewa bardzo oględnie, znała jedynie zasadę milczenia przez 24 godziny – w razie aresztowania miał to być minimalny czas, w którym pozostali członkowie siatki konspiracyjnej mogli ratować się ucieczką, zacierano ślady działalności konspiracyjnej, zmieniano skrzynki kontaktowe itp. <em>Zabrzmi to śmiesznie, ale ja w ogóle nie wiedziałam, że jestem w konspiracji. Przysięgę złożyłam mojemu bratu i nie wypytywałam go o żadne szczegóły, a on też mi się nie zwierzał z tego, co robi. Wszystko polegało na pewnych moich domysłach. Mój brat wychodził ze słusznego założenia, że jak ktoś nie wie, to nigdy tego nie powie</em> – opowiadała ze śmiechem Zofia Rysiówna w wywiadzie radiowym dla Polskiego Radia w 1969 r.<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a></p>
<p>Wydarzeniem przełomowym – jak miało się później okazać – w życiu Zofii w czasie okupacji była akcja „Szpital”, czyli uwolnienie Jana Karskiego ps. „Witold” (właść. Jana Kozielewskiego), do którego doszło w lipcu 1940 r. Historia ta zaczęła się dwa miesiące wcześniej, w maju, kiedy Zofia – jak bywało nieraz – przyjęła w domu rodzinnym przy ul. Matejki 2 dwóch nieznanych mężczyzn, którzy zgłosili się do jej brata. Zostali na noc, po czym w asyście Zbigniewa ruszyli w dalszą drogę do węgierskiej granicy<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>. Jan Karski przedostał się na Słowację prowadzony przez doświadczonego kuriera Franciszka Musiałowicza ps. „Myszka” z Piwnicznej, dla którego był to trzydziesty drugi od wybuchu wojny kurs przez granicę. Niestety na Słowacji nastąpiły nieprzewidziane komplikacje – na Karskiego nie czekał umówiony samochód. Musiałowicz podjął decyzję o pokonaniu stukilometrowego odcinka pieszo, jednak na prośbę Karskiego, który szedł z poranioną stopą, zdecydował się na nocleg we wsi Demjata. Udzielający noclegu gospodarz, Michał Muszyński [właściwie Mušynski], zdradził i wydał kurierów w ręce słowackiej straży granicznej. Po przeszukaniu Karskiego i wstępnej analizie materiału konspiracyjnego, który miał przy sobie, Słowacy doszli do wniosku, że mają do czynienia z kimś ważnym. Uwięziono go w Preszowie. <strong>Franciszek Musiał został wydany posterunkowi niemieckiej policji granicznej – </strong>Grenzpolizeikommissariat<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a> – <strong>w Muszynie, a stamtąd przewieziono go do Nowego Sącza. Po brutalnych przesłuchaniach został</strong><strong> zesłany do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, a potem do męskiego podobozu przy KL Ravensbrück, gdzie doczekał wyzwolenia<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>.</strong> Jan Karski, w obawie przed torturami, aby nie zdradzić nikogo, w celi więziennej próbował popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły. Ponieważ liczono na ważne zeznania, Niemcy przejęli więźnia i podjęli akcję ratunkową. Karskiego przewieziono do sądeckiego szpitala, gdzie znalazł się pod opieką m.in. doktora Jana Słowikowskiego, członka ZWZ<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>. Kurier, nie ufając nikomu z personelu, nie chciał z nikim rozmawiać. Dopiero podczas spowiedzi świętej – co zasugerował doktor Słowikowski – wymienił jedyne znane mu w Sączu imię i adres – Zofii. Szybko dano znać Rysiównie, która – w habicie szarytki (siostry posługiwały wówczas w szpitalu) – weszła nie wzbudzając niczyich podejrzeń do sali, w której leżał więzień. Dopiero wtedy Karski poprosił ją o zawiadomienie przyjaciół z konspiracji o sytuacji. Zofia pojechała do Krakowa pod wskazany adres, na ul. Czarodziejskiej 52 i rzeczywiście, krakowscy dowódcy Związku Walki Zbrojnej (Komendantem Obszaru Kraków był wówczas płk Tadeusz Komorowski ps. „Korczak”, później „Bór”) zorganizowali pomoc: wysłano do Sącza konspiratora Stanisława Rosińskiego, a Zofia otrzymała pieniądze, za które miano przekupić strażników. Sądeckie podziemie opracowało plan ucieczki. Poprzez Zofię Rysiównę i doktora Słowikowskiego przekazano informacje Karskiemu. Nadszedł pamiętny moment: 28 lipca 1940 r. uśpiono Józefa Jeżyka i Józefa Laskowika – byli to funkcjonariusze policji granatowej pilnujący więźnia, którzy podobno świadomie wypili herbatę ze środkiem nasennym. Karski wyprowadzony przez konspiratorów do wyjścia, ostatecznie wyskoczył przez okno. Potem kajakiem wydostał się z miasta i został bezpiecznie doprowadzony na melinę, zorganizowaną przez Zofię Rysiównę w majątku Jana Morawskiego w Marcinkowicach<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>.</p>
<p>Brawurowa akcja uwolnienia więźnia politycznego, zaplanowana przez sądeckie podziemie, weszła do historii jako jedno z lepiej przeprowadzonych tego typu działań w okupacyjnej Polsce. Jan Karski zasłużył się w latach późniejszych w znaczący sposób jako kurier między Warszawą a Londynem i emisariusz Rządu Polskiego na Uchodźstwie<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>. Cena jego wolności miała się jednak okazać wysoka.</p>
<p>Niedługo po lipcowych wydarzeniach Zofia powróciła do Warszawy, gdzie uczyła się śpiewu u prof. Beliny Skupiwskiego w Szkole Muzycznej i kontynuowała naukę aktorstwa na tajnych kompletach. Mieszkała u siostry i jej męża przy ul. Uniwersyteckiej 1. Tam właśnie została aresztowana przez Niemców w kwietniu 1941 r., skąd przewieziono ją najpierw na al. Szucha w Warszawie, potem na Pawiak i w końcu do Nowego Sącza na przesłuchanie. Niemal rok od akcji „Szpital” Greko wpadło na trop podziemia: Niemcy przejęli odznaczenia od Władysława Sikorskiego dla Sądeczan, którzy uratowali Karskiego<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>. Potem za sprawą konfidentów rozpoczęły się aresztowania. Przesłuchania trwały kilkanaście tygodni, po czym Zofia została skazana na uwięzienie w obozie koncentracyjnym <a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.</p>
<p>Trafiła do kobiecego obozu, KL Ravensbrück, gdzie przybyła z więzienia w Tarnowie w październiku 1941 r. Jedna ze współwięźniarek tak wspomina pierwsze tygodnie w obozie: <em>Czterotygodniowa kwarantanna, w czasie której nie miałyśmy żadnego kontaktu z obozem </em>[…]<em> była ciężką wstępną udręką. </em>[…]<em> w tarnowskim transporcie, umieszczonym po stronie A, była Zosia Rysiówna, wówczas uczennica szkoły teatralnej. Ona to w niedzielne przedpołudnia, gdy nie było blokowej, przechodziła na naszą stronę i recytowała utwory Mickiewicza i Słowackiego. Repertuar miała bogaty, świetną dykcję, były to więc dla nas uczty duchowe</em><a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a><em>. </em>I tak już zostało. <em>Wieczory poetyckie Zofii Rysiówny koiły i odrywały od ponurej rzeczywistości </em>– wspominała inna towarzyszka niedoli<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>. Zofia Rysiówna recytowała i śpiewała przy różnych okazach, a także bez okazji. Ze swoim występem wokalnym brała udział w m.in. w wigilii zorganizowanej w grudniu 1944 r. dla przebywających w obozie dzieci – głównie uwięzionych po powstaniu warszawskim<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. <em>Takie kobiety jak: Helena Salska, </em>[…]<em>, Józefa Kantor </em>[…]<em>, Zofia Rysiówna </em>[…]<em> – promieniowały niepokonaną wewnętrzną wolnością, poczuciem godności, hartem ducha, mocą przetrwania…”</em><a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a><em>.</em></p>
<p><em>            </em>Jako więźniarka Zofia pracowała m.in. przy pracach ziemnych i budowlanych poza obozem, w bliskości gestapowskich willi. Następnie podszywała wojskowe płaszcze futrami zrabowanymi w całej Europie (głównie ofiarom Holokaustu)<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. W Archiwum Narodowym w Krakowie Oddział w Nowym Sączu zachowało się (w odpisie maszynowym) kilka grypsów Zofii pisanych do matki. Do rodziny nadawał je Francuz, jeniec wojenny, z którym Zofia kontaktowała się, idąc do pracy poza obozem. Listy, bardzo poetyckie, pełne są tęsknoty i żalu za utraconym życiem i ciepłem rodzinnym, możliwością nauki i doświadczania sztuki. <em>Jesteś wszystkim dla mnie mamo! Wszystkim dobrym, wytęsknionym i straconym na tak długo</em> – pisała Zofia 4 kwietnia 1943 r.<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a></p>
<p>O determinacji i harcie ducha Zofii świadczy fakt, że z obozu do Polski powróciła pieszo. Wiąże się z tym niezwykła, podobno rzeczywista historia – otóż niedługo przed jej powrotem do rodzinnego domu jedna z sióstr Zofii przebywających w Sączu miała sen. We śnie spotkała ją, idącą drogą w grupie obcych osób. Zapytana, kiedy wróci do domu – Zosia odpowiedziała spokojnie, że w środę. I rzeczywiście, kilka dni po tym śnie, a była to środa – i cała rodzina zastygła w oczekiwaniu – o godzinie dziesiątej wieczorem Zofia zastukała do drzwi<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>.</p>
<p>Po jakimś czasie powróciła do Krakowa, gdzie zdała eksternistycznie egzamin aktorski. Na deskach teatralnych zadebiutowała niedługo potem, w 1945 r. w Teatrze Miejskim im. Juliusza Słowackiego, w „Balladynie”. <em>Reżyser Władysław Woźnik życzył sobie, żeby główną rolę grała nie jakaś pełna czaru przedwojenna diwa, a zwyczajna dziewczyna. Więc jak mnie zobaczył z tymi moimi dwoma czarnymi warkoczami, to się mu spodobałam </em>– wspominała Zofia Rysiówna po latach. W Krakowie poznała Adama Hanuszkiewicza, również aktora. Wzięli ślub (Zofia była drugą żoną artysty), a w związku na świat przyszło dwoje dzieci. Po kilkunastu latach pracy na deskach krakowskich teatrów dramatycznych, osiedliła się na stałe w Warszawie, gdzie Hanuszkiewicz angażował się w powstanie Teatru Telewizji. W stolicy Zofia również związała się z TTV, grała również między innymi w Teatrze Polskim, Teatrze Klasycznym oraz Teatrze Nowym. Potem występowała także w Państwowym Teatrze Polskim w Poznaniu. Jako aktorka teatralna posiadała <em>wyjątkowe predyspozycje </em>[…]<em> do tworzenia heroin tragicznych w dramacie poetyckim<a href="#_ftn24" name="_ftnref24"><strong>[24]</strong></a></em>. Takie też role często jej oferowano. Ponadto zagrała też kilka ról filmowych, brała udział w słuchowiskach Polskiego Radia oraz dubbingowała filmy<a href="#_ftn25" name="_ftnref25">[25]</a>.</p>
<p>Zofia Rysiówna zmarła 17 listopada 2003 r. w Warszawie. Jej ciało spoczęło jednak w Nowym Sączu, na cmentarzu komunalnym przy ul. Rejtana.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> Niektóre źródła podają 17 maja, por.: <a href="https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego">https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</a>, dostęp: 10.11.2021,</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> Wanda Starzyńska, <em>Korzenie</em> [w:] Zbigniew Ryś, <em>Wspomnienia kuriera</em>, Nowy Sacz 2013, s. 8–9; zob. też: <a href="https://plus.gazetakrakowska.pl/sadecki-rod-wielu-cnot-niezwykla-odwaga-i-artystyczny-talent-rysiow/ar/12172012">https://plus.gazetakrakowska.pl/sadecki-rod-wielu-cnot-niezwykla-odwaga-i-artystyczny-talent-rysiow/ar/12172012</a>, dostęp: 10.11.2021,</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> Maria Lorek, Stanisław Gniady, <em>Sądeczanki – więźniarki Ravensbruck</em>, „Almanach Sądecki“ 2014, nr 1/2 (86/87), s. 37.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> <em>Zofia Rysiówna, Z przeżyć okupacyjnych, „Rocznik Sądecki” 1968, t. 9, s. 441.</em></p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> J. Bieniek, <em>Lord znad Dunajca</em>, s. 50.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> Z. <em>Rysiówna, Z przeżyć okupacyjnych, s. 442.</em></p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> Jan Słowikowski, <em>Wspomnienia z pracy w szpitalu sądeckim w latach 1935–1941,</em> „Rocznik Sądecki” 2008, t. 36, s. 291, przypis 2.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> Audycja Joanny Sucheckiej „Aktorka Zofia Rysiówna o swoich wspomnieniach z Gestapo i obozu koncentracyjnego“. (PR, 18.03.1969), link na stronie: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> Z. <em>Rysiówna, Z przeżyć okupacyjnych, s. 442.</em></p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> Powszechnie zwane „Gestapo“. Chodzi o niemiecką policję graniczną, której siedziba mieściła się w Nowym Sączu przy ul. Czarnieckiego 13, zaś jeden z posterunków terenowych – w Muszynie. W Nowym Sączu nigdy Gestapo nie urzędowało, jego funkcje pełniła właśnie policja graniczna. Więcej na ten temat por.: Dawid Golik, <em>Obsada personalna niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w powiecie nowosądeckim w latach 1939–1945</em>, „Rocznik Sądecki” 2020, t. 48, s. 214.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> <a href="https://www.facebook.com/watch/?v=540703447177047&amp;ref=sharing">https://www.facebook.com/watch/?v=540703447177047&amp;ref=sharing</a>, 26.03.2022.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> Jan Słowikowski, <em>Wspomnienia z pracy w szpitalu sądeckim w latach 1935–1941,</em> „Rocznik Sądecki” 2008, t. 36, s. 291.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> <a href="https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego">https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</a> oraz opublikowane przy artykule audycje radiowe, 12.12.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> Więcej na ten temat napisał dr Adam Puławski, por np.: <a href="https://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=525&amp;strona=528">https://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=525&amp;strona=528</a>, <a href="https://dzieje.pl/aktualnosci/dr-adam-pulawski-misja-karskiego-byla-priorytetowa-dla-polskiego-podziemia">https://dzieje.pl/aktualnosci/dr-adam-pulawski-misja-karskiego-byla-priorytetowa-dla-polskiego-podziemia</a>, 26.03.2022.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> Z. <em>Rysiówna, Z przeżyć okupacyjnych, s. 443.</em></p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> O swoich wojennych losach wspomina Zofia Rysiówna. Audycja z cyklu „Zapiski ze współczesności“. (PR, 08.03.1999) <a href="https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego">https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</a>, 12.12.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> Urszula Wińska, <em>Zwyciężyły wartości. Wspomnienia z Ravensbr</em><em>ü</em><em>ck</em>, Gdańsk 1985, s. 38.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> <em>Ibidem </em>, s. 119.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> <em>Ibidem</em>.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> <em>Ibidem</em>, s. 357.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> Audycja radiowa… <a href="https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego">https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</a> 12.12.2021 r.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, sygn. 559/34, s. 333.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a> O swoich wojennych losach wspomina Zofia Rysiówna. Audycja z cyklu &#8222;Zapiski ze współczesności&#8221;. (PR, 08.03.1999) https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a> <a href="https://encyklopediateatru.pl/osoby/169/zofia-rysiowna">https://encyklopediateatru.pl/osoby/169/zofia-rysiowna</a>, 12.12.2021 r.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a> <a href="https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego">https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2734240,Zofia-Rysiowna-aktorka-ktora-ocalila-Jana-Karskiego</a>, 10.12.2021 r.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-0{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-0 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-0{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-0 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-0{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-0 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-1{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/rysiowna-zofia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stobiecka Maria, Janina, Celina, Alina oraz Zygmunt</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/stobiecka-maria-janina-celina-alina-oraz-zygmunt/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/stobiecka-maria-janina-celina-alina-oraz-zygmunt/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2022 20:20:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3914</guid>

					<description><![CDATA[Maria Stobiecka i jej dzieci: Janina, Celina, Zygmunt, Alina  Anna Żalińska Każda ofiara z życia, także ta poniesiona w imię wolności ojczyzny, jest bolesną i trudną dla tych bliskich, którzy przeżyli. Szczególnie tragiczny wydaje się zaś los tych rodzin, które okupant zdołał uśmiercić niemal w całości, a nieliczni, którzy pozostali, rozjechali się po]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-2 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-1 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-2{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-2{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-2 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><strong>Maria Stobiecka i jej dzieci: Janina, Celina, Zygmunt, Alina</strong></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-2"><h3><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em></strong></h3>
<p>Każda ofiara z życia, także ta poniesiona w imię wolności ojczyzny, jest bolesną i trudną dla tych bliskich, którzy przeżyli. Szczególnie tragiczny wydaje się zaś los tych rodzin, które okupant zdołał uśmiercić niemal w całości, a nieliczni, którzy pozostali, rozjechali się po świecie. W ten sposób zamiera naturalny nośnik pamięci; zadanie uczczenia zmarłych bohaterów spoczywa wtedy w pełni na społeczności lokalnej. Tak jest właśnie w przypadku rodziny Stobieckich.</p>
<p>Józef Bieniek, jeden ze strażników pamięci życia i martyrologii rodziny Stobieckich, tak ocenia ich postawę: <em>rodzina ta zaświeciła w ponurym mroku owych czasów blaskiem najwyższej wartości, jakim poszczycić się może człowieczeństwo i ludzkość</em><a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a><em>.</em> Wbrew staraniom okupanta, by z narodu polskiego uczynić tanią siłę roboczą pozbawioną poczucia moralności, oderwaną od kultury i wzajemnych związków narodowych, Stobieccy aktywnie i skutecznie działali na polu walki podziemnej, na torturach nie wydając nikogo spośród licznych konspiratorów, z którymi współpracowali. Z siedmioosobowej rodziny zaangażowanej w działalność konspiracyjną zginęła matka i czwórka jej dzieci. Przy życiu pozostała dwójka rodzeństwa, syn Władysław i córka Elżbieta, która prawdopodobnie zmarła w Kanadzie, dokąd pod koniec życia często wyjeżdżała w odwiedziny do córek i na leczenie.</p>
<p>A historia rodziny wyglądała tak: Maria Jarosz urodziła się w Krakowie 20 kwietnia 1878 r. Sama będąc nauczycielką, poślubiła nauczyciela szkół średnich, późniejszego inspektora szkolnego – Stanisława Stobieckiego. Mieli sześcioro dzieci: Janinę, Celinę, Elżbietę, Zygmunta, Władysława i Alinę, których wychowywali w atmosferze patriotyzmu oraz wzajemnego wsparcia. Stanisław Stobiecki zmarł jeszcze przed wojną, w 1938 r. Tuż przed jej wybuchem najstarsza z rodzeństwa, Janina (urodzona 4 października 1908 r. w Krakowie), wykształcona na nauczycielkę, pracowała w szkole powszechnej im. Urszuli Kochanowskiej w Nowym Sączu. Ten sam zawód obrała o dwa lata młodsza, bo urodzona 14 października 1910 r. również w Krakowie, Celina. Nauczała ona w szkole powszechnej im. św. Jadwigi Śląskiej (od 1946 roku im. Królowej Jadwigi<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>). Kolejne dziecko Stobieckich – Elżbieta, urodzona 4 lipca 1912 r. – chyba jeszcze przed wojną zamieszkała w Krakowie, prawdopodobnie pracując tam jako urzędniczka (posiadała wykształcenie średnie ekonomiczne). Poślubiła pochodzącego z Mucharza Jana Wądolnego. 7 czerwca 1943 roku w okupacyjnym Krakowie, pomiędzy dwiema datami tragicznych wypadków rodzinnych, przyszła na świat ich pierwsza córka Ewa. Mąż Elżbiety również zaangażował się w konspirację. Złapany przez Niemców, pobyt w więzieniu okupił trwałą utratą zdrowia. Po wojnie należał do Związku Bojowników O Wolność i Demokrację (ZBOWiD). 3 września 1948 r. w Katowicach w rodzinie Wądolnych urodziło się drugie dziecko – Barbara. Obie córki w latach 70-tych wyjechały do Kanady. W 1978 r., po śmierci męża Jana, z Krakowa do Kanady jeździć często będzie również schorowana Elżbieta<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>.</p>
<p>Powróćmy do chronologii wydarzeń. Kolejno, po trzech córkach, w małżeństwie Stobieckich przyszło na świat dwóch synów: Zygmunt, rocznik 1914 (świętujący urodziny 10 kwietnia), przed wojną student medycyny na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Poznańskiego<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>. Trzy lata później pojawił się Władysław, urodzony 28 maja 1917 r., o którego przedwojennych i okupacyjnych losach trudno jest coś pewnego napisać z powodu braku źródeł. Prawdopodobnie mieszkał w czasie okupacji w Nowym Sączu przy ul. Sobieskiego z żoną i dwiema córkami<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>. Z pewnością po wojnie, w latach 70-tych przebywał w Gliwicach jako emerytowany nauczyciel (kolejny potomek, który obrał zawód rodziców!), zaś ostatnim miejscem jego pracy był Zespół Szkół Górniczych przy kopalni „Sosnowiec”<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>.</p>
<p>Ostatnim dzieckiem Stobieckich była znacząco młodsza od rodzeństwa, urodzona 28 maja 1923 r. (w czterdziestym piątym roku życia matki) w Nowym Sączu, Alina. W chwili wybuchu wojny Alina miała 16 lat, była uczennicą, a także harcerką. Harcerką I Żeńskiej Drużyny Harcerskiej w Nowym Sączu była także jej siostra Janina, zapewne do tej samej drużyny należała również Celina<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>.</p>
<p>Dom, w którym Maria Stobiecka mieszkała z córkami Janiną, Celiną i Aliną, położony przy ul. Kunegundy 14, już od jesieni 1939 r. służył walce z okupantem. Inicjatorem działań był Zygmunt, człowiek niesamowicie ideowy, altruista. Wybuch wojny zastał go przebywającego na wakacjach w domu rodzinnym. Już 1 września Zygmunt zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień jako ochotnik do wojska. Otrzymał skierowanie do jednostki formującej się we Lwowie. Wobec niemieckiej strategii <em>Blitzkrieg</em> Zygmunt nie zdążył wstąpić do armii; po trzytygodniowej tułaczce powrócił do Nowego Sącza<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>. Tutaj bardzo szybko dostrzegł liczny i niekontrolowany napływ uchodźców (zwłaszcza żołnierzy i ochotników do wojska na Zachodzie, działaczy politycznych i społecznych) i wiążącą się z tym potrzebę bezpiecznego przeprowadzania ich na południe, przez Słowację na Węgry. Spontanicznie, jako jeden z pierwszych, wraz z kolegami (m.in. Lesławem Wojtygą, Ignacym Klimaszewskim, Janem Żółcińskim, a także przy udziale Tadeusza Sokołowskiego i jego matki Anny) organizuje działalność przerzutową, zapewniając meliny, wywiad graniczny i sieć łączności. Przy zaangażowaniu matki i sióstr dom rodzinny Stobieckich staje się tymczasową kwaterą na drodze przerzutowej na Węgry. Podobną spontaniczną odpowiedzią na napływ uchodźców był zawiązany przez Sichrawów Komitet Pomocy Uchodźcom, w którego działalność angażowały się m.in. siostry Stefaniszyn<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>.</p>
<p>Starsze siostry Zygmunta, Janina i Celina Stobieckie, wspomagały brata w organizacji szlaków przerzutowych. Ponadto, po zawiązaniu się w Sączu struktur państwa podziemnego zarządzanych z Warszawy, Janina, działająca pod ps. „Jola” oraz Celina, zaczynają pełnić rolę łączniczek między Nowym Sączem, a Krakowem i Warszawą, przewożąc pieniądze i pocztę, dostarczane przez kurierów z Węgier<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>.</p>
<p>Zygmunt ps. „Zymek” przechodził wielokrotnie granice jako przewodnik i kurier, docierając do Budapesztu. W lutym 1940 roku ma miejsce pierwsza wielka „wsypa” graniczna. Zygmunta poszukuje graniczna policja niemiecka, w skrócie Greko (tzw. komisariat policji granicznej – Grenzpolizeikommissariat Neu-Sandez)<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>, na czele której stoi Heinrich Hamann. Stobiecki uciekł do Krakowa, gdzie otrzymał fałszywe dokumenty na nazwisko panieńskie matki – Jarosz. Pod nowym pseudonimem „Zygmunt” zaangażował się jako kierownik Sekcji pomocy Więźniom i Ofiarom terroru hitlerowskiego Okręgu ZWZ-Kraków, współpracując z siostrą zamieszkałą w Krakowie, Elżbietą Wądolny. Elżbieta obsługiwała punkty grypsowe w Krakowie i w Tarnowie. Ponadto Zygmunt utrzymywał kontakt z więźniami obozu koncentracyjnego w Auschwitz, do którego dostarczał lekarstwa i inne potrzebne artykuły. Głównymi ogniwami siatki łączności byli polscy strażnicy i personel organizacji charytatywnych m.in. akcji dożywiania więźniów politycznych<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>.</p>
<p>Zygmunt Stobiecki, jako człowiek o zapatrywaniach lewicowych, wykorzystywał mieszkanie siostry w Krakowie przy ul. Tomasza 26 jako miejsce tajnych zgrupowań krakowskich działaczy lewicy (bywał tam m.in. Józef Cyrankiewicz, powojenny premier i członek PZPR)<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>.</p>
<p>Na skutek kolejnej „wsypy” w bazie Okręgu przy ul. Krupniczej w Krakowie do rąk Gestapo dostała się Kenkarta Zygmunta. Ukrywał się on ponownie, zmieniał miejsca zamieszkania, skutecznie odbudowywał siatkę łączności z więzieniami, lecz na skutek donosu konfidenta został aresztowany dnia 20 czerwca 1941 r. Przebywał w więzieniu na Montelupich. Po brutalnym śledztwie w siedzibie Gestapo przy Pomorskiej, na którym nikogo nie wydał, otrzymał wyrok śmierci. Pocztą grypsową, którą sam zorganizował, wysłał na adres Elżbiety w Krakowie list pożegnalny. Zawierał on swoisty testament: C<em>okolwiek by Was czekało na konspiracyjnym szlaku, nie cofajcie się nigdy i nie wahajcie się ani na moment, gdy przyjdzie podjąć decyzję czynu. Nie istnieje bowiem w sytuacji obecnej nic ważniejszego nad służbę dla umęczonej Ojczyzny i nad walkę o jej wolność</em><a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>. Zygmunt Stobiecki trafił do KL Auschwitz, gdzie, po miesiącach wykorzystywania go do ciężkiej pracy, 14 kwietnia 1942 r. został na nim wykonany wyrok śmierci<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>.</p>
<p>Po aresztowaniu Zygmunta matka i siostry wstrzymały swoją działalność. Bardzo boleśnie przeżyły informację o jego śmierci. Nie zamknęły się jednak w swoim bólu. Przez okres, w którym nie angażowały się w podziemie, nie przestały nieść pomocy materialnej Żydom w sądeckim getcie<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.</p>
<p>Praca konspiracyjna została podjęta przez Marię Stobiecką i jej córki na nowo zimą na przełomie lat 1942/1943. Wtedy głównym motorem działań stała się Janina, a ich inicjatorką –Maria Wzorkówna ps. „Kinga”. To ona zapoznała Stobieckie z Janem Lipczewskim ps. „Andrzej”, który został przysłany przez Komendę Główną AK z Kielc w celu odbudowy sieci organizacyjnej Inspektoratu AK w Nowym Sączu. Stobieckie nie odmówiły, weszły w nowe struktury organizacyjne podziemnego państwa<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>.</p>
<p>Celina Stobiecka prowadzi nasłuch radiowy, na podstawie którego obie z Janiną redagowały biuletyny informacyjne. Ponadto prowadziły prace administracyjno-biurowe Inspektoratu Obwodu AK Nowy Sącz – „Niwa”. W ich domu mieścił się Wydział Łączności „Niwy”, którego prace nadzorowała Janina. Pełniła ona funkcje łącznościowe między inspektoratem Nowy Sącz a Komendami Obwodów: sądeckiego, limanowskiego, gorlickiego i nowotarskiego<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>. Ponadto zaangażowana była w działalność Wojskowej Służby Kobiet<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. Celina koordynowała akcję „N” w Nowym Sączu – czyli działania dywersyjno-propagandowe skierowane do Niemców. Kolportażem niemieckojęzycznych druków „N” zajmowała się najmłodsza z sióstr, Alina<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>.</p>
<p>Tragedia przychodzi znienacka. W niedzielę 19 marca 1944 roku Janina wracała z Krakowa do Nowego Sącza. Spędziła wolną sobotę i niedzielę u siostry Elżbiety i malutkiej siostrzenicy Ewy. W drodze powrotnej, na prośbę Lipczewskiego, zabrała ze sobą konspiracyjną „bibułę” i części radiostacji. W Tarnowie musiała się przesiąść; czekając na pociąg, nieszczęśliwie trafiła na niemiecką kontrolę. Hitlerowcy spędzili podróżnych do podziemnego tunelu. Choć – jak podaje Józef Bieniek – Janinie udało się niezauważenie zostawić feralną paczkę na peronie, jej rysopis zgadzał się jednak z wyglądem kogoś, kogo poszukiwało Gestapo. A może ktoś wskazał na nią jako na właścicielkę porzuconej paczki? Została aresztowana. Śledztwo prowadzone jest w Tarnowie, potem w Krakowie, gdzie Janina zostaje zidentyfikowana i odesłana do Nowego Sącza. W trakcie tych przesłuchań nie zdradziła nikogo<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>.</p>
<p>Gdy Janina nie wróciła w umówioną niedzielę, w domu Stobieckich z dnia na dzień wzrastał niepokój. Niestety kobiety w żaden sposób nie zabezpieczyły się przed ewentualnym wtargnięciem niemieckiej policji. Trzy dni po aresztowaniu Janiny, tj. 22 marca, sądeckie Greko dokonało rewizji w domu podejrzanej. Szybko znalezione zostało radio, maszyna, powielacz i mnóstwo konspiracyjnej prasy (w tym propagandowej niemieckojęzycznej) oraz poczty, z nazwami zaszyfrowanych skrzynek i pseudonimami<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>. Zostają aresztowane matka i córka będące w domu: Maria i Alina. Celina na posterunek przy ul. Czarnieckiego 13 została przywieziona ze szkoły, gdzie akurat miała lekcje. Wspomnienie o tym zachowała w pamięci jedna z uczennic szkoły im. św. Jadwigi. Otóż Niemcy zwołali uczniów i personel na dziedziniec, wyprowadzili „ukochaną” nauczycielkę, którą publicznie oszkalowano, wskazując na jej wrogą działalność, a następnie wyprowadzono do auta<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>. Bardzo możliwe, że było to na dziedzińcu klasztoru sióstr niepokalanek, dokąd w czasie okupacji przeniosło się ogółem sześć szkół powszechnych wobec zajęcia ich budynków na cele wojskowe<a href="#_ftn24" name="_ftnref24">[24]</a>.</p>
<p>Już po pierwszej rewizji w domu Stobieckich Niemcy zauważyli – zresztą słusznie – że wpadli na trop ważnej organizacji. W poszukiwaniu dalszych konspiracyjnych materiałów ich dom <em>został dosłownie przewrócony do góry nogami. Pracuje tu specjalna ekipa zrywając podłogi, odbijając tynki, rozwalając piece i przeszukując każdą szczelinę</em><a href="#_ftn25" name="_ftnref25">[25]</a>. Nie znaleźli jednak niczego, co naprowadziło by ich na trop kolejnych ofiar.</p>
<p>Zaraz po aresztowaniu Stobieckich wśród ich współpracowników, a są to nieraz całe rodziny, nastąpił popłoch. Niektórzy, w pierwszym odruchu, ratowali się przed spodziewanym aresztowaniem ucieczką z Sącza. Jednak mijały dni i nic się nie wydarzyło. Zapewne ku wściekłości SS-Hauptsturmführera Wilhelma Raschwitza, ówczesnego szefa Greko, który zajął miejsce po przeniesionym do Krakowa Hamannie, kobiety milczą. Mimo wymyślnych tortur. W końcu Niemcy sięgnęli po środek „ostateczny”. Szantażując Marię Stobiecką, obiecali darować życie zmaltretowanym córkom Janinie i Celinie w zamian za wydanie współpracowników. Kobiety nie ugięły się, świadome chyba tego, że ich śmierć oznacza życie wielu innych. Według ustaleń Bieńka, Janina i Celina zginęły pod murem więzienia rozstrzelane na oczach matki 25 kwietnia 1944 r<a href="#_ftn26" name="_ftnref26">[26]</a>. Według innej, chyba bardziej prawdopodobnej wersji, kobiety zostają rozstrzelane w obecności matki na cmentarzu żydowskim. I tam też zostały pochowane<a href="#_ftn27" name="_ftnref27">[27]</a>. Oba przytoczone źródła podają, że siostry Stobieckie umierały ze słowami „Niech żyje Polska!” na ustach. Ten sam okrzyk wydała Maria dwa dni później, 27 kwietnia 1944 r., gdy pluton egzekucyjny strzelał do niej w Rdziostowie. Wcześniej na jej oczach zabito najmłodszą córkę Alinę. I tak zbolała matka pożegnała swoje dzieci i Ojczyznę<a href="#_ftn28" name="_ftnref28">[28]</a>.</p>
<p>Podobno krótko po egzekucji miała odbyć się rozmowa pomiędzy Johannem Heuchertem, tłumaczem niemieckim zatrudniony w Greko, który brał udział w bestialskich przesłuchiwaniach Stobieckich, a polskim rolnikiem dostarczającym mu wędlin, będącym jednocześnie informatorem AK. Heuchert, choć niechętnie, miał przyznać: <em>Gratuluję! Jeżeli wszystkie Wasze kobiety są takimi bohaterkami, nie pokona Was nigdy żadna siła. Tak, tak, te kobiety były wyjątkowo dzielne i bardzo mocne</em><a href="#_ftn29" name="_ftnref29">[29]</a>.</p>
<p>W tej samej egzekucji, w której zginęła Maria i Alina, rozstrzelano dwie inne bohaterki, młodą harcerkę i jej matkę: Marię Kardaszewicz z córką Ewą, uczennicą, 16-letnią zastępową Szarych Szeregów. Po wojnie ciała tych czterech ofiar ekshumowano z miejsca zbrodni w rdziostowskim lesie. Protokoły ekshumacyjne Marii i Aliny wskazują, że ich ciała rozpoznano po ubraniu i po włosach, a w oględzinach uczestniczyli: Witold Barbacki, Jerzy Kardaszewicz, Władysław Stobiecki i Elżbieta Wądolny<a href="#_ftn30" name="_ftnref30">[30]</a>. Ciał Janiny i Celiny nie udało się odnaleźć.</p>
<p>Dziś spoczywają obok siebie na cmentarzu komunalnym przy ul. Rejtana: Maria Kardaszewicz z córką Ewą, Maria Stobiecka i Alina, a w ich grobowcach jest miejsce przygotowane dla Janiny i Celiny, o czym świadczą symbolicznie umieszczone napisy. Ponadto Radni Miasta Nowego Sącza uhonorowali bohaterską rodzinę, nazywając imieniem Rodziny Stobieckich jedną z ulic w dzielnicy Gołąbkowice, poprzeczną Lwowskiej.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> Józef Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich (z dziejów ruchu oporu na ziemi sądeckiej)</em>, „Rocznik Sądecki” 1966, t. 7, s. 399.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <a href="http://sp2ns.pl/informacje/">http://sp2ns.pl/informacje/</a>, dostęp: 2.10.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> Informacje o Elżbiecie, jak i podany wcześniej rok śmierci ojca, pochodzą z akt paszportowych przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej: IPN Kr 37/54386, Akta Paszportowe Elżbiety Wądolnej, Podanie-Kwestionariusz z 1987 roku i wcześniejsze; pozostałe informacje za: J. Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich</em>, s. 399, 400.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> J. Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich</em>, s. 400.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> Zob. przypis 23.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> IPN Kr 37/54386, Akta Paszportowe Elżbiety Wądolnej, Podanie-Kwestionariusz z 1987.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> Stobiecka Alina, Stobiecka Janina [w:] Słownik uczestniczek walk o niepodległość Polski, Warszawa 1988, s. 377–378, por. też Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział w Nowym Sączu (dalej ANKr O/NS), Materiały do dziejów harcerstwa na Sądecczyźnie, sygn. 31/559/34, Pismo zaświadczające o udziale harcerek w działalności konspiracyjnej, k. 201.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> J. Bieniek,<em> Saga rodu Stobieckich,</em> s. 400.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> J. Bieniek, <em>Lord znad Dunajca</em>, „Almanach Sadecki” 1995, nr 4 (13), s. 45–46, 51.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa…, sygn. 31/559/34, Pismo zaświadczające o udziale harcerek w działalności konspiracyjnej, k. 201; też: Stobiecka Maria, Stobiecka Janina, Stobiecka Celina [w:] Słownik uczestniczek walk…, s. 378.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> Powszechnie zwane Gestapo. Chodzi o niemiecką policję graniczną, której siedziba mieściła się przy ul. Czarnieckiego 13. W Nowym Sączu Gestapo nigdy nie urzędowało, jego funkcje pełniła właśnie policja graniczna. Więcej na ten temat por.: Dawid Golik, <em>Obsada personalna niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w powiecie nowosądeckim w latach 1939–1945</em>, „Rocznik Sądecki” 2020, t. 48, s. 214.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> J. Bieniek,<em> Saga rodu Stobieckich…,</em> s. 402, por. też: Stobiecka Maria [w:] Słownik uczestniczek walk…, s. 378.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> J. Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich…</em>, s. 405.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> <em>Ibidem</em>, s. 404.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> Stobiecka Celina, Stobiecka Janina, Stobiecka Maria [w:] Słownik uczestniczek walk…, s. 378., s.379.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> J. Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich…</em>, s.404.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> ANKr O/NS, Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych. Zarząd Okręgowy w Nowym Sączu, sygn. 31/558/713, Kilka sylwetek kobiet bardziej zaangażowanych w Ruch Oporu na terenie województwa, brak n.s.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> Stobiecka Janina [w:] Słownik uczestniczek walk…, s. 378, por. też: Leszek Migrała, Nowy Sącz w latach II wojny światowej, „Rocznik Sądecki” 2016, t. 44, s. 108.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> Stobiecka Alina, Stobiecka Celina [w:] Słownik uczestniczek walk, s. 378.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> J. Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich</em>, s. 408.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a><em> Ibidem</em>, s. 409.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a> Archiwum Sądeckiego Sztetlu, Wspomnienia Barbary Świdlińskiej de domo Werc, ur. 1935 r. w Kościanie, nagranie audio. Barbara Świdlińska wspomina, że jej starsza siostra pomagała w nauce młodszym dzieciom i w tym celu chodziła na ul. Sobieskiego do siostry nauczycielki Stobieckiej. Były tam dwie małe córki, dla których matka nie miała czasu, aby wspomóc je w nauce. Ponieważ Stobieckie nie miały więcej sióstr, być może chodzi tu o rodzinę brata Władysława. Urodzony w 1917 roku, w 1944 miał 27 lat. Wziąwszy pod uwagę, że przed wojną zawierano małżeństwa znacznie wcześniej niż obecnie, Władysław w czasie okupacji mógł mieć dziecko lub nawet dwójkę dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Informacje te mogłaby potwierdzić lub zdementować wnikliwa kwerenda w aktach metrykalnych parafii pw. św. Małgorzaty w Nowym Sączu lub kontakt z żyjącą poza Nowym Sączem rodziną.</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a> <a href="http://sp2ns.pl/informacje/">http://sp2ns.pl/informacje/</a>, <a href="https://szkola.bialyklasztor.pl/tradycja/">https://szkola.bialyklasztor.pl/tradycja/</a>, dostęp: 2.10.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a> J. Bieniek, <em>Saga rodu Stobieckich…</em>, s. 409.</p>
<p><a href="#_ftnref26" name="_ftn26">[26]</a> <em>Ibidem</em>, s. 411.</p>
<p><a href="#_ftnref27" name="_ftn27">[27]</a> Stobiecka Celina, Stobiecka Janina [w:] Słownik uczestniczek walk…, s. 378.</p>
<p><a href="#_ftnref28" name="_ftn28">[28]</a> J. Bieniek,<em> Saga rodu Stobieckich…</em>, s. 411.</p>
<p><a href="#_ftnref29" name="_ftn29">[29]</a> <em>Ibidem</em>, s. 412–413.</p>
<p><a href="#_ftnref30" name="_ftn30">[30]</a> ANKr O/NS, Sandecjana, 31/190/54, Protokół ekshumacyjny Marii Stobieckiej, s. 63, Protokół ekshumacyjny Aliny Stobieckiej, s. 65.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-1{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-1 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-1{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-1 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-1{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-1 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-2{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/stobiecka-maria-janina-celina-alina-oraz-zygmunt/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stefaniszyn Janina i Józefa</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/stefaniszyn-janina-i-jozefa/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/stefaniszyn-janina-i-jozefa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2022 20:19:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3912</guid>

					<description><![CDATA[Janina Stefaniszyn (1909–1993) i Józefa Stefaniszyn (1911–1998)    Anna Żalińska Halina Barbara – tak często się podpisywała. Już samo to wskazuje na silnie wykształcone u niej cechy osobowości, jakimi były powaga i poczucie odpowiedzialności. Jednocześnie została zapamiętana jako osoba bardzo wesoła, energiczna i towarzyska. Bliscy wołali na nią raczej Halinka czy też Hala.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-3 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-2 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-3{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-3{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-3 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><p><strong>Janina Stefaniszyn (1909–1993) i Józefa Stefaniszyn (1911–1998)</strong></p>
<p><strong> </strong></p></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-3"><h3><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em></strong></h3>
<p>Halina Barbara – tak często się podpisywała. Już samo to wskazuje na silnie wykształcone u niej cechy osobowości, jakimi były powaga i poczucie odpowiedzialności. Jednocześnie została zapamiętana jako osoba bardzo wesoła, energiczna i towarzyska. Bliscy wołali na nią raczej Halinka czy też Hala. W beznadziejnej, okupacyjnej rzeczywistości potrafiła swoją postawa wzbudzić nadzieję i wiarę, dla otoczenia była jak promień słońca pośród mroków. W styczniu 1945 r. została raniona odłamkiem bomby. W ostatnich tygodniach życia, które spędziła w szpitalu, mimo fizycznego bólu, odznaczała się wśród cierpiących współtowarzyszek niegasnącą pogodą ducha i cierpliwością. Taką ją zapamiętano.</p>
<p>Halina przyszła na świat 29 maja 1920 r. w Nowym Sączu przy ul. Kunegundy 15<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a> jako pierworodne dziecko dwójki nauczycieli: Bolesława i Anny z domu Juszczyk. Bolesław Szurmiak był polonistą w Szkole Powszechnej im. A. Mickiewicza w Nowym Sączu. Należał także do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Jako oddany pedagog skutecznie kształtował zainteresowania humanistyczne swoich uczniów (ukierunkował m.in. Antoniego Sitka – o czym on sam wspominał<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>).</p>
<p>W 1924 r. małżeństwu Szurmiaków urodziła się druga córka Maria, zaś 26 grudnia 1928 r. na świat przyszła Aleksandra. Dzieciństwo Haliny i jej sióstr było dosyć beztroskie. W 1930 r. ze wzorowym świadectwem ukończenia czwartej klasy Szkoły Powszechnej im. K. Hofmanowej (w tzw. „Ciuciubabce”), przystąpiła Halina do egzaminu wstępnego do gimnazjum. Już wtedy zdradzała talent literacki. Należała do szkolnego chóru. Przejawiała także zamiłowanie do sportu (wspaniale jeździła na łyżwach) i górskich wycieczek. W 8 klasie gimnazjalnej była redaktorką naczelną międzyszkolnego pisma „Zew Gór”. Domową tradycją Szurmiaków było układanie wierszyków i organizowanie przedstawień na różne rodzinne święta – w czym przodowała Halina. Czas intensywnie wypełniony nauką przeplatany był wakacyjnymi pobytami u „księdza Wujaszka” w Garwolinie – brata matki, który otaczał siostrzenicę wyjątkową opieką, także finansową – szczególnie w czasach studenckich<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>.</p>
<p>W gimnazjum Halina zaangażowała się w harcerstwo. Wstąpiła do drużyny w 1932 r., zaś 6 maja 1934 r. złożyła przyrzeczenie harcerskie. Rok później, po odbyciu kursu w Błotach Karwieńskich nad morzem, została zastępową w V drużynie żeńskiej przy szkole im. Hofmanowej. Od 1 lutego 1937 podjęła się pełnienia roli drużynowej, którą to funkcję sprawowała – według relacji siostry – aż do wybuchu wojny. Była obecna na słynnym Międzynarodowym Zlocie ZHP w Spale w lipcu 1935 r. Zdobywała kolejne stopnie harcerskie: ochotniczki, pionierki i samarytanki, zdobyła sprawności: wskazi-drogi, przewodniczki po mieście, kucharki, obozowiczki, praczki, pokojówki i gazowniczki<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>.</p>
<p>Od czasów gimnazjalnych, przez cały okres okupacji, Halina prowadziła dzienniczek – tzw. „powierniki”. Dużo miejsca poświęciła tam swoim uczuciom, stanom duchowym i doświadczeniom religijnym. Już zimą 1933 r., w wieku 13 lat, wstąpiła do Sodalicji Mariańskiej. Na tę okoliczność odbyło się przedstawienie teatralne, w którym Halina grała główną rolę<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>. W maju 1938 r. wyjechała na Kongres Eucharystyczny do Budapesztu, co wspomina jako <em>przecudną, a krótką pielgrzymkę</em><a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>.</p>
<p>Latem 1938 r., z dyplomem maturalnym w ręku, rozważa studia na Wyższej Szkole Dziennikarskiej w Warszawie. Ostatecznie decyduje się na podjęcie studiów na Uniwersytecie Warszawskim. Rozpoczyna równolegle dwa kierunki: polonistykę i psychologię pedagogiczną. Po roku nauki wszystkie egzaminy zdaje pomyślnie<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>. Zasłużone wakacje spędza z rodziną w Nowym Sączu. Tutaj zastaje ją wybuch wojny. Od razu zgłasza się do pogotowia harcerskiego. Po kilku dniach, wobec zbliżających się Niemców, państwo Szurmiakowie wyjeżdżają do Garwolina. W Garwolinie u „Wujaszka” Halina zgłasza się do harcerskiej służby pielęgniarskiej<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>.</p>
<p>W obliczu zajęcia kraju przez okupantów, rodzina Szurmiaków powraca do domu. W Nowym Sączu Halina musi wynaleźć sobie zajęcie, aby uniknąć wywózki do pracy przymusowej i otrzymać Ausweis (okupacyjny dowód osobisty). Wraz z siostrą Marią zapisują się na dwumiesięczny kurs krawiecki. To, co udaje im się uszyć wymieniają na wsi na produkty spożywcze. Potem Halina uczy się stenografii niemieckiej i po długich zabiegach otrzymuje pracę maszynistki w kolejowych zakładach naprawczych, będących pod zarządem niemieckim<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>. Tam pracuje do ostatniego dnia okupacji, który był jednocześnie dniem jej tragicznego wypadku. Biurowy koszmar – tak można określić warunki jej pracy. Mimo przykrości doznawanych ze strony niemieckich przełożonych, wśród kolegów uchodziła za zawsze uprzejmą i pogodną, choć nigdy usłużną. Nawet z pracy dla okupanta starała się wyciągnąć jakieś korzyści: za pośrednictwem Niemców pracujących w zakładzie przekazywała paczki od rodzin dla Sądeczan wysłanych do pracy w III Rzeszy. Po 11–12-godzinnym dniu pracy znajdowała czas na samokształcenie – robiła to w sposób bardzo planowy. Zajmowała się nauką angielskiego, przekładami z niemieckiego na polski, czytała literaturę filozoficzną, religijną i beletrystyczną. Nadal pisała własne utwory – z  trudem znajdując na to czas pomiędzy pracą, a obowiązkami domowymi i niesieniem pomocy chorej z przepracowania matce. Gdy wstrząsnęła nią śmierć kolegi z lat dziecinnych – Jerzego Szaflarskiego (brata Danuty, z którą także łączyła Halinę przyjaźń) – napisała dla niego nowelę „O Jacku i Alicji”. Pozostawiła po sobie kilkanaście zeszytów z opracowaniami lektur filozoficznych, religijnych, naukowych i beletrystycznych. Jej listy do przyjaciół ze studiów były swoistymi referatami, listami apologetycznymi i powiastkami filozoficznymi, w których chciała ich przekonać do obrania drogi cierpliwości, samokształcenia i wytrwałości, która miała prowadzić ich ku Bogu<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>.</p>
<p>Silna była u niej młodzieńcza potrzeba działania, ekspresji i dzielenia się. Rzeczywistość okupacyjna mocno ją przytłaczała. <em>Nie potrafię żyć w zwykłości</em> – pisze – <em>duszę się i nie znajduję ujścia dla wyrażania swych myśli i jeślibym nie miała Sprzymierzeńca</em> [tak określa swego bliskiego przyjaciela z czasów okupacji<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>] <em>i książek, popadłabym w czarną melancholię</em><a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>.</p>
<p>W czasie okupacji Halina powróciła do harcerstwa, w zgoła jednak odmiennej roli niż przed wojną. Z braku źródeł trudno odtworzyć ściśle te wydarzenia. W konspirację kurierską została „wciągnięta” zapewne przez swoją dawną instruktorkę Bronisławę Szczepaniec. Okres najintensywniejszych działań Haliny na tym polu mógł przypadać od wiosny 1940 r. do marca 1941 r. Wtedy to w ramach ZWZ-AK działała aktywna grupa harcerek-kurierek pod dowództwem Zofii Kuhnenówny ps. „Karolcia”. Zofia była główną kurierką nowosądeckiego Inspektoratu i współpracowała ściśle m.in. ze wspominaną Bronisławą Szczepańcówną, Ewą Harsdorf, Lidią Scheurówną, Marią Długopolską, Janiną Aleksander, Zofią Stebelską, Marią Wusatowską i Bronisławą Strumiłło. Halina w tym zespole mogła wysyłać korespondencję i rozkazy, kolportować prasę podziemną, nawiązywać łączność z innymi kurierkami czy dostarczać wiadomości lub teksty do tajnej drukarni. Działalność powyższej grupy została przerwana aresztowaniami, które miały miejsce w marcu 1941 r. „Karolci” udało się wtedy uciec, zamiast niej do obozu koncentracyjnego trafiła jej matka Hermina, która przebywała najpierw w Ravensbrück, skąd została wysłana do komory gazowej Oświęcimia w jednym z pierwszych transportów chorych i niezdolnych do pracy kobiet<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>. Halina mogła angażować się w ww. sposób, choć – jak pisze jej biograf ks. S. Nawrocki – <em>w pracy konspiracyjnej zasadniczo nie brała udziału</em>, nie miała ku temu warunków. Z drugiej strony – zaznacza ks. Nawrocki – <em>wzięła się z zapałem do roboty harcerskiej</em><a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>. Jakaż była w czasie okupacji inna „robota harcerska” niż tajne komplety, konspiracyjna łączność i działalność charytatywna? Halina w czasie wojny stworzyła w miejscu pracy, tj. na trenie warsztatów kolejowych, zastęp harcerek. Kobiety te aktywnie uczestniczyły w akcjach dożywiania dzieci, pomocy wysiedlonym w ramach działalności Rady Głównej Opiekuńczej, a także regularnie uczestniczyły w nabożeństwach, przyjmując Komunię Św. w intencji wolności ojczyzny<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>.</p>
<p>Halina kochała góry i kwitnące jabłonie. Jej pierwszą wyrażoną słowami myślą, kiedy powiedziano jej o konieczności amputacji nogi, było: <em>To już więcej nie pójdę na Przehybę?</em> Zaraz po tym pytaniu dodała: <em>Niech się dzieje wola Boża</em><a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>. Wolne niedziele – a była to zazwyczaj co druga – spędzała na wycieczkach w okolice Sącza. To właśnie w czasie jednej z takich wycieczek – w Tatrach – przeżyła (jak sama to określała w „powiernikach”) „nawrócenie”. Doświadczając latem 1941 r. burzy pod Giewontem zrozumiała, że jej powołaniem jest nieustannie się doskonalić i nieść pomoc potrzebującym, tym z najbliższego otoczenia, w miarę posiadanych możliwości. Zaczęła tworzyć grypy samokształcenia, grupy rekolekcyjne, a jej korespondencja przybiera cech systematycznego wykładu moralności chrześcijańskiej. Wyczuwając jej otwartość i dobroć, spontanicznie zaczynają gromadzić się wokół niej ludzie. Dla przyjaciół w miejscu pracy staje się powiernicą i doradczynią. Nazywają ją „swoim Słonkiem”. Na miniwykłady filozoficzne wykorzystywała nawet 10-minutowe przerwy śniadaniowe. Wieczorami, w prywatnych mieszkaniach, odbywały się zebrania dyskusyjne inicjowane przez Halinę. W Białym Klasztorze organizowała spotkania z psychologii, rekolekcje i dni skupienia z pomocą zaprzyjaźnionych kapłanów<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>.<em> Rozdzielajmy siebie nie zapominając o sobie</em> – pisze w „powiernikach” –<em> Bądźmy na usługach ludzi, nie przestając pracować dla siebie. Obdarzajmy ludzi, nie pomijając siebie i nie oszczędzając hojności. To najpiękniejszy program połączenia miłości bliźniego z własną</em><a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>.</p>
<p>Halina stała się nieliczną z ofiar działań frontowych w Nowym Sączu, kiedy odwrót niemieckich kolumn był bombardowany przez Rosjan. Było to popołudniem 16 stycznia 1945 r. Jak zwykle przyszła do domu na półgodzinną przerwę obiadową i wahała się, czy wobec ucieczki niemieckich zarządców w ogóle wracać już do pracy. Zdecydowała się wrócić po teczkę. W drodze do zakładu została raniona odłamkiem bomby lotniczej. Fragment pocisku utkwił w jej udzie, powodując złamanie kości udowej i znaczne krwawienie<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. Leżała potem w szpitalu z nieustanną gorączką, a noga musiała zostać amputowana. Halina modliła się i ofiarowała swoje cierpienie za innych. Nikt nie słyszał od niej słowa skargi, była wsparciem dla innych chorych. Miesiąc po amputacji jej sytuacja wcale nie poprawiała się, rana uda jątrzyła się coraz bardziej. Halina Szurmiak zmarła w Niedzielę Palmową 25 marca 1945 r. Pogrzeb odbył się we wtorek po Wielkanocy. Z domu na cmentarz białą trumnę ozdobioną kwiatami z jej ciałem nieśli koledzy. <em>Do śmierci podchodzę pogodnie</em> – pisała w liście do przyjaciółki – <em>ma dla mnie ona kolor biały wedle wyobrażeń japońskich. Śmierć jest tylko decydującym punktem zwrotnym – przejściem z jednej fazy życia – niekoniecznej, przemijającej, do drugiej fazy – koniecznej, stałej, pewnej</em><a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>.</p>
<p>Tak świadectwo życia Haliny Szurmiakówny podsumowała po wojnie jej przyjaciółka: <em>Biła od niej energia, pełnia życia</em> […]<em> Coś niesłychanego. Nie uwierzyłabym nigdy, gdybym nie była naocznym świadkiem</em> […]<em> Zmieniała gruntownie nasze dusze, wyrywała z apatii, interesowała życiem i uczyła podpatrywać jego piękno</em><a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> <em>„Taterniczka ducha”. Życiorys Haliny Barbary Szurmiakówny studentki Uniwersytetu Warszawskiego</em>, oprac. ks. Stanisław Nawrocki TJ, Kraków 1980 r., s. 3. Pozycja ta jest podstawowym źródłem informacji o życiu Haliny Szurmiak i została opracowana na podstawie jej „powierników”, korespondencji i rozmów z ludźmi, którzy ją znali.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <em>Antoni Sitek i jego rodzina</em> [w:] <em>Zachowajmy w pamięci. Katalog wystawy</em>, A. Totoń, R. Bobrowski, s. 61.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a><em> „Taterniczka ducha”…</em>, s. 4–11 i dalsze.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział w Nowym Sączu (dalej: ANKr O/NS), Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, Notatka biograficzna autorstwa Marii Szurmiakówny, sygn. 31/559/38, s. 133–135.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 15.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> <em>Ibidem</em>, s. 21.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> <em>Ibidem</em>, s. 24.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 135.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 45–46.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> <em>Ibidem</em>, s. 50–53, ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 133.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> 8 listopada 1942 r. mężczyzna ten został przez Niemców aresztowany; wypuszczono go potem na wolność, por. „<em>Taterniczka ducha”…</em>, s. 99. „Powierniki”, a za nimi ks. S. Nawrocki nie podają nazwisk osób bliskich Halinie, stąd bez dodatkowych źródeł osoby te nie są możliwe do zidentyfikowania.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a><em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 97.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> <em>Zofia Kuhnen-Gawrońska</em> [w:] <em>Zachowajmy w pamięci…</em>, s. 37.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 99.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 139.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 139–143, <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 145, 166.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 59.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 133, <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 154–157.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 145, <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 166.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 109.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-2{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-2 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-2{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-2 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-2{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-2 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-3{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/stefaniszyn-janina-i-jozefa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kardaszewicz Maria i Ewa</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/kardaszewicz-maria-i-ewa/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/kardaszewicz-maria-i-ewa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Oct 2022 17:22:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3229</guid>

					<description><![CDATA[Maria Kardaszewicz (1901–1944) i Ewa Kardaszewicz (1928–1944)  Anna Żalińska Rodzina Kardaszewiczów składała się z Marii i Jerzego (oboje byli chemikami) oraz dwójki ich dzieci: Jerzego juniora, urodzonego w 1926 r. oraz młodszej od niego o dwa lata Ewy. Rodzice pochodzili z okolic Lwowa, jeszcze przed wojną zamieszkali w Warszawie, zaś po wybuchu wojny]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-4 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-3 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-4{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-4{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-4 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><strong>Maria Kardaszewicz (1901–1944) i Ewa Kardaszewicz (1928–1944)</strong></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-4"><p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em><br />
</strong></p>
<p>Rodzina Kardaszewiczów składała się z Marii i Jerzego (oboje byli chemikami) oraz dwójki ich dzieci: Jerzego juniora, urodzonego w 1926 r. oraz młodszej od niego o dwa lata Ewy. Rodzice pochodzili z okolic Lwowa, jeszcze przed wojną zamieszkali w Warszawie, zaś po wybuchu wojny schronili się w Nowym Sączu<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a>. W trakcie okupacji cała rodzina zaangażowana była w działalność podziemia konspiracyjnego, aresztowani zostali wszyscy czworo, przeżyli mężczyźni, kobiet – matki i córki – nie dało się uratować, wspólnie poniosły ofiarę.</p>
<p>Jerzy Kardaszewicz senior był inżynierem chemikiem w stopniu naukowym doktora. Przed wojną pracował dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Maria, absolwentka Wydziału Chemii Politechniki Lwowskiej, prowadziła własne laboratorium farmaceutyczno-chemiczne w Pionkach pod Radomiem, gdzie rodzina mieszkała w latach 1928–1938. Na rok przed wybuchem wojny osiedlili się w stolicy, tam Maria podjęła pracę w Państwowych Zakładach Inżynierii. Maria Kardaszewicz była córką nauczyciela gimnazjalnego Jana Leciejewskiego i Amelii z Cieplików. Z domu wyniosła wychowanie patriotyczne, czemu dała wyraz, uczestnicząc w obronie Lwowa na przełomie lat 1918/1919 w plutonie gimnazjalnym. Potem działała aktywnie w Przysposobieniu Wojskowym Kobiet, paramilitarnej organizacji powstałej w 1923 r., a mającej korzenie jeszcze w czasach I wojny światowej<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>.</p>
<p>Ewa Kardaszewicz urodziła się 10 maja 1928 r. we Lwowie. Uczęszczała do szkół powszechnych w Pionkach, a potem w Warszawie i w Nowym Sączu. W chwili wybuchu wojny rodzina została ewakuowana na wschód, zaś po wejściu wojsk radzieckich do Polski 17 września, nastąpił odwrót do Warszawy. Wiosną 1940 r. Ewa wraz z rodzicami i bratem zamieszkała w Nowym Sączu<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>. Była średniego wzrostu, o jasnych blond włosach i niebieskich oczach, łatwo zjednywała sobie przyjaciół ujmującą powierzchownością i miłym usposobieniem. Uwielbiała czytać książki, co zresztą, wobec braku innych możliwości spędzania wolnego czasu, jak kino czy teatr, stało się jej główną rozrywką. Była <em>bardzo zdolna, pełna radości życia i miłości do Ojczyzny</em><a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>. Szybko odnalazła się w nowym otoczeniu, zaś w roku 1943 zaangażowała się w podziemne harcerstwo<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>.</p>
<p>Maria Kardaszewicz w czasie okupacji prowadziła sklep<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>. Miejsce to było skrzynką kontaktową podziemia, Maria zaś pełniła rolę łączniczki komórki wywiadowczej Inspektoratu Rejonowego Nowy Sącz („Niwa”) pomiędzy Komendą Główną ZWZ-AK w Warszawie i Komendą Okręgu Nowy Sącz-Miasto („Nurt-I”). Ponadto Maria Kardaszewicz utrzymywała kontakt z partyzanckim oddziałem por. Juliana Zubka. Jej mąż, Jerzy Kardaszewicz ps. „Doktor”, brał udział w produkcji materiałów wybuchowych dla Wydziału Saperów Oddziału Operacyjnego Komendy Głównej ZWZ-AK w Warszawie<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>. W 1944 r. współpracował z leśnym oddziałem „Tatara”<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a> oraz partyzantką radziecką. Według wspomnień syna szkolił ich m.in. w zakresie prac minerskich<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>.</p>
<p>Jerzy Kardaszewicz junior był członkiem Organizacji Harcerzy (tzw. „Szare Szeregi”) dowodzonej przez Andrzeja Otmianowskiego. Zajmował się kolportażem prasy, szkoleniem wojskowym pozyskiwaniem informacji o niemieckich jednostkach wojskowych<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>.</p>
<p>Ewa ukończyła szkołę powszechną w 1943 r. i rozpoczęła oficjalną naukę w Technikum Handlowym (jednej z nielicznych w Sączu legalnie działających szkół ponadpodstawowych), zaś potajemnie, na tajnych kompletach organizowanych przez ss. niepokalanki, realizowała program nauczania przedwojennego gimnazjum. Ewa trafiła do grupy prowadzonej przez Janinę Jaworską (po zamążpójściu Zagórzycką), niedawną maturzystkę tajnego liceum sądeckich niepokalanek<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>.</p>
<p>Często spotykano się u Ewy Kardaszewicz, której mieszkanie mieściło się w kamienicy niemieckiej przy ul. Grodzkiej 39. Bliskość niemieckich właścicieli paradoksalnie dawała poczucie bezpieczeństwa. Ewa, podobnie jak brat, była zaprzysiężoną harcerką Organizacji Harcerek pod ps. „Promyk” <a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>. Podczas jednego ze spotkań Ewa Kardaszewicz przedstawiła swojej nauczycielce Janinie harcerskie ideały i sposoby ich realizacji w okupacyjnej rzeczywistości, „wciągając” ją do 5-osobowego patrolu (obok Kardaszewiczówny i Jaworskiej, należały do niego trzy siostry Rudnickie: Ewa, Barbara i Hanna). Janina złożyła przysięgę i została włączona do harcerstwa, a jednocześnie też do Szarych Szeregów. Dziewczęta nie tylko uczyły się wspólnie, ale też znajdowały czas na pracę nad swoim charakterem, ćwiczenia fizyczne, lekturę prasy konspiracyjnej, której dostarczała drużynowa Zofia Otmianowska (ps. „Zorza” lub „Małgorzata” – przed wojną członkini Chorągwi Wielkopolskiej; jej rodzina po wybuchu wojny wysiedlona z poznańskiego trafiła do Sącza)<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>.</p>
<p>Ewa brała udział w wycieczkach turystycznych organizowanych przez harcerstwo w rejonie Przehyby, jeziora Rożnowskiego czy Pienin. Na jednym z takich rajdów odbyła przeszkolenie sanitarne. Polskie państwo podziemne szkoliło sanitariuszki do pomocy w oddziałach partyzanckich, a także w przyszłej akcji powstańczej<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>.</p>
<p>Ewie często towarzyszył pies, którego otrzymała od ojca przed wojną. Był to terier szkocki i wabił się „Jolly Donald”. Pies ten zaginął w połowie marca 1944 r. – była to <em>zapowiedź katastrofy</em> – jak określa to zdarzenie anonimowy biograf Ewy<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>.</p>
<p>Głównym zadaniem Ewy w Szarych Szeregach, obok zwykłych harcerskich zobowiązań, był kolportaż prasy podziemnej. Drużynowa Otmianowska dostarczała z dowództwa Chorągwi Krakowskiej m.in. „Biuletyn Informacyjny” i pismo harcerskie „Wzlot”<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>. I tak pewnego dnia, po skończonej lekcji, Ewa chwaliła się przed Janiną Jaworską, że ma buty (a były to ciężkie zimowe buty zapewne z wysoką cholewą) całe powypychane „bibułą” (czyli tajna prasą). Janina dobrze zapamiętała ten dzień – 27 marca 1944 r. – dzień zabrania Ewy przez policję niemiecką. Niedługo po rozstaniu dziewcząt, godzinę lub dwie po odejściu Ewy do domu, w mieszkaniu Janiny pojawił się Andrzej Otmianowski, brat „Zorzy”<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>. Przekazał straszną wiadomość o aresztowaniu Kardaszewiczówny, nakazał Janinie spalić wszelką posiadaną prasę podziemną. Po aresztowaniu Ewy Kardaszewicz i jej tragicznej śmierci, Janina zaprzestała działalności harcerskiej i konspiracyjnej<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>.</p>
<p>27 marca 1944 r. policja niemiecka aresztowała całą rodzinę Kardaszewiczów. Najpierw zabrano Marię z jej sklepu, a następnie zastawiono pułapkę na pozostałych członków rodziny w ich mieszkaniu w kamienicy przy Grodzkiej 39. Do więzienia trafiła Ewa, jej brat Jerzy, rodzice i siostra matki. Ciotka została wypuszczona na drugi dzień. Ojciec został wykupiony z więzienia przez rodzinę (być może za konspiracyjne pieniądze, jako ważny działacz podziemia<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>). Syn Jerzy, bity i przesłuchiwany, został skazany na karę śmierci. Uciekł na miesiąc przed egzekucją z tarnowskiego więzienia, wykorzystując chwilowe zamieszanie, jakie nastało wśród niemieckich służb po próbie zamachu na Hitlera, przeprowadzonej 20 lipca przez Clausa von Stauffenberga. Zbiegł dzięki pomocy przekupionego polskiego strażnika Jana Kroczka (który wypuścił jego oraz dwóch innych więźniów z Sącza, Władysława Stendera i Mieczysława Tumidajewicza, wraz z innymi osadzonymi udającymi się do pracy za mury; Jerzy z kolegami przy nadarzającej się okazji zbiegli w las. Strażnik także zbiegł<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>). O ich dalszych losach i ukryciu opowiada Władysława Lubasiowa w wydrukowanych w „Almanachu Sądeckim” wspomnieniach. To m.in. Jerzy Kardaszewicz ubezpieczał jej ucieczkę z miasta, gdy poszukiwana przez policję niemiecką musiała ukryć się w lesie<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. Przeznaczony na śmierć wraz z trójką wyżej wymienionych Andrzej Otmianowski nie ocalił życia – zginął rozstrzelany 28 sierpnia 1944 r. w Zbylitowskiej Górze koło Tarnowa wraz z innymi sądeckimi skazańcami<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>.</p>
<p>Maria i Ewa zostały poddane brutalnemu śledztwu, w którym nikogo nie wydały. Zginęły 27 kwietnia 1944 r. rozstrzelane w Rdziostowie<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>. W tej samej egzekucji zabito dwie inne bohaterskie kobiety: Marię Stobiecką i jej córkę Alinę, a także czterech mężczyzn. Według relacji naocznego świadka Ewa Kardaszewicz miała ponieść śmierć z okrzykiem „Niech żyje Polska!” na ustach. Zginęła kilkanaście dni przed swoimi szesnastymi urodzinami<a href="#_ftn24" name="_ftnref24">[24]</a>.</p>
<p>Jerzy Kardaszewicz przeżył tę osobistą tragedię bardzo silnie – nie poznawał nikogo na ulicy, poruszał się jak w transie – co wspomina nauczycielka Ewy, Janina Jaworska-Zagórzycka. Ona sama po śmierci przyjaciółki wpisała do pamiętnika następujący wiersz:</p>
<p><em>Gdy Promyk zgasł</em></p>
<p><em> </em><em>Gdy spojrzę w te góry tkane wiośnianą mgłą<br />
</em><em>Na te wiszące chmury co biegną i co mkną<br />
</em><em>Gdy czuję podmuch wiatru co muska moją twarz<br />
</em><em>Nie wierzę, że już nie ma Ewuni pośród nas.</em></p>
<p><em> </em><em>Gdy jabłoń ukwiecona w cichą majową noc<br />
</em><em>Szeptem mych próśb wzbudzona rozleje czaru moc<br />
</em><em>Muzyką swoich liści przypomni nienawiści<br />
</em><em>Ofiary, ból i knut<br />
</em><em>A w tem Ewuni trud.</em></p>
<p><em>Gdy pod błękitem sklepienia słyszę aniołów pienia<br />
</em><em>A smukła wdzięczna topola do mnie wyciągnie ramiona<br />
</em><em>Jak wierny druh i brat, za moich ziemskich lat<br />
</em><em>Wiem, że nie ujrzę Cię więcej<br />
</em><em>Ciebie – promyku poświęceń.</em></p>
<p><em>Żelazna buta Teutona czyha na swoje ofiary,<br />
</em><em>A Polska krwią zbroczona dostarcza ich bez miary<br />
</em><em>Taką ofiarą byłaś, bo Polski miłość kryłaś,<br />
</em><em>Dla niej żyłaś, cierpiałaś, za nią życie oddałaś.</em></p>
<p><em>Nam młodym przykład dałaś, Tysiące serc zyskałaś<br />
</em><em>Szłaś śladem wielkich Polek, co za serca skarb cały<br />
</em><em>Polskę więcej kochały.</em></p>
<p><em>Do nas polskich harcerzy, ten dar cenny należy,<br />
</em><em>I ojczyźnie po wojnie, raport złożym dostojnie,<br />
</em><em>Młodych serc zapłonie znicz, w pył się rozsypie germańska dzicz,<br />
</em><em>I przypomną harcerek śpiewy, bohaterskie imię: Kardaszewicz Ewy<a href="#_ftn25" name="_ftnref25"><strong>[25]</strong></a>.</em></p>
<p><em> </em>Po wojnie, staraniem rodziny, ciała matki i córki ekshumowano i złożono na cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu. Groby Marii i Ewy Kardaszewicz znajdują się w sąsiedztwie tych, które zginęły razem z nimi – Marii i Aliny Stobieckich.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> <em>Kardaszewiczowa Maria</em> [w:] Słownik uczestniczek walki o niepodległość Polski 1929–1945. Poległe i zmarłe w okresie okupacji niemieckiej, Warszawa, 1988, s. 177.4</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <em>Ibidem</em>.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział w Nowym Sączu (dalej ANKr O/NS), Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, 31/559/38, Ewa Kardaszewicz – maszynopis nieznanego autorstwa, s. 77; zob. też:<em> Kardaszewiczówna Ewa</em> [w:] Słownik uczestniczek walk o niepodległość, s. 177.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/38, Ewa Kardaszewicz, s. 77.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> <em>Kardaszewiczówna Ewa</em> [w:] Słownik uczestniczek walk o niepodległość, s. 177.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> <em>Słownik uczestniczek walki o niepodległość</em> podaje lokalizację sklepu M. Kardaszewicz przy ul. Piotra Skargi. Ulica ta od wiosny 1941 roku znalazła się na terenie zamkniętego żydowskiego getta. W chwili utworzenia dwóch gett nieżydowscy mieszkańcy i sklepikarze zostali zmuszeni do przeprowadzki. Janina Zagórzycka w przywołanych wspomnieniach podaje adres sklepu przy ul. Krakowskiej, taką nazwę nosiła wówczas ulica przy zamku, stanowiąca północną granicę getta. Syn Marii, Jerzy Kardaszewicz we wspomnieniach z 1966 roku podaje lokalizację sklepu przy ul. Lwowskiej – ołówkiem nadpisano w tym miejscu Piotra Skargi 5. Ten drugi adres wskazuje anonimowa notatka o Marii Kardaszewicz przechowywana w ANKR O/NS pod tą samą sygnaturą, co list Jerzego. Być może M. Kardaszewicz rzeczywiście zmieniała lokalizacje prowadzonego przez siebie sklepu? Pojawia się pytanie o ewentualne zmiany w nazwach ulic. Por. ANKR O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, sygn.. 31/559/33, <em>Anonimowa notatka o Marii Kardaszewiczowej </em>oraz<em> List Jerzego Kardaszewicza z 27 marca 1966 r.</em>, b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> <em>Kardaszewiczowa Maria</em> [w:] Słownik uczestniczek walki o niepodległość, s. 177.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> Zob Władysława Lubasiowa, <em>Światła obrazu i cienie</em>, „Almanach Sądecki” 2000, nr 1, s. 54 i inne.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/33, <em>List Jerzego Kardaszewicza z 27 marca 1966 r.</em>, b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/34, Janina Zagórzycka, <em>„Promyk” na ziemi sądeckiej</em>, s. 2–3; por. też.: <em>Kardaszewiczówna Ewa</em> [w:] Słownik uczestniczek walk o niepodległość, s. 177.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> Analogicznie do Organizacji Harcerzy istniała Organizacja Harcerek. Kryptonim „Szare Szeregi” odnosił się początkowo wyłącznie do organizacji męskiej, żeńskie drużyny używały kryptonimu „Związek Koniczyn” lub „Bądź gotów”. Od 1943 r. przyjęło się określać obie organizację wspólna nazwą Szarych Szeregów. Organizacja Harcerzy i Organizacja Harcerek powstały jeszcze przed wojną jako autonomiczne jednostki organizacyjne Związku Harcerstwa Polskiego. We wrześniu 1938 r. Organizacja Harcerek wykształciła odrębną służbę, Pogotowie Harcerek, do którego mogły być włączone dziewczęta po 15 roku życia, które szkoliły się w jednej z czterech służb: samarytańskiej, łączności, gospodarczej, opieki nad dzieckiem. W marcu 1939 r. Organizacja Harcerek wraz z Pogotowiem Harcerek zostały włączone do Organizacji Przysposobienia Wojskowego Kobiet. W chwili wybuchu wojny Główna Kwatera Harcerek została zawieszona w działaniach, a dowództwo przejęła komenda Pogotowia. Por. Zofia Florczak, <em>Organizacja Harcerek (OH)</em> [w:] Słownik uczestniczek walki o niepodległość Polski 1939–1945, Warszawa 1988, s. 508–509.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/34, Janina Zagórzycka, <em>„Promyk” na ziemi sądeckiej</em>, s.3–4; a także: sygn.. 31/559/33, <em>List Jerzego Kardaszewicza z 27 marca 1966 r.</em>, b.s.; Zob. też: <em>Otmianowska Zofia</em> [w:] Słownik uczestniczek walki o niepodległość, s. 304.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/38, Ewa Kardaszewicz, s. 77 i 79; Por. też.: <em>Kardaszewiczówna Ewa</em> [w:] Słownik uczestniczek walk o niepodległość, s. 177.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/38, Ewa Kardaszewicz, s. 77.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> <em>Ibidem</em>, s.77, 79.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> Oboje, Andrzej i Zofia, zginęli z rąk Niemców w 1944 r. Zofia poniosła śmierć w starciu partyzanckim pod Działoszycami koło Krakowa w sierpniu 1944 roku. Miała wtedy 20 lat. Jej brat Andrzej został aresztowany w Nowym Sączu i rozstrzelany za konspiracyjną działalność w Zbylitowskiej Górze 28 czerwca 1944 r. Była to ta sama egzekucja, w której miał zginąć Jerzy Kardaszewicz, por.: <em>Otmianowska Zofia</em> [w:] Słownik uczestniczek walki o niepodległość, s. 304; Józef Bieniek, <em>Droga wiodła przez mękę</em>, „Almanach Sądecki” 1994, nr 2 (7), s. 79.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/34, Janina Zagórzycka, „Promyk” na ziemi sądeckiej, s.3–4.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> Jest to hipoteza autorki tekstu.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> Por. ANKR O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, sygn.. 31/559/33, <em>Anonimowa notatka o Marii Kardaszewiczowej </em>oraz<em> List Jerzego Kardaszewicza z 27 marca 1966 r.</em>, b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> W. Lubasiowa, <em>op. cit.</em>, s. 44 i następne.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/38, Ewa Kardaszewicz, s. 79; <em>Kardaszewiczówna Ewa</em> [w:] Słownik uczestniczek walki o niepodległość, s.177; Józef Bieniek, <em>op. cit. </em>s. 79.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a> Źródła archiwalne i internetowe podają dwie daty dzienne: 27 i 28 kwietnia. Protokoły ekshumacyjne z 1945 roku wskazują na datę dzienną 27 kwietnia, por. ANKr O/NS, Sandecjana, 31/190/54, Protokoły ekshumacyjne Marii Stobieckiej i Aliny Stobieckiej, s.63, 65.</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a>ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/38, Ewa Kardaszewicz, s. 79, 81, <em>Ibidem</em>, Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej, 31/558/713, Kilka sylwetek Kobiet bardziej zaangażowanych w Ruch Oporu na terenie województwa, b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, 31/559/34, Janina Zagórzycka, „Promyk” na ziemi sądeckiej, s. 5.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-3{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-3 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-3{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-3 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-3{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-3 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-4{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/kardaszewicz-maria-i-ewa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wolska Jadwiga ps. „Jaga”. Karteczki Jagi</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/wolska-jadwiga-ps-jaga-karteczki-jagi/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/wolska-jadwiga-ps-jaga-karteczki-jagi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Oct 2022 12:56:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3896</guid>

					<description><![CDATA[Karteczki Jagi (Jadwiga Wolska – ps. Jaga)  Agnieszka Filipek W nowosądeckim Oddziale Archiwum Narodowego w Krakowie, w zbiorze Sandecjana, przechowywana jest dość podniszczona teczka w odcieniu różu, z wykaligrafowanym złotym monogramem „JW” oraz częściowo zatartym napisem „Nowy Sącz Rok 1944”[1].  W środku... wiersze, rysunki, listy, dowody szczerej sympatii i uznania... A wszystko to zebrane]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-5 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-4 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-5{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-5{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-5 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><strong>Karteczki Jagi (Jadwiga Wolska – ps. Jaga)</strong></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-5"><p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Agnieszka Filipek</span></em><br />
</strong></p>
<p>W nowosądeckim Oddziale Archiwum Narodowego w Krakowie, w zbiorze Sandecjana, przechowywana jest dość podniszczona teczka w odcieniu różu, z wykaligrafowanym złotym monogramem „JW” oraz częściowo zatartym napisem „Nowy Sącz Rok 1944”<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a>.  W środku&#8230; wiersze, rysunki, listy, dowody szczerej sympatii i uznania&#8230; A wszystko to zebrane jako prezent imieninowy dla Jadwigi Wolskiej, jak głosi podtytuł – <em>Przewodniczącej Delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Nowym Sączu – od pracowników</em>. Nie wiadomo, w jaki sposób ta niezwykła teczka trafiła do zasobu Archiwum. Pewnie z czasem zgromadzono w niej więcej pamiątek związanych z Jagą Wolską, bo wiersze datowane są na 1943 i 1945 rok&#8230; Niewiele jest takich sądeczanek, które swoim życiem, osobowością, charyzmą tak bardzo inspirowały otaczających je ludzi, że stały się muzami poezji&#8230; Nieczęsto czytamy źródła historyczne, które tak wiele mówią nam, współczesnym, o charakterze, nawykach, osobowości, a przede wszystkim o oddziaływaniu na innych tych, którzy należą już do świata historii.</p>
<p>Jadwiga Wolska z d. Czerniejewska urodziła się 22 kwietnia 1907 r. w Ryżawce, pow. Humań (teren dzisiejszej Ukrainy), w rodzinie o polskich tradycjach – Leonarda i Heleny z Lewickich. Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej miejscowości podjęła naukę w polskim gimnazjum w Humaniu, rozpoczęła także swoją przygodę z harcerstwem, które na zawsze ukształtowało jej charakter. W Ryżawce mieszkała do 1922 r., kiedy to rodzina przeniosła się na tereny dzisiejszej Białorusi. Wobec złożenia dokumentów potwierdzających polskie pochodzenie owdowiała w międzyczasie Helena otrzymała potwierdzenie obywatelstwa od starosty w Kobryniu dla siebie oraz dzieci – Jadwigi i Mikołaja. Córka uczęszczała do gimnazjum w Krzemieńcu; maturę zdała w 1926 r. Od wczesnej młodości wykazywała się ogromną aktywnością. W latach gimnazjalnych angażowała się w działalność kółka literackiego, teatralnego, harcerstwa, czytelni, kursów wieczorowych, Ligi Morskiej i Kolonialnej oraz Ligi Ochrony Powietrznej. Pracowała jako nauczycielka, m.in. w powiecie krasnostawskim województwa lubelskiego<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>.</p>
<p>W swoim pamiętniku pisze: <em>[…] długi czas tęskniłam do Ukrainy – jako miejsca mej młodości, za stepem, koniem, bo mam chyba jakąś naturę ukraińsko-kozacką – za tą cichą bezbrzeżną równiną, gdzie hula tylko wiatr i śpiewa o bohaterskiej przeszłości Ukrainy, – ale przecież jestem w Polsce, w kraju który kocham, dla którego wszystko bym uczyniła. Teraźniejsza to ojczyzna mego dzieciństwa, najszczęśliwszych chwil mego życia, które nigdy nie wrócą i których dlatego tak bardzo mi żal […]</em><a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>.</p>
<p>Do Nowego Sącza Jadwiga Wolska przybyła w 1936 r., już jako żona inż. Zygmunta Wolskiego<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>. Pracowała w zawodzie nauczycielki do 1939 r. Państwo Wolscy zamieszkiwali pod adresem Tatrzańska 6. Jadwiga objęła posadę w szkole w Trzycierzu (do listopada 1939 r.), a następnie w Kamionce Wielkiej – do  marca 1940 r<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>. Jej mąż pracował w Starostwie Powiatowym jako hydrotechnik<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>.</p>
<p>Wraz z wybuchem wojny rozpoczęła się piękna, choć jednocześnie niezwykle trudna, obarczona ogromnym ryzykiem, okupacyjna karta w życiu Wolskiej. Zygmunt został powołany na front, a następnie znalazł się w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Do kraju już nigdy nie wrócił. Jadwiga została sama<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>.</p>
<p>Pracowała społecznie pomagając pierwszym wysiedlonym, którzy trafili do Nowego Sącza, najpierw w agendzie Polskiego Czerwonego Krzyża, a potem w Polskim Komitecie Opiekuńczym<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a> (Das Polnische Stadtische Hilskomitee), w Sekcji „Wysiedleni”, którym kierował Stanisław Długopolski. Te pierwsze okupacyjne działania pomocowe wyłoniły grupę kobiet – <em>Matek Miłosierdzia</em>, które przez całą okupację niosły wsparcie najbardziej potrzebującym. Oprócz Wolskiej w gronie tym znalazły się: Maria Ritter, Agnieszka Wróblewska, Anna Kowalewska i Maria Kobak<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>. Dla wysiedleńców z Poznania, Sieradza i Łodzi organizowała zakwaterowanie, jedzenie, pierwszą pomoc medyczną. Nie było to łatwe ze względu na niechęć miejscowej ludności do przyjmowania obcych, w momencie gdy sami cierpieli biedę, a żywność była reglamentowana<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>. Po klęsce powstania warszawskiego m.in. pod jej opiekę trafiali wysiedleni warszawiacy<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>.</p>
<p>Przewodziła Sekcji Opieki nad Więźniami Politycznymi. Siedziba Komitetu, także po wchłonięciu go w struktury powstałej w 1940 r. Rady Głównej Opiekuńczej, mieściła się przy ul. Jagiellońskiej 37 (w czasie okupacji nazwanej <em>Hauptstrasse</em>); potocznie miejsce to nazywano „Delegaturą na Plantach”. Budynek ten, właśnie za sprawą działalności Wolskiej, stał się nieoficjalnym punktem łączności ruchu oporu<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>. Pomagała wszędzie tam, gdzie była taka potrzeba: sądeckim więźniom (wspólnie z malarką Marią Ritter) i dzieciom – przygotowując i wydając posiłki.</p>
<p>Pierwszy punkt dożywiania dzieci powstał już we wrześniu 1939 r., w byłej pracowni cukierniczej „Oaza”, przy ul. św. Ducha 2, w budynku należącym do parafii Św. Małgorzaty, użyczonym przez ks. infułata Romana Mazura<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>. Akcję pomocy najmłodszym ofiarom okupacji rozpoczęły sądeckie harcerki, które zorganizowały ww. punkt pod patronatem PCK. Jadwiga Wolska dołączyła do tej inicjatywy w marcu 1940 r. Szybko znalazła wspólny język ze skautkami, ale dopiero w 1941 r., gdy agendy PCK i Komitetu ostatecznie przejęła Rada Główna Opiekuńcza, dotowana m.in. przez Delegaturę Rządu, pomoc stała się stabilna i zorganizowana. Zaistniały stałe punkty świetlicowo-dożywieniowe dla dzieci: u SS Felicjanek (przy ul. Długosza), SS Niepokalanek, w Czytelni Mieszczańskiej i w tzw. „Barakach Kolejowych”, gdzie organizowała także półkolonie, w budynku szpitala żydowskiego przy ul. Kraszewskiego 44 oraz w tzw. <em>Geblówce</em> przy ul. Zdrojowej<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>.</p>
<p>Jaga miała zwyczaj porozumiewania się za pomocą liścików lub poleceń spisywanych na malutkich karteczkach. Jeden z nich, datowany na 13 lutego 1943 r., dotyczył właśnie kwestii punktu dożywiania dzieci w Białym Klasztorze, a skierowany był do hr. Henryka Potockiego, który pełnił funkcję Doradcy Rady Głównej Opiekuńczej na okręg krakowski: <em>Wielmożny Panie Hrabio! Przesyłam list S. Krysty z prośbą o łaskawe doręczenie załączonego listu. Od siebie dodaję podziękowanie za poniesione trudy na terenie N.S. i za usiłowanie zmiany zarządu „lekceważonego” na godny uznania (Przyrzekam – wznoszę w tej chwili dwa palce do góry! – iść mu tylko na rękę w miarę swych końskich sił i wściekłej energii, czy temperamentu, jak kto chce nazwać). Nie dopytałam się właściwie, kiedy WPan odjeżdża. Gdyby Mu dopisał czas i ochota, byłoby mi b. miło pogawędzić z Panem Hrabią w mojej pustelni na Tatrzańskiej 6 m. 1. Śląc miłe pozdrowienia pozostaje z poważaniem J. Wolska</em><a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a><em>.</em></p>
<p>Podobnie było z pomocą udzielaną więźniom. Początkowo była incydentalna i ograniczona w zakresie. Sprowadzała się do przemytu paczek z żywnością, lekami i ciepłą bielizną. Dopiero po powstaniu placówki RGO można było legalnie wspomagać więźniów. Akcja ich dożywiania miała krytyczny moment. U osadzonych pojawiły się pierwsze objawy szkorbutu. W porozumieniu z niemieckim kierownikiem Opieki Społecznej ze Starostwa, spisano protokół o pewnych zmianach w przydziale żywności, ze względu na zbliżające się święta. Zostało to wykorzystane przez dokarmiających do wzbogacenia racji żywnościowych przeznaczonych dla więźniów. Odkrył to sam Heinrich Hamann, szef sądeckiego Greko (<em>Grenzpolizeikomissariat Neu-Sandez</em>), podczas nieoczekiwanej inspekcji i w odwecie zakazał dokarmiania osadzonych. Akcję wznowiono, ale dopiero po interwencji członkini Centrali RGO w Krakowie – dr Karoliny Lanckorońskiej<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.  Pomagając więźniom, miała także okazję zorganizować łączność z uwięzionymi, nosząc grypsy<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>.</p>
<p>Druga gałąź pomocy obejmowała obozy koncentracyjne, do których Jaga wysyłała trzy razy w tygodniu paczki z żywnością, odzieżą i bielizną. Po uzyskaniu listy Sądeczan przebywających w obozach jenieckich – uruchomiła kolejny nurt swojej działalności charytatywnej – organizowała dla nich paczki, które według relacji świadków wysyłała również z tą samą częstotliwością<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>.</p>
<p>Wolska wiosną 1942 r. aktywnie włączyła się także w pomoc Żydom uwięzionym w sądeckim getcie. Akcja ta zorganizowana została w ramach sądeckiej placówki RGO. Ze względów bezpieczeństwa nie poinformowano o niej nawet zwierzchności w Krakowie. Powołując się na zagrożenie epidemiologiczne, uzyskała pozwolenie na dostarczenie do getta żywności i lekarstw. Jednorazową przepustkę wejścia na jego teren wykorzystała dziesięć razy. Wykazując się niemałym sprytem, dostarczała tam także drewno opałowe i fałszywe dokumenty. Po likwidacji getta w sierpniu 1942 r. pomagała tym, którym udało się z niego uciec<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. Udzieliła opieki ukrywającym się Jerzemu (Uri) Huppertowi i jego matce Teresie, których sprowadził do Nowego Sącza z Rytra mieszkający tu w czasie okupacji Marian Gołębiowski<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>. Matka pracowała dla Organizacji Todt, na Zaporze Rożnowskiej. Któregoś dnia dostała propozycję nie do odrzucenia – miała pomóc we wtargnięciu do magazynów ww. organizacji polskim partyzantom, którzy chcieli ukraść z nich m.in. ciepłe, wełniane koce. Po odkryciu kradzieży wszystkie tropy prowadziły do Pani Huppert. Została aresztowana. Uri dostał się do Nowego Sącza, ale tu skończyły się jego pomysły na odnalezienie matki. Zmęczony zauważył budynek z napisem Polski Komitet Opiekuńczy. Wszedł i tam za biurkiem zobaczył kobietę. Była to Jaga Wolska. Opowiedział jej historię aresztowania matki i śmierci ojca w więzieniu na Montelupich w Krakowie, zatajając jednak swoje żydowskie pochodzenie. Jaga zaopiekowała się chłopcem i ulokowała go w sierocińcu. Oczywiście natychmiast podjęła także kroki w kierunku uwolnienia jego matki. Pewnego dnia kazała mu się umyć i porządnie ubrać. Tak wyszykowany udał się z nią do komendanta Greko – Wilhelma Raschwitza, następcy H. Hamanna. W odpowiedniej chwili, na znak dany przez Jagę, Uri miał wyrazić swoje podziękowania. Jednak gdy ten moment już nastąpił, chłopiec zwyczajnie zaniemówił. Kobieta natychmiast wytłumaczyła to jego ogromnym onieśmieleniem, ale po wyjściu na zewnątrz małemu Uriemu dostała się solidna bura. Jaga zaopiekowała się potem uwolnioną z więzienia kobietą i zatrudniła ją w RGO<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. Rodzina Huppertów przetrwała w Nowym Sączu do końca wojny, kiedy to oboje wrócili do Krakowa<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>.</p>
<p>W 1942 r. Jadwiga Wolska została aresztowana i była więziona przez kilka tygodni w nowosądeckim więzieniu<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>. Jej nazwisko figuruje na liście osób zwolnionych z aresztu datowanej na 3 maja 1943 r<a href="#_ftn24" name="_ftnref24">[24]</a>. Mimo to, w drugiej połowie 1943 r., udało jej się zorganizować Zakład Chłopców w pomieszczeniach dawnego szpitala żydowskiego, przy ul. Kraszewskiego 37. Był on przeznaczony dla synów polskich żołnierzy poległych na froncie i w egzekucjach<a href="#_ftn25" name="_ftnref25">[25]</a>. Opiekę w nim znalazło ok. 50 wychowanków. W Zakładzie uruchomiono szkołę podstawową oraz tajne nauczanie z zakresu geografii i historii. Chłopcy uczyli się także przedmiotów zawodowych: stolarstwa i zabawkarstwa. Po wojnie wszystkie agendy RGO, a także Zakład Chłopców zostały przejęte przez Miejski Komitet Opieki Społecznej w Nowym Sączu<a href="#_ftn26" name="_ftnref26">[26]</a>.</p>
<p>Z tego czasu pochodzą dwie kolejne zachowane karteczki, spisywane ręką Jagi. Jedna to nieprzewidujące sprzeciwu polecenie: <em>2 klatki na kanarki, na czwartek, bezwzględnie.</em><em> J. Wol.</em> Druga datowana jest na 24 grudnia 1944 r. W Wigilię Bożego Narodzenia Jadwiga, na odwrocie swojej wizytówki, skreśliła: <em>Najserdeczniej dziękuję za miłą choinkę, która mi przypomina wciąż o moich kochanych chłopakach</em><a href="#_ftn27" name="_ftnref27">[27]</a>.</p>
<p>Jadwiga Wolska była charyzmatyczną inicjatorką wielu społecznych przedsięwzięć, podejmowanych najczęściej z narażeniem życia. Ale nic nie osiągnęłaby w pojedynkę. Warto zwrócić uwagę, że potrafiła zjednać sobie ludzi i stworzyć krąg osób, które wspomagały ją i tylko dzięki temu jej szalone, jak na owe czasy, pomysły mogły być realizowane. Ofiarną postawą charakteryzowali się sądeccy farmaceuci, którzy świadczyli Jadze pomoc zarówno finansową, jak i rzeczową. Wymienić należy Jaroszów z apteki „Pod Białym Orłem”, mgr. Nowakowskiego, Jurackich z apteki „Pod Gwiazdą”, Stanisława Kordzika z ul. Kunegundy czy też mgr. Albina Burza z apteki na Piekle. Druga grupa to sądeccy lekarze, którzy wystawiali Wolskiej recepty na potrzebne lekarstwa i środki opatrunkowe. Współpracowała także z Marią Kobak, która jako pracownica Kasy Chorych wypraszała recepty i realizowała je w zakładowej aptece. W medykamenty zaopatrzała ją także ziemianka z Tymbarku – Zofia Turska, która otrzymywała leki od swojej rodziny w Szwajcarii, za pośrednictwem PCK. W 1944 r. Wolska zorganizowała przy RGO stały gabinet lekarski, prowadzony przez dr Jadwigę Jabłkowską<a href="#_ftn28" name="_ftnref28">[28]</a>.</p>
<p>Wiosną 1943 r. u hrabiostwa Stadnickich w Nawojowej schronienie znalazł przepędzony ze swojego krakowskiego mieszkania Juliusz Osterwa, znany aktor, reżyser i dyrektor teatrów, wraz ze swoją małżonką Matyldą z Sapiehów. Jadwiga Wolska współpracowała ze Stefanią Stadnicką – przewodniczącą Powiatowego Oddziału RGO<a href="#_ftn29" name="_ftnref29">[29]</a> i prawdopodobnie w tym czasie rozpoczęły się tzw. <em>Wieczory Czwartkowe</em> u Jagi, przy ul. Tatrzańskiej 6. W myśl zasady, że nie samym chlebem żyje człowiek, organizowała spotkania kulturalne, które nie dość, że dawały odskocznię zmęczonym okupacyjną codziennością ludziom, to jeszcze podsycały patriotyczne uczucia. Wolska zaczynała od prezentacji zgromadzonych, a Osterwa czytał lub deklamował utwory sceniczne. Wieczór uświetniały także utwory muzyczne w wykonaniu wysiedlonego z Poznania śpiewaka Wolińskiego lub recitale fortepianowe pań Skawińskiej i Kostańskiej, a także świetnego skrzypka i chórmistrza – jezuity o. Józefa Łasia. Utwory poetyckie, często własne, recytowała Władysława Szkaradkówna, a prof. Romuald Reguła czytał wiersze swego syna Mieczysława. Poza ul. Tatrzańską wieczory odbywały się także w dworze Turskich w Tymbarku, w pałacu Stadnickich w Nawojowej oraz w klasztorze OO. Cystersów w Szczyrzycu<a href="#_ftn30" name="_ftnref30">[30]</a>.</p>
<p>Wraz z hrabiną Stadnicką zorganizowała także dwa całkowicie legalne koncerty, z których dochód zasilił kasę RGO: jeden w Ratuszu, a drugi w kościele Św. Małgorzaty<a href="#_ftn31" name="_ftnref31">[31]</a>. Z hr. Stefanią Stadnicką łączyła zresztą Jagę wielokrotna współpraca, a także serdeczne stosunki. Obie, poza działalnością w RGO, działały także w konspiracji<a href="#_ftn32" name="_ftnref32">[32]</a>. Te dwie panie, jako przedstawicielki Polskiego Czerwonego Krzyża, przychodzące do więzienia, wspomina w swoich zeznaniach nadzorujący zakład karny Johann Bornholt<a href="#_ftn33" name="_ftnref33">[33]</a>. Zachował się także bardzo serdeczny list Stefanii Stadnickiej do Jadwigi Wolskiej, pisany w Nawojowej w Wigilię Bożego Narodzenia 1944 r.: <em>Kochana Pani! Bóg zapłać za życzenia, przesyłam Pani moje najserdeczniejsze życzenia dobrych i spokojnych Świąt – życzę Pani z całego serca, aby Pani nadal pracowała tak owocnie jak dotąd dla dobra społeczeństwa […] chciałabym Panią uściskać i jeszcze raz przeprosić za tą krzywdę, ale niech mi Pani wierzy, że wypadło to inaczej niż myślałam. Wiem, że Pani pracuje z zaparciem się siebie, li tylko dla dobra tej biednej ludzkości i że Pani tej placówki nie opuści. Pani za dużo zrobiła, aby tak ją z rąk wypuszczać. Nie wyobrażam sobie delegatury bez Pani – to nie może być i mam w Bogu nadzieję, że nie będzie. Jestem najzupełniej pewną, że Pani dla wyższych celów pracy tej nie zostawi. Pani wie najlepiej, że Panią nikt zastąpić nie potrafi. We wtorek się zobaczymy. Ściskam drogą Panią bardzo, bardzo serdecznie. Zawsze Pani Oddana St. Stadnicka</em><a href="#_ftn34" name="_ftnref34">[34]</a><em>.</em></p>
<p>Jadwiga Wolska dokonywała niemal cudów, aby w magazynach RGO nie zabrakło potrzebnych do pomocy środków. Zorganizowała siatkę życzliwych ludzi, którzy stale ją wspierali. Nazywając siebie <em>Żebraczką Bożą</em> kwestowała u wszystkich, także u Niemców, rozbrajając ich swoją kulawą niemczyzną. Wspierali ją przemysłowcy, kupcy i rzemieślnicy. Najowocniejszą współpracę podjęła z inż. Józefem Markiem, kierownikiem technicznym Spółdzielni Owocarskiej w Tymbarku. Ludzie, którzy ją znali wspominają, że pomagał jej w tym zniewalający wręcz czar osobowości: inteligencja, uroda, kultura osobista, miły uśmiech… J. Bieniek wspomina, że do legendy przeszła jej wizyta u Paula Dorscha – kierownika Urzędu Wyżywienia i Rolnictwa. Jaga, nie wiedząc jak powiedzieć po niemiecku <em>cielęcina</em>, użyła wymyślonego przez siebie słowa <em>Kinderkuh</em>. Rozbawieni Niemcy wydali jej przydział na pożądane mięso<a href="#_ftn35" name="_ftnref35">[35]</a>.</p>
<p>Warto także podkreślić konspiracyjną działalność Jagi Wolskiej. Należała do ZWZ-AK, gdzie działała pod pseudonimem „Jaga”, który zresztą szybko uległ zdekonspirowaniu. Z podziemiem próbowała skontaktować się już w 1939 r. J. Bieniek przypuszcza, że do konspiracji wciągnął ją były komendant Hufca ZHP, jeden z pierwszych organizatorów ZWZ na terenie miasta – Stanisław Wąsowicz. Bardzo dobrze się znali, gdyż był on także Prezesem Powiatowego Oddziału PCK, w którym działała Wolska. W jej konspiracyjnej działalności niemałą rolę odegrała wspominana już przyjaźń ze Stefanią Stadnicką oraz kontakty w Nawojowej z Józefem Stadnickim ps. <em>Madej</em>, <em>Kazimierz</em> – czołowym działaczem ZWZ-AK. Była aktywna głównie w łączności i w wywiadzie, ze szczególnym uwzględnieniem tego  więziennego. Praca dla Delegatury RGO sprzyjała swobodnemu poruszaniu się. W jej siedzibie, przy ul. Jagiellońskiej 37, prowadziła Jaga skrzynkę kontaktową poczty podziemnej. W operacjach łącznościowych pomagała jej Władysława Szkaradkówna. Wspominany już wielokrotnie dom przy Tatrzańskiej 6 ma także swoją przeszłość konspiracyjną. Usytuowany na skarpie, przy linii kolejowej Nowy Sącz – Chabówka, świetnie nadawał się na miejsce postoju dla oficerów, znajomych z czasów Liceum Krzemienieckiego oraz sfer nauczycielskich. Z czasem był także miejscem spotkań i narad konspiracyjnego aktywu i czasową <em>meliną</em> dla ściganych przez sądeckie Greko. Współpracowała również z wspomnianym już inż. Józefem Markiem, gdyż to właśnie w Spółdzielni w Tymbarku koncentrowały się drogi łącznościowe Inspektoratu i Komendy Okręgu ZWZ-AK w Krakowie<a href="#_ftn36" name="_ftnref36">[36]</a>.</p>
<p>Jej największe zasługi w pracy konspiracyjnej to wywiad więzienny. Działalność ta pozwalała trzymać rękę na pulsie, wiedzieć, jak dobrze po przesłuchaniu danego więźnia Niemcy zorientowani są w sytuacji i komu grozi niebezpieczeństwo. Oczywiście i w tym obszarze osamotniona niewiele mogłaby zdziałać. Sztab współpracujących z nią ludzi –  polscy pracownicy służby więziennej i kapelani więzienni, którymi byli ojcowie Jezuici – zapewniał powodzenie akcjom wywiadowczym. J. Bieniek wysuwa tezę, że w siatce Jagi znalazł się któryś z funkcjonariuszy Greko, gdyż od czasu do czasu otrzymywała wykaz osób, które planowano aresztować. Podejmowała wtedy priorytetową akcję ostrzeżenia osób z nieszczęsnej listy. Podobną relację można znaleźć u Marii Świderskiej-Świeratowej, którą z Jagą łączyła praca konspiracyjna i szczera przyjaźń. I od niej Jaga dostawała informacje o osobach zagrożonych np. wywózką na roboty przymusowe do III Rzeszy<a href="#_ftn37" name="_ftnref37">[37]</a>.</p>
<p>W latach 1945–1946 Jadwiga Wolska była przewodniczącą Miejskiego Komitetu Opieki Społecznej w Nowym Sączu<a href="#_ftn38" name="_ftnref38">[38]</a>. Z ramienia MKOS brała udział w pracach Komisji Ekshumacyjnej, działającej przy Miejskim Komitecie Uczczenia Pamięci Więźniów Politycznych Pomordowanych przez Niemców. W związku z pracami ww. Komisji podpisywała protokoły ekshumacyjne z wstrząsającymi opisami, które pozwalały bliskim zidentyfikować ciała, zorganizować ostatnie pożegnanie i udokumentować zbrodnię<a href="#_ftn39" name="_ftnref39">[39]</a>.</p>
<p>Jako kobietę odważną i charyzmatyczną, ale niepozbawioną wad, przedstawia ją jej długoletni współpracownik – Stanisław Długopolski. Wspomina: <em>Praca Jej dla innych była tak bezinteresowna, że ta Osoba, człowiek z krwi i kości, często konfliktowa, czasem nieobiektywna w osądach, – nigdy – nawet w najbardziej szczerych rozmowach nie dała odczuć, że praca Jej nie zawsze jest należycie odczuwana i oceniana</em><a href="#_ftn40" name="_ftnref40">[40]</a><em>.</em></p>
<p><em>[…] Elegancka, o ujmującej powierzchowności, robiła bardzo przyjemne wrażenie swoim zachowaniem, a przede wszystkim dziwną szczerością i otwartością wypowiedzi, przesyconych altruizmem i patriotycznym żarem pracy społecznej</em><a href="#_ftn41" name="_ftnref41">[41]</a>.</p>
<p><em>[…] Wybuchała gniewem, zarzucając nam brak zapału i zrozumienia dla oczekujących nas jeszcze nie wiadomo jakich obowiązków. To był człowiek, który jeszcze przed rozpoczęciem tej akcji – już płonął jakim żarem fanatycznego oddania siebie dla sprawy, my natomiast obawialiśmy się utraty zaraz na początku okupacji – jedynej wówczas szansy pomocy Polakom. Ten zapał Jagi rozgrzewający jednych, ale trochę piekący innych spowodował, że wpisaliśmy Ją na listę członków organizatorów Komitetu, ale nie wciągnęliśmy Jej do Prezydium. Wydawało się nam, że będzie bardziej pomocną w bezpośredniej opiece nad wysiedlonymi […]</em><a href="#_ftn42" name="_ftnref42">[42]</a><em>.</em></p>
<p>S. Długopolski wspomina także pewne niebezpieczne wydarzenie, które sprowokowała Jaga Wolska: <em>Pamiętam pierwszy transport wysiedlonych w tragicznych i jeszcze dla nas niezrozumiałych okolicznościach, kiedy z wagonów nieopalanych, zapełnionych, bez możliwości siedzenia lub leżenia – wyjmowaliśmy chorych z gorączką ludzi. I wtedy to Jaga bez porozumienia się z kimkolwiek, poleciła obecnym na stacji Polakom przeniesienie chorych na kocach i płaszczach – do szkoły przy ul. Batorego. Makabryczny, długi pochód Niemcy zrozumieli jako manifestację i zaraz na drugi dzień znaleźliśmy się w Gestapo. Jaga – na szczęście słabo mówiąca po niemiecku – od razu chciała przyjąć winę na siebie, na co z miejsca w sposób właściwy dla gestapowca zareagował Hamann – wrzeszcząc, że Wolska nie ma tutaj nic do usprawiedliwiania, bo nie należy do Prezydium Komitetu. Jaga purpurowa z oburzenia chciała zareplikować, ale Hamann krzykiem nie dopuścił Jej do głosu. Na szczęście po przekleństwach i wyzwiskach esesmańskiego dostojnika i odpowiednim pouczeniu trwającym godzinę – zwolnił nas wyraźnie dając do zrozumienia, że jak się coś podobnego powtórzy, to on Polski Komitet Pomocy rozwiąże, a my powinniśmy wiedzieć co stanie się z nami. Oczywiście Jaga – jak to Jaga – trochę po niemiecku, trochę po polsku przedrzeźniając Hamanna wyśmiewała się z jego pogróżek</em><a href="#_ftn43" name="_ftnref43">[43]</a><em>. </em></p>
<p>Bieniek wspomina o dwóch filarach z których czerpała siłę. Pierwszy to wzmiankowane już harcerstwo, a drugi – subtelna, mało ostentacyjna, ale za to głęboka wiara. W czasie okupacji, jak relacjonuje J. Bieniek, zawsze znajdowała czas, aby wstąpić do kościoła. Skromna, zawsze modliła się w jego najbardziej zacisznym koncie. Współpracowała także z duchownymi: ks. Prałatem Romanem Mazurem i Jezuitą Antonim Kuśnierzem. Pomogła także wyjść na wolność uwięzionemu przez Hamanna O. Benedyktowi Birosowi – opatowi szczyrzyckich cystersów<a href="#_ftn44" name="_ftnref44">[44]</a>.</p>
<p>Ze wspomnień świadków i dokumentów, jakie pozostawiła po sobie wyłania się obraz kobiety niezwykle aktywnej, empatycznej i pomocnej. Wszystkie swoje pomysły na pomoc potrzebującym potrafiła z niesłychaną energią zamienić w konkretne działania, a zdolności organizacyjne pozwalały jej odpowiednio zarządzać ludźmi. Była zresztą niezwykle lubiana i szanowana, no i jak na prawdziwą damę przystało – klęła jak szewc<a href="#_ftn45" name="_ftnref45">[45]</a>! Nawet szef sądeckiego Greko – Heinrich Hamann – traktował ją z większym szacunkiem.</p>
<p>Rzeczywistość okupacyjna nie była czarno-biała. Stawiała ludzi przed najtrudniejszymi wyborami. Współcześni, zaspokajając pragnienie posiadania autorytetu, szukają bohaterów bez skazy, zawsze dokonujących szlachetnych wyborów. To jest mitologizowanie przeszłości. Czy Jaga zanosiła oprawcom prezenty? Czy kokietowała Niemców, aby osiągnąć własne cele? Czy zaglądała zalotnie w oczy Bornholta, Hamanna? Czy odkładała swoją godność na bok, powstrzymywała oznaki swojego upokorzenia i obrzydzenia, aby uratować komuś życie? Na te wszystkie pytania można odpowiedzieć twierdząco…<a href="#_ftn46" name="_ftnref46">[46]</a>. W okupacyjnej rzeczywistości normy społeczne zostały zupełnie odwrócone, a cel często uświęcał środki, niczym u Machiavellego&#8230;</p>
<p>Pracowała, nie dbając o siebie, całymi dniami, marnie się odżywiając. Trudy okupacyjnego życia pozostawiły na niej swoje piętno w postaci choroby. Wolska zachorowała na gruźlicę, a leczenie w kraju nie przyniosło rezultatów. Nadzieją był zabieg w Szwajcarii. Pisała: <em>Na życie w czasie okupacji, a następnie w leczenie w czasie choroby, sprzedałam wszystko co posiadałam i nie mam środków na dalsze leczenie, chciałam skorzystać z propozycji krewnych, którzy zobowiązują się znaleźć środki na moje leczenie i operację u prof. Bumera w Szwajcarii. Świadomość, że będąc niezdolną do pracy, mogę przez długi okres czasu być ciężarem dla społeczeństwa polskiego, zmusza mnie do złożenia podania o paszport zagraniczny na roczny pobyt w Szwajcarii dla poratowania zdrowia. J. Wolska</em><a href="#_ftn47" name="_ftnref47">[47]</a><em>.</em></p>
<p>Po wojnie, gdy już nie była w stanie prowadzić dalej MKOS, wyjechała z Nowego Sącza i nie chciała już tu wrócić. Być może przyczyny tego leżały w ludzkiej nienawiści, bo, jak wspominał Bieniek, zresztą przywołując wspomnienia H. Stamirskiego, Jaga miała rzesze przyjaciół i tyleż samo wrogów. To ich zasługą były skierowane pod jej adresem oskarżenia o kolaborację<a href="#_ftn48" name="_ftnref48">[48]</a>. W zachowanych listach widnieją takie miejsca jej pobytu jak Gdańsk, Zakopane, Kielce&#8230;  Pisała: <em>Pracując w Sączu musiałabym być zależna od tych, którzy są u władzy, a jako podwładnej nie wypadałoby robić to, co uważałabym za słuszne sama, wbrew tendencjom urzędowym. Walka, która niewiele by przyniosła jest zbędną, a zdrowia na to szkoda, gdy go i tak niewiele pozostało.</em> Często jednak o Nowym Sączu wspominała: <em>A co słychać w Sączu? Nigdy nie przypuszczałam, że się tak do tego grajdołka przywiążę.</em> Żywo komentowała sytuację w mieście: <em>Podobno macie nowego starostę pijaczynę z PSL. Nowe wyzwolenie. Biedny ten Sącz, że ma takich ojców. Gdyby tam dać paru uczciwych, dzielnych ludzi, można by tam wiele zrobić. </em>Czasem z goryczą:<em> Zwykłym śmiertelnikiem, zarabiającym na swoje życie mogę jeszcze być wszędzie, tylko nie w Sączu, gdzie jestem na wiek wieków osłem jucznym, któremu nie wolno strząsnąć z grzbietu nadmiernego, ponad jego siły ciężaru. Wierzę, że dostałabym tam natychmiast każdą płatną i możliwie dobrą posadę, ale w niedługim czasie rozdzierano by mnie między różnymi akcjami i posiedzeniami, na co już nie mam sił</em><a href="#_ftn49" name="_ftnref49">[49]</a><em>.</em></p>
<p>Rok później – 10 października 1949 r. – Jadwiga Wolska zmarła, przegrawszy walkę z chorobą, podczas pobytu w sanatorium w Otwocku. Pochowana została 22 października na warszawskich Powązkach. W 1992 r. otrzymała pośmiertnie medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za uratowanie żydowskiej rodziny Huppert – matki Teresy i syna Jerzego<a href="#_ftn50" name="_ftnref50">[50]</a>. W sądeckim kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (tzw. <em>kolejowym</em>) znajduje się poświęcona jej tablica. Upamiętniono ją także ulicą na Wólkach oraz jako patronkę Szkoły Policealnej Pracowników Służb Medycznych i Społecznych w Nowym Sączu.</p>
<p>Na nagrobku Jadwigi Wolskiej widnieje inskrypcja: <em>Ukochanej Jadzieńce – Mąż&#8230;</em></p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział w Nowym Sączu (ANKONS), Sandecjana, sygn. 31/190/105, Materiały dotyczące działaczki społecznej Jadwigi Wolskiej (korespondencja, życiorysy, wiersze na cześć Wolskiej), 1943–1949.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> ANKONS, Sandecjana, sygn. 31/190/105, Materiały dotyczące działaczki społecznej Jadwigi Wolskiej (korespondencja, życiorysy, wiersze na cześć Wolskiej), Życiorys [napisany przez Jadwigę Wolską podczas pobytu w sanatorium PCK w Zakopanem], Zakopane, 1 czerwca 1948 r., s. 67; S. Długopolski, <em>Wspomnienie o Jadwidze Czerniejewskiej-Wolskiej „Jaga”</em>, Rocznik Sądecki, 1974–1977, t. 15–16, s. 578; Archiwum Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu (AMONS), J. Bieniek, <em>Świadectwo wielkości o Jadwidze Wolskiej, </em>mps, sygn. A 4311/26, k. 3, 6; M. Molenda, Ł. Połomski, <em>Jadwiga Wolska</em> [w:] A. Totoń, R. Bobrowski, <em>Zachowajmy w pamięci</em>. <em>Katalog wystawy</em>, Nowy Sącz 2014, s. 88. Zarówno S. Długopolski jak i J. Bieniek korzystali, opracowując biogramy Jadwigi Wolskiej, z zaginionych obecnie materiałów, pozostawionych przez nią współpracowniczce i przyjaciółce – Ewie Fryś-Rużańskiej, wśród których był także pamiętnik – S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 587. Oprócz tego oba biogramy powstały w oparciu o wspomnienia autorów. J. Bieniek opisuje, że J. Wolska przerwała naukę w Gimnazjum w Krzemieńcu i kontynuowała ją w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Krzemieńcu. Były to placówki funkcjonujące równocześnie w ramach sławnego Liceum Krzemienieckiego – AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit., </em>k. 3–4; M. Kałuski, <em>Liceum Krzemienieckie na Wołyniu w latach 1919–1939</em>, Liceum Krzemienieckie na Wołyniu w latach 1919–1939, wolhynia.pl, [dostęp 20-06-2021].</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 577–578. Cytowany fragment pamiętnika Jadwigi Wolskiej podaje się za artykułem S. Długopolskiego.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> Jadwiga Czerniejewska i Zygmunt Wolski pobrali się 30 sierpnia 1936 r. w lubelskiej Archikatedrze pw. Św. Jana Chrzciciela i Św. Jana Ewangelisty. Inż. Zygmunt Wolski, syn Zygmunta Leopolda i Jadwigi Aleksandry z Witkowskich mieszkał już wtedy w Nowym Sączu – akt nr 117 z 1936 r., https://www.familysearch.org/pl/, [dostęp 12-12-2021].</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit</em>., k. 7–8.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> AMONS, E. Glinka, <em>Legenda o Jadze</em>, Dunajec, Rok I, nr 3, z 2.09.1980, sygn. MNS 4311/26/4.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit</em>., k. 7–8.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> W literaturze można spotkać nazwę tłumaczoną dosłownie z języka niemieckiego – Polski Miejski Komitet Pomocy.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> J. Chrobaczyński, <em>Wojna obronna w 1939 roku i jej skutki. Syndrom września</em>, [w:] <em>Dzieje miasta Nowego Sącza, </em>t. III, red. F. Kiryk, Z. Ryta, Kraków 1996, s. 391.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit</em>., k. 9.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> J. (Uri) Huppert, <em>Trudny powrót do przeszłości</em>, Więź, 1995, t. 38, s. 176.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit</em>., k. 24.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> <em>Ibidem</em>, k. 11; M. Molenda, Ł. Połomski, <em>op. cit.</em>, s. 88.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit</em>., k. 11. J. Bieniek mylnie podaje ulicę Źródlaną.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> Archiwum Narodowe w Krakowie (dalej ANK), Doradca Rady Głównej Opiekuńczej na okręg krakowski, sygn. 29/554/31, s. 201–202.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 582-583; K. Lanckorońska, <em>Wspomnienia wojenne. 22 IX 1939–5 IV 1945</em>, Kraków 2011, s. 119–120; AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit</em>., k. 13.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 17.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> <em>Ibidem</em>, k. 15.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 585; AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 12–13. J. Bieniek, w odróżnieniu od S. Długopolskiego, podkreśla, że akcja udzielania pomocy Żydom J. Wolskiej i S. Długopolskiego nie miała nic wspólnego z Radą Pomocy Żydom „Żegota”. J. Wolska pomagała Żydom w getcie od wiosny 1942 r. do jego likwidacji w sierpniu 1942 r.; krakowska „Żegota” powstała natomiast w marcu 1943 r., a jej filia w Nowym Sączu – miesiąc później. Kierował nią sekretarz Powiatowy Komitetu Robotniczego PPS – Franciszek Krzyżak „Karol”. Celem sądeckiej „Żegoty” był głównie przerzut wybitniejszych Żydów ze świata nauki, kultury i polityki do Słowacji i Budapesztu – M. Smoleń, <em>Kalendarium okupowanego powiatu nowosądeckiego (1 IX 1939 – 23 I 1945)</em>, Rocznik Sądecki, 1994, t. 22, s. 322.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> https://sprawiedliwi.org.pl/pl/aktualnosci/zmarl-sprawiedliwy-marian-golebiowski [dostęp 20-02-2021].</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> J. (Uri) Huppert, <em>op. cit</em>, s.  170–175.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a> <em>Ibidem</em>, s. 177–178.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a> S. Długopolski wspomina, że Jagę aresztowano na kilka tygodni w 1942 r.  Po wypuszczeniu wróciła do swych obowiązków, ale nigdy nie wyjawiła przyczyn aresztowania – S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 586. J. Bieniek uściśla, że aresztowano ją i zatrzymano w dniach od 15 do 29 września 1942 r. z dużą grupą Wojskowej Służby Kobiet. Zimna krew po przesłuchaniu pozwoliła oddalić od siebie podejrzenia – AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 25–26. Obaj ww. biografowie sugerują, że aresztowanie było skutkiem donosu i obyło się bez bicia. Również wrzesień 1942 r. podaje we swoich wspomnieniach Korsak, jednocześnie opisując wymyślne tortury, którym poddano Wolską w trakcie licznych przesłuchań. Relacja ta wydaje się mało wiarygodna. Wątpliwe wydaje się, by J. Wolska wyszła po takiej kaźni z aresztu o własnych siłach – ANKONS, Materiały do dziejów harcerstwa, sygn. 31//34, k. 79. Natomiast w protokole przesłuchania z 5 lipca 1948 r. Maria Świderska-Świeratowa (komendantka limanowskiej WSK)  zeznała, że Jadwiga Wolska została aresztowana wraz z nią i Jarosławem Lewickim przez gestapowca Winera 1 stycznia 1942 r. Świderska-Świeratowa została aresztowana na skutek donosu konfidenta Stanisława Serugi – Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Krakowie [1945] 1983–1990, Materiały śledcze dotyczące Władysławy Jeleń. Zeznania w sprawie osób podejrzanych o współpracę z Gestapo w okresie okupacji, sygn. IPN Kr 009/525, t. 3, s 24. Wydaje się jednak, że chodzi tu o „wielką wsypę”, która miała miejsce właśnie na skutek donosu S. Serugi i zaczęła się aresztowaniami 12 sierpnia 1942 r. Wtedy też aresztowano Marię Świderską oraz kilkanaście innych kobiet z WSK, a także Teodora Jankowiaka z placówki ZWZ w rafinerii Limanowa-Sowliny – <em>Szlak Armii Krajowej na Ziemi Limanowskiej. Przewodnik</em>, red. P. Bukowiec, Limanowa 2020, s. 37–38; J. Bieniek, <em>W kręgu Beskidów i Gorców. Część II Placówki Dobra-Skrzydlna, Jodłownik-Szyk, Kamienica-Słopnice, Limanowa (Materiały do historii Ruchu Oporu w Ziemi Limanowskiej</em>, Rocznik Sądecki, 1987, t. 18, s. 240; M. Świderska-Świeradowa, <em>Moja droga do Oświęcimia – „Birkenau”</em>, Rocznik Sądecki, 1969–1970, t. 10–11, s. 445-446.</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a> ANK, Doradca Rady Głównej Opiekuńczej na okręg krakowski, sygn. 29/554/11, <em>Lista osób zwolnionych z aresztu – członków i pracowników Polskiego Komitetu Opiekuńczego oraz jego delegatur</em>, 3 maja 1943 r., s. 77.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a> S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 586.</p>
<p><a href="#_ftnref26" name="_ftn26">[26]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 12.</p>
<p><a href="#_ftnref27" name="_ftn27">[27]</a> ANKONS, Akta organizacji i stowarzyszeń – zbiór szczątków zespołu, sygn. 31/187/119, Katolicki Zakład Sierot przy RGO w Nowym Sączu /Zakład Chłopców/, <em>Spisy wychowanków, protokoły, korespondencja</em>, s. 91, 95–96.</p>
<p><a href="#_ftnref28" name="_ftn28">[28]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 17.</p>
<p><a href="#_ftnref29" name="_ftn29">[29]</a> A. Stadnicki, <em>Wspomnienia. Wybór i opracowanie Józef Długosz</em>, Nowy Sącz 2015, s. 109, 115.</p>
<p><a href="#_ftnref30" name="_ftn30">[30]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 19.</p>
<p><a href="#_ftnref31" name="_ftn31">[31]</a> <em>Ibidem</em>, k. 19.</p>
<p><a href="#_ftnref32" name="_ftn32">[32]</a> A. Stadnicki, <em>op. cit.</em>, s. 115.</p>
<p><a href="#_ftnref33" name="_ftn33">[33]</a> Bundesarchiv, Abteilung in Ludwigsburg, Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen Ludwigsburg, Oskarżony: Hamann Heinrich, Zeznania Johanna Bornholta z 3 i 4. 07 1961 r., sygn. B162/1370, s. 652.</p>
<p><a href="#_ftnref34" name="_ftn34">[34]</a> ANKONS, Sandecjana, sygn. 31/190/105, Materiały dotyczące działaczki społecznej Jadwigi Wolskiej (korespondencja, życiorysy, wiersze na cześć Wolskiej), List Stefani Stadnickiej do Jadwigi Wolskiej, 24 grudnia 1944 r., s. 1.</p>
<p><a href="#_ftnref35" name="_ftn35">[35]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 20–21.</p>
<p><a href="#_ftnref36" name="_ftn36">[36]</a> <em>Ibidem</em>, k. 20–21.</p>
<p><a href="#_ftnref37" name="_ftn37">[37]</a> <em>Ibidem</em>, k. 24–25; M. Świderska-Świeratowa, <em>op. cit.</em>, s. 444.</p>
<p><a href="#_ftnref38" name="_ftn38">[38]</a>ANKONS, Sandecjana, sygn., 31/190/53, Materiały dotyczące okupacji (wykazy, spisy zamordowanych i zaginionych mieszkańców Nowego Sącza, powiatu nowosądeckiego i limanowskiego), Kwestionariusz o egzekucjach masowych i grobach masowych, b.d., s. 153–156.</p>
<p><a href="#_ftnref39" name="_ftn39">[39]</a> ANKONS, Sandecjana, sygn., 31/190/54, Materiały dotyczące okupacji (protokoły ekshumacji zwłok pomordowanych), Protokół ekshumacyjny Stanisława Tokarczyka, maj 1945 r., s. 55, 57.</p>
<p><a href="#_ftnref40" name="_ftn40">[40]</a> S. Długopolski, <em>op. cit.</em>, s. 575.</p>
<p><a href="#_ftnref41" name="_ftn41">[41]</a> <em>Ibidem</em>.</p>
<p><a href="#_ftnref42" name="_ftn42">[42]</a> <em>Ibidem</em>, s. 579.</p>
<p><a href="#_ftnref43" name="_ftn43">[43]</a> <em>Ibidem</em>, s. 579–580.</p>
<p><a href="#_ftnref44" name="_ftn44">[44]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 28–29.</p>
<p><a href="#_ftnref45" name="_ftn45">[45]</a> ANKONS, Sandecjana, sygn. 31/190/105, Materiały dotyczące działaczki społecznej Jadwigi Wolskiej (korespondencja, życiorysy, wiersze na cześć Wolskiej), [Wierszowane życzenia], Nowy Sącz, 14 października 1944 r., s. 39; [Wierszowane życzenia], b.d., b.p.; [Laurka – rysunek, pt. <em>Porządki w Delegaturze</em>], b.d., s. 43.</p>
<p><a href="#_ftnref46" name="_ftn46">[46]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 22.</p>
<p><a href="#_ftnref47" name="_ftn47">[47]</a> ANKONS, Sandecjana, sygn. 31/190/105, Materiały dotyczące działaczki społecznej Jadwigi Wolskiej (korespondencja, życiorysy, wiersze na cześć Wolskiej), Życiorys [napisany przez Jadwigę Wolską podczas pobytu w sanatorium PCK w Zakopanem], Zakopane, 1 czerwca 1948 r., s. 68.</p>
<p><a href="#_ftnref48" name="_ftn48">[48]</a> AMONS, J. Bieniek, <em>op. cit.</em>, k. 30–31; ANKONS, Związek Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych Zarząd Okręgowy w Nowym Sączu, sygn. 31/558/713, Kilka sylwetek Kobiet bardziej zaangażowanych w Ruch Oporu na terenie województwa, b.d., s. 4.</p>
<p><a href="#_ftnref49" name="_ftn49">[49]</a> AMONS, [List Jadwigi Wolskiej do przyjaciół w Nowym Sączu], b.d. [powojenny], sygn. MNS 4311/26/10/5.</p>
<p><a href="#_ftnref50" name="_ftn50">[50]</a> AMONS, List z Instytutu Yad Vashem, Jerozolima, 18 sierpnia 1991 do Uri Hupperta.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-4{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-4 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-4{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-4 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-4{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-4 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-5{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/wolska-jadwiga-ps-jaga-karteczki-jagi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Templer (Gelb) Hermina</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/templer-gelb-hermina/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/templer-gelb-hermina/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2022 14:35:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3224</guid>

					<description><![CDATA[Hermina Templer (1903–1942)  Anna Żalińska Hermina Gelb, po mężu Templer, urodziła się 30 listopada 1903 r. w Bujnem, kilka kilometrów na wschód od Rożnowa. Uroczystość nadania imienia miała miejsce w pobliskiej Paleśnicy pięć dni później, tj. 5 grudnia. Jej rodzicami byli Wolf Gelb i Mirjam, córka Jakuba Horna i Neche z domu Volkmann,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-6 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-5 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-6{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-6{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-6 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><strong>Hermina Templer (1903–1942)</strong></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-6"><p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em><br />
</strong></p>
<p>Hermina Gelb, po mężu Templer, urodziła się 30 listopada 1903 r. w Bujnem, kilka kilometrów na wschód od Rożnowa. Uroczystość nadania imienia miała miejsce w pobliskiej Paleśnicy pięć dni później, tj. 5 grudnia. Jej rodzicami byli Wolf Gelb i Mirjam, córka Jakuba Horna i Neche z domu Volkmann, pochodząca ze Żbikowic<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a>.</p>
<p>Gdy mieszkali w Bujnem, Wolf był dzierżawcą okolicznych lasów<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>. Nie wiadomo, kiedy dokładnie rodzina przeniosła się do Nowego Sącza. Gelbowie byli dobrze sytuowani, jako że Wolf przed wybuchem II wojny był posiadaczem ziemi<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a> i współwłaścicielem fabryki piwa, słodkich alkoholi i marmolad. Był to zakład zwany „Bocoń” lub też „miodosytnia”, mieszczący się w dzielnicy Przetakówka przy ul. Zdrojowej 32. Rodzina Gelbów mieszkała nieopodal, przy ul. Na Rurach<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>. Ostatni adres, pod którym Hermina mieszkała z mężem i dziećmi tuż przed wybuchem wojny to ul. Na Rurach 53<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>, być może był to jej dom rodzinny. Na zachowanym zdjęciu z lat 30. Hermina stoi z kilkuletnimi chłopcami na tle dużej, dwupiętrowej kamienicy otoczonej zewsząd ogrodem<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>.</p>
<p>Hermina uczęszczała do Żeńskiego Gimnazjum w Nowym Sączu. Rodzina mieszkała wtedy jeszcze przy ulicy Zdrojowej. Śladem tamtych czasów są nie tylko katalogi szkolne, w których zachowało się jej nazwisko<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>, ale i ołówkowy portrecik jej siostry Reginy, naszkicowany w towarzystwie twarzy innych uczennic Gimnazjum przez Bolesława Barbackiego<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>, który w latach 20. był w tej szkole nauczycielem rysunku. Rodzeństwo Gelbówny było dosyć liczne, a pośród niego byli bracia Alfred i Ferdynand i siostry: Regina i urodzona w 1916 r. Natalia<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>. Hermina wyszła za mąż za kapitana Wojska Polskiego Izydora Templera, urodzonego w 1892 r., jedynego żydowskiego oficera 1 Pułku Strzelców Podhalańskich, awansowanego do stopnia oficerskiego podporucznika jeszcze za czasów c.k. armii austriackiej. Templer walczył w wojnie polsko-ukraińskiej, w stopniu kapitana służył od 1931 r.<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>. Izydor, a właściwie Izrael, Templer, zwany jowialnie „Iziu”, był zapalonym sportowcem (rowerzystą)<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>. Małżeństwo miało dwóch synów: Mieczysława vel Mordechaja (ur. 12.06.1928<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>) i Ludwika – Leiba (ur. 6.04.1932<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>). W chwili wybuchu wojny major Izydor Templer jako kwatermistrz pułku znalazł się na froncie. Po rozbiciu swojej jednostki uciekł wraz z innymi do Rumunii czy też na Węgry, gdzie został internowany i skierowany do obozu jenieckiego. Paradoksem jest, że mimo żydowskiego pochodzenia, jako polski oficer, przetrwał wojnę w niemieckim lagrze. Po wojnie służył w Ludowym Wojsku Polskim w Warszawie, zaś w latach 50. miał wyjechać do Izraela i dosłużyć się tam stopnia generała<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>.</p>
<p>Tymczasem zaraz po ataku Niemców na Polskę, 1 września 1939 r. rodzina Gelbów rozpoczęła ewakuację do Lwowa. Prawdopodobnie Hermina pozostała z synami w Nowym Sączu, podczas gdy jej rodzeństwo z rodzicami trafiło do sowieckiej strefy okupacyjnej. Tam, wedle przekazu rodziny, za odmowę przyjęcia sowieckiego obywatelstwa zostali skazani na zsyłkę na Syberię. Jeszcze przed wywózką ojciec – głowa rodziny, Wolf Gelb, zmarł we Lwowie na atak serca. Reginie i Alfredowi udało się w jakiś sposób pozostać na Podolu. W głąb Rosji zostali wywiezieni Ferdynand – Fredek (prawnik z wykształcenia, urodzony w 1902 r.) oraz Natalia – Netka ( urodzona w 1916 r., przedwojenna absolwentka dwuletniego kursu ogrodniczego na Uniwersytecie Jagiellońskim) z matką Marią. Zesłani żyli w opłakanych warunkach. Regina w zachowanym liście do rodziny z maja 1941 r.<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a> pisze, iż wysyła im nasiona (marchwi, pietruszki, sałaty, kopru, cebuli i ogórków) oraz 100 papierosów dla brata. Ona sama pracowała jako prasowaczka w trykotarni oraz dorabiała szyciem. W liście zapewnia rodzinę o rychłej wysyłce kolejnej paczki i skarży się, że bliscy nie otrzymują jej listów. Możemy się domyślać, w jak znaczący sposób odmienił się los Reginy i jej brata po inwazji Niemców na ZSRR w czerwcu 1941 r. Oboje zginęli w nieznanych okolicznościach<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.</p>
<p>Tymczasem Hermina przebywała w getcie utworzonym przez Niemców w Nowym Sączu<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>. 23 czerwca 1942 r. rozpoczęto likwidowanie getta, egzekucje i masowe wywózki pociągami do obozu zagłady w Bełżcu. Herminie w nieznany sposób udało się uciec z getta i ukryć wraz z dwoma synami (młodszy Ludwik miał wtedy niespełna 10 lat). Jej kryjówka mieściła się w wiklinach nad Łubinką<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>. Podobno jedzenie donosiła jej służba z posiadłości sądeckiego Niemca Aleksandra (z tzw. dworku „Aleksandrówka”, budynek stoi do dziś przy ul. Tarnowskiej)<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. Według opowieści kultywowanej w rodzinie, Hermina była chora, dlatego nie zdecydowała się na dalszą ucieczkę, a synowie nie chcieli opuścić matki. Mieli zostać zadenuncjowani na policję za kawałek chleba<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>. Według innej – jak się wydaje, bardziej wiarygodnej relacji – rodzina została wydana policji niemieckiej przez „granatowego” policjanta, przedwojennego sąsiada Gelbów i Templerów z Przetakówki. Nie była to żadna osobista zemsta, a raczej strach przed karą za niewypełnienie obowiązku w momencie odkrycia kryjówki<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. Co działo się dalej? Tu znowu dwie relacje – rodzinna, ustna oraz oficjalna, pisemna – są rozbieżne. Natalia Gelb, podczas pobytu w Polsce po wojnie usłyszała – i tak to przekazała kolejnym pokoleniom – iż jej ukochana siostra wraz z synami została rozstrzelana na moście nad Łubinką<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>. Jednak w aktach Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu zachował się protokół przesłuchania świadka Edwarda Pawlikowskiego na okoliczności śmierci Herminy (n<em>ota bene</em> protokołowała inna ofiara nazistowskich oprawców, która jednak wojnę przeżyła, Janina Stefaniszyn<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>): z tych dokumentów jasno wynika, że Hermina zginęła na miejscu straceń w Rdziostowie. Nie wiemy, jak długo Hermina z synami przebywali w więzieniu czy też areszcie Greko przy ul. Czarnieckiego 13<a href="#_ftn24" name="_ftnref24">[24]</a>. W każdym razie zapewne nie dalej niż po kilku czy kilkunastu dniach (a może akurat tego samego dnia) od aresztowania matka z synami została dołączona do transportu jadących na rozstrzelanie do Rdziostowa. Tam rozpoznał je Edward Pawlikowski, wówczas 20-letni młodzieniec, pracownik Baudienstu<a href="#_ftn25" name="_ftnref25">[25]</a> zamieszkały w Sączu przy ulicy Rybackiej, który kojarzył Herminę jeszcze z czasów przedwojennych, jako że była żoną oficera, postacią powszechnie rozpoznawalną. Pawlikowski pozostawił wzruszającą relację tamtej chwili: <em>Niemcy obok wykopanego grobu oddali strzały do leżących na ziemi Żydów. Egzekucja trwała około 20 minut, gdyż skazańców strzelano partiami. W tym właśnie czasie zastrzelona została Templerowa ze swoimi dziećmi </em>[…]<em> przed śmiercią przygarnęła do siebie swoich synów i razem z nimi zginęła</em><a href="#_ftn26" name="_ftnref26">[26]</a>. Pawlikowski wraz z innymi młodymi chłopakami z Baudienstu grzebał zwłoki, i także wtedy rozpoznał martwe ciało Herminy. Niestety nie znamy nazwisk pozostałych ofiar tej egzekucji, ani nawet ich liczby czy dokładnej daty śmierci. Pawlikowski zeznaje, że wydarzenia te działy się jesienią1942 r., już po likwidacji getta (czyli po 28 sierpnia), a przed dniem Wszystkich Świętych tj.1 listopada<a href="#_ftn27" name="_ftnref27">[27]</a>.</p>
<p>Dramat wojny przeżyli zesłani na Syberię siostra i brat Herminy – Netka i Ferdynand – oraz ich matka Maria Gelb. Towarzyszył im Beno Szwarzbart, późniejszy mąż Netki. Urodzony w Jarosławiu w 1910 r., syn żołnierza zawodowego, utytułowany zawodnik narciarstwa biegowego, żołnierz WP w kampanii wrześniowej, po pojmaniu uciekł z niemieckiego szpitala do Lwowa. Stamtąd został zesłany na Syberię wraz z rodziną Gelbów. Gdy na mocy układu Sikorski–Majski przywrócono stosunki polityczne między Rosją Sowiecką a Polskim Rządem na uchodźstwie, wielu więźniów i zesłańców polskich zostało zwolnionych do tworzącej się na terenie ZSRR Armii Polskiej na Wschodzie. Beno zaciągnął się do Armii Andersa w 1941 r. W 1942 r. Natalia i Beno wzięli ślub, stąd możliwy był ich wspólny wymarsz z Rosji. Natalia służyła w Służbie Pomocniczej Kobiet. Z Armią Andersa z Rosji wydostali się także brat Ferdynand, oficjalnie zaciągnięty w polskie szeregi wojskowe, i matka Maria. Gdy Armia dotarła do Izraela, Miriam Gelb pozostała na miejscu. Beno i Fredek przeszli cały szlak bojowy swoich jednostek, walcząc na froncie włoskim w 1944 r. Beno jako oficer został zwolniony ze służby w 1947 r. Wtedy to wyjechał na stałe do Izraela i połączył się z Netką. Ferdynand po wojnie emigrował do USA. Natalia jeszcze w trakcie wojny urodziła syna. Zmarła w Izraelu w 2005 r.<a href="#_ftn28" name="_ftnref28">[28]</a>.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a>     Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział w Nowym Sączu (dalej: ANKr O/NS), Izraelicki Okręg Metrykalny w Nowym Sączu, sygn. 31/494/137, Księga urodzeń z 1903 r., Akt urodzenia Herminy Gelb, akt 293, s. 148.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a>     <em>Ibidem</em>.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a>    W materiale źródłowym określony jest dosłownie jako „właściciel dóbr”, por. ANKr O/NS, Żeńskie Gimnazjum w Nowym Sączu, sygn.. 31/234/7, Katalog główny klasy III na rok szkolny 1917/1918, Karta ucznia Gelbówna Hermina, brak n. s.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a>     http://www.sadeckisztetl.com/przetakowka-dzielnica-z-historia.html, dostęp: 6.06.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a>     W materiale źródłowym „Rury 53”, por. IPN Kr 18/869, Sąd Grodzki w Nowym Sączu, Sprawa uznania za zmarłą Herminę Templer z synami, Poświadczenie Zarządu Miejskiego w Nowym Sączu z 22 września 1946 r., k. 4.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a>     Fotografia Herminy z synami –  własność rodziny, kopia otrzymana od Shachara Grembek z Izrela, wnuka Natalii Gelb, korespondencja z dn. 6.07.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a>     ANKr O/NS, Gimnazjum w Nowym Sączu, sygn. 31/234/7, Katalog główny klasy III na rok szkolny 1917/1918, Karta ucznia Gelbówna Hermina, brak n. s.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a>     Reprodukcja portretu w albumie (R. Gelbówna przedstawiona wraz z Anną Ćwikówną): Bolesław Barbacki (1891–1941) Mistrz portretu. Kolekcja Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, Nowy Sącz 2001.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a>     Relacja Shachara Grembek z Izraela, korespondencja z dn. 6.07.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a>    Por. biogram Izydora Tempera w: Stanisław Korusiewicz, <em>Apel Podhalański</em>, Nowy Sącz 2018, s. 631.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a>   Wywiad własny Anny Żalińskiej z Anonimowym Rozmówcą z Nowego Sącza, dn. 15.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a>   <em>Ibidem</em>, Relacja Shachara Grembek, korespondencja z dn.18.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a>   <em>Ibidem</em>.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a>   https://sadeczanin.info/i-pulk-strzelcow-podhalanskich/100-lat-temu-w-nowym-saczu-powstal-1-pulk-strzelcow-podhalanskich?page=0%2C1, dostęp 7.07.2021; por. też: ,„Bóg, honor, ojczyzna. Sądeccy żołnierze i generałowie w służbie niepodległej Rzeczypospolitej”, pod red. J. Leśniaka i H. Szewczyka, Instytut Pamięci Narodowej i Fundacja Sądecka, Nowy Sącz – Warszawa 2009, S. Korusiewicz, <em>op. cit.</em>, s. 631.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a>   List Reginy Gelb datowany na 22 maja 1941 r. w Podhajcach (koło Brzeżan, okręg tarnopolski), własność rodziny.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a>   Relacja Shachara Grembek, korespondencja z dn.18.03.2021, por też: Wpis w serwisie Facebook: From Anders Army to the Israel Army https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=154034476558722&amp;id=100479871914183, dostęp 20.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a>   IPN Kr 18/869, Akta sprawy Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu uznania za zmarłą Herminę Templer z synami, Protokół Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu z dnia 15 października 1946 r., k. 2.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a>   <em>Ibidem</em>, k. 6.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a>   Wywiad własny Anny Żalińskiej z Anonimowym Rozmówcą z Nowego Sącza, dn. 15.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a>   Relacja Shachara Grembek, korespondencja z dn. 18.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a>   Wywiad własny Anny Żalińskiej z Anonimowym Rozmówcą z Nowego Sącza, dn. 15.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a>   Relacja Shachara Grembek, korespondencja z dn.18.03.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a>   Janina Stefaniszyn, harcerka, łączniczka AK, przebywała w obozie w Ravensbrück, w latach 1946–1952 pracowała w Sądzie Grodzkim w Nowym Sączu, por. Stefaniszyn Janina [w:] Encyklopedia Sądecka, red. J. Leśniak, Nowy Sącz 2000, także por. IPN Kr 18/869, Akta sprawy Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu uznania za zmarłą Herminę Templer z synami, Protokół Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu z dnia 15 października 1946 r., k. 2.</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a>   Graniczny Komisariat Policji Bezpieczeństwa, w skrócie Greko (zwany powszechnie i mylnie Gestapo), którego szefem był wówczas Heinrich Hamann, por. Dawid Golik, <em>Obsada personalna niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w powiecie nowosądeckim w latach 1939–1945</em>, Rocznik Sądecki 2020, t. 48, s. 214.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a>   Była to Służba Budowlana utworzona przez Niemców na terenie Generalnego Gubernatorstwa; forma pracy przymusowej dla młodzieży i młodych mężczyzn. Chłopców z Baudienstu często kierowano do zasypywania masowych grobów w Rdziostowie, niejednokrotnie pojąc ich wcześniej wódką. Por. Jan Wróbel, <em>Monografia miejsca pamięci narodowej w Rdziostowie</em> [w:] Miejsce Pamięci Narodowej w Rdziostowie, red. Katarzyna Godek, Stowarzyszenie Korzenie i Skrzydła, 2013, s. 13.</p>
<p><a href="#_ftnref26" name="_ftn26">[26]</a>   IPN Kr 18/869, Akta sprawy Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu uznania za zmarłą Herminę Templer z synami, Protokół Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu z dnia 15 października 1946 r., k. 2; potwierdzenie śmierci Herminy Templer z synami w Rdziostowie znajdziemy również w publikacji <em>Miejsce Pamięci Narodowej w Rdziostowie</em> pod red. Katarzyny Godek, s. 13 i 18, jednak opracowanie to włącza Herminę w krąg ok. 600 ofiar rozstrzelanych w Rdziostowie w maju i czerwcu 1941 r. Z relacji Pawlikowskiego jasno wynika, że musiało to być później, jesienią. Pamięć ludzka zachowała więc wspomnienie o Herminie i jej miejscu śmierci, niespójne są tylko daty tego wydarzenia.</p>
<p><a href="#_ftnref27" name="_ftn27">[27]</a>   IPN Kr 18/869, Akta sprawy Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu uznania za zmarłą Herminę Templer z synami, Protokół Sądu Grodzkiego w Nowym Sączu z dnia 15 października 1946 r., k. 2.</p>
<p><a href="#_ftnref28" name="_ftn28">[28]</a>   Relacja Shachara Grembek, korespondencja z dn. 18.03.2021, por też: Wpis w serwisie Facebook From Anders Army to the Israel Army https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=154034476558722&amp;id=100479871914183, dostęp 20.03.2021.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-5{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-5 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-5{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-5 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-5{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-5 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-6{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/templer-gelb-hermina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Barbacka Helena, Zubek Maria, Mitas Barbara. Dziewczęta od „Tatara”</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/barbacka-helena-zubek-maria-mitas-barbara-dziewczeta-od-tatara/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/barbacka-helena-zubek-maria-mitas-barbara-dziewczeta-od-tatara/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2022 14:09:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3222</guid>

					<description><![CDATA[Dziewczęta od „Tatara”. Maria Zubek, Helena Barbacka, Barbara Mitas.  Anna Żalińska Od marca 1940 r. istniała przy ZWZ Wojskowa Służba Kobiet pod dowództwem mjr Marii Wittekówny (działająca w strukturach Oddziału Organizacyjnego Komendy Głównej AK, powstała na bazie istniejących przed wojną jednostek pomocniczej służby kobiet). Wiosną 1942 r. do WSK została włączona Organizacja Harcerek]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-7 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-6 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-7{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-7{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-7 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><strong>Dziewczęta od „Tatara”. Maria Zubek, Helena Barbacka, Barbara Mitas.</strong></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-7"><p><em><span style="text-decoration: underline;"><strong>Anna Żalińska</strong></span></em></p>
<p>Od marca 1940 r. istniała przy ZWZ Wojskowa Służba Kobiet pod dowództwem mjr Marii Wittekówny (działająca w strukturach Oddziału Organizacyjnego Komendy Głównej AK, powstała na bazie istniejących przed wojną jednostek pomocniczej służby kobiet). Wiosną 1942 r. do WSK została włączona Organizacja Harcerek z Pogotowiem Harcerek. Kobiety miały angażować się w działalność podziemia przede wszystkim jako kurierki i łączniczki, a także sanitariuszki, informatorki, organizując zaplecze gospodarcze i kancelaryjno-biurowe dla AK i jej dowództwa oraz służbę wartowniczą – w konspiracji a także w planowanym w przyszłości zbrojnym powstaniu <a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a>.</p>
<p>Jedną z komendantek Wojskowej Służby Kobiet przy dowództwie Inspektoratu AK Nowy Sącz – miasto i obwodzie nowosądeckim była Jadwiga Golachowska ps. „Sawa”. Zdekonspirowana w lipcu 1944 roku uniknęła aresztowania i ukrywała się w rejonie Łącka<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>. Jej miejsce jako dowódcy WSK przejęła Zofia z Uhlów Kubiszowa (ps. „Ofka”), łączniczka. Wkrótce po objęciu komendantury, bo już 30 września 1944 r. została również zdekonspirowana, aresztowana i skazana na obóz koncentracyjny (gdzie doczekała końca wojny<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>).</p>
<p>Niezależnie od wyżej opisanej organizacji zdarzało się, że kobiety trafiały do oddziałów partyzanckich, w bezpośrednie struktury żołnierskie Armii Krajowej. Początkowo – według wspomnień Juliana Zubka – z rozkazu Komendy ZWZ obwodu nowosądeckiego kobiety miały nie być włączane do oddziałów partyzanckich<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>. Gen. Stefan Rowecki „Grot” już w marcu 1941 r. zabiegał o nadanie kobietom takich samych praw, jakie posiadali mężczyźni w ochotniczej zasadniczej służbie wojskowej. Sytuację legitymizował ostatecznie dekret prezydenta RP na uchodźstwie Władysława Raczkiewicza o ochotniczej służbie kobiet z dnia 27 października 1943 r. Na tej podstawie, 18 stycznia 1944 r., komendant AK gen. Tadeusz „Bór” Komorowski wydał rozkaz 129/I, który przewidywał udział kobiet w okresie konspiracji i w przyszłym powstaniu we wszystkich działaniach wojskowych podziemia, włącznie z akcją bojową<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>.</p>
<p>Jednym z organizatorów i dowódców oddziału partyzanckiego Armii Krajowej, w którym znalazły się sądeckie kobiety, był Julian Zubek ps. „Tatar”, przedwojenny absolwent Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Starym Sączu, nauczyciel szkolny wychowania fizycznego<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>. Od połowy roku 1944 r. dowodził oddziałem 9 kompani III batalionu 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK. Zanim oddział został oficjalnie sformowany na polecenie przełożonych w strukturach konspiracyjnych, już od połowy 1940 r., Zubek prowadził szkolenia bojowe. Gromadził wokół siebie głównie młodych mężczyzn i pod pozorem wycieczek górskich szkolił ich na modłę harcerską, a także w obsłudze broni i udzielaniu pierwszej pomocy. Przede wszystkim poznawali teren swoich przyszłych działań dywersyjnych i zdobywali zaprawę leśną (m.in. poprzez całodzienne i nocne wycieczki na orientację, z kompasem, w rejonie Przechyby, Turbacza czy Jaworzyny). W „leśnej podchorążówce” Zubka brały udział również dziewczęta. Zwykle miały one ukończone przedwojenne kursy przysposobienia wojskowego i kursy pielęgniarskie PCK; poszerzały swoją wiedzę i dzieliły się z innymi. Spośród kobiet, które chodziły z Zubkiem na wspólne „wycieczki”, a potem utrzymywały współpracę w partyzanckiej konspiracji, dowódca wspomina: Michalinę Chrzanowską (pomocną w zakresie żywienia i wywiadu), Krystynę Cholewską (ps. „Kuba”, członka oddziału leśnego), Barbarę Mitas ps. „Lajla” (potem „Baśka” – w oddziale), Marię Steindel (późniejszą żonę Zubka) i Aleksandrę Żabecką. Ta ostatnia oddała szczególne zasługi dla organizacji szkoleń, gdy wydzierżawiła i prowadziła schronisko na Przehybie<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>.</p>
<p>Zubek wspomina również dwie inne kobiety współpracujące z oddziałem: Helenę Barbacką i Genowefę Szarysz (ps. „Czarna”), które zostały zwerbowane do ZWZ-AK we współpracy z oddziałem Zubka. Działały jako kurierki i sanitariuszki, weszły do konspiracji poprzez zastosowanie konspiracyjnych trójek przez wcześniej już zaprzysiężonych członków oddziału<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>.</p>
<p>Helena Barbacka do oddziału Zubka została „wciągnięta” przez Adama Ślepiaka, ps. „Żar”. Do ich „trójki” konspiracyjnej należał jeszcze Kazimierz Prohaska. Było to jesienią 1942 r., gdy została łączniczką, zaprzysiężoną z pseudonimem „Gencjana”. Tak podpisywała jeszcze przed wojną swoje młodzieńcze teksty, tworzone dla czasopisma międzyszkolnego „Zew gór”<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>. Punkt kontaktowy znajdował się w jej domu tj. w Willi Marya przy ulicy Jagiellońskiej 61 (tej, z której w lipcu 1941 r. zabrano na śmierć jej stryja, malarza Bolesława Barbackiego), a także w Biurze Kasy Oszczędności, gdzie pracowała (przy ul Szwedzkiej 2). Przyjmowała do domu rannych, udzielając im pomocy medycznej, ukrywała konspiratorów i uchodźców<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>.</p>
<p>Adam Ślepiak do kwietnia 1944 r. pracował jako księgowy w hurtowni perfumeryjnej Jana Jasińskiego przy ul. Jagiellońskiej. Tuż po świętach Wielkanocnych, które wypadały wtedy 9 i 10 kwietnia, policja niemiecka wkroczyła do zakładu, szukając jego i Kazimierza Prohaski. „Żar” zdołał uciec<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>. W tamtym okresie oczywistym wyborem dla poszukiwanego przez policję był leśny oddział.</p>
<p>Zachowało się wspomnienie o jednej z akcji kurierskich, w której udział brał Adam Ślepiak, a pomagała mu potem w swoim domu „Gencjana”. Otóż w kwietniu 1944 r., wracając z Węgier z innym jeszcze kurierem, „Żar” niósł w plecaku przemycony rkm. Wstąpili do baru niedaleko Starego Sącza. Czekając tam na posiłek, zostali zaskoczeni przez Niemców. Widocznie ktoś z obsługi zadenuncjował partyzantów, dostrzegając niezbyt dobrze ukryty karabin. Obydwu udało się uciec, ale zostali rozdzieleni. „Żar”, ranny, ostatecznie dostał się do domu Heleny Barbackiej. Po założeniu opatrunku wrócił na melinę w domu Zyzdów w Dąbrówce. Pojawił się tam, ku swojej uciesze, akurat gdy koledzy śpiewali mu „wieczne odpoczywanie”<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>.</p>
<p>Helena Barbacka, zagrożona dekonspiracją we wrześniu 1944 r. wstąpiła na stałe do oddziałów leśnych Zubka<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>. Przy tej okazji oddział miał okazję świętować radosne wydarzenie – 23 listopada 1944 r. Helena Barbacka i Adam Ślepiak wstąpili w związek małżeński. Skromna uroczystość odbyła się w kościółku w Dąbrówce, a przewodził jej ksiądz proboszcz Michał Kuc. Kolega z partyzantki, „Niedźwiedź”, ubezpieczał uroczystość, stojąc na czatach<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>.</p>
<p>W oddziale Helena zajmowała się chorymi w lazarecie, prała, i – według wspomnień Marii Zubek – prowadziła kronikę obozową<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>. Zajmowała się też gotowaniem, <em>choć nie zawsze było z czego.</em> Zupa z czarnej mąki z czernicami lub grzybami nie należała do rzadkości. Po około czterech miesiącach w lesie wróciła do domu dzień przed Sylwestrem. Jej mąż, Adam Ślepiak, „zszedł” z oddziałem po pełnym wycofaniu się Niemców<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.</p>
<p>Po wojnie Helena pracowała jako urzędniczka w banku, a Adam Ślepiak ukończył Politechnikę Krakowską. Helena została odznaczona Krzyżem Partyzanckim oraz Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski. Kontynuowała tradycję rodzinną, występując w Teatrze Robotniczym (któremu nadano imię jej stryja Bolesława Barbackiego) i działała aktywnie w Klubie Ziemi Sądeckiej<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>.</p>
<p>Kolejną z kobiet, które dołączyły do oddziału leśnego Zubka w sierpniu 1944 r. była Barbara Mitas ps. „Lajla”, potem zwana „Baśką”. Pochodziła z Nowego Sącza, Zubek nazywa ją <em>dobrym duszkiem oddziału</em><a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>. Współpracująca wcześniej z oddziałem w zakresie wywiadu i aprowizacji w produkty żywieniowe, a zagrożona aresztowaniem gdyby pozostała w Sączu, zmuszona była do końca wojny ukrywać się. Barbara Mitas, jako niezwykle silna kobieta, brała udział w bezpośrednich akcjach zbrojnych, przenosząc broń i amunicję. W razie potrzeby – a oddział leśny nierzadko zmieniał miejsce swojego stacjonowania –  brała też na swoje barki zadania tragarza, w przenośni i dosłownie, dźwigając na plecach ciężki dobytek partyzancki<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>.</p>
<p>Pobyt nielicznych kobiet w zmaskulinizowanym oddziale wiązał się także z pojawianiem się napięć w relacjach damsko-męskich. W oddziale Zubka szczególnie narażona na nagabywania kolegów była, nie pozostająca w stałym związku, „Baśka”. Zubek zakazał ostatecznie udziału Baśki w kampach, przydzielając ją do lazaretu wraz z „Tatarzyną”. Choć podobno ona sama potrafiła wobec zbyt natarczywych amantów zrobić użytek ze swojej siły<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>.</p>
<p>Kilkanaście tygodni w oddziale spędziła także Maria Zubek z domu Steindel ps. „Myszka”, żona dowódcy. 3 czerwca 1943 r. w kaplicy o. Jezuitów na Zabełczu odbył się jej ślub z Julianem Zubkiem. Na tę uroczystość pan młody zaprosił dwóch przyjaciół z Krakowa<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. Młodzi małżonkowie mieszkali krótki czas w Nowym Sączu, a ich mieszkanie było ośrodkiem konspiracyjnych spotkań. Gdy przyszło im opuścić miasto, chłopcy z leśnego oddziału zmienili pseudonim Marii z „Myszki” na „Tatarzynę”.</p>
<p>Czas, który „Tatarzyna” spędziła w oddziale przypadł na okres zaawansowanej ciąży. W jej obowiązkach leżało zajmowanie się kuchnią (choć i mężczyźni pełnili przy niej dyżury) oraz zapleczem sanitarnym. <em>Oddział był naszym domem, koledzy żołnierze naszymi braćmi, o których musiałyśmy dbać jak najserdeczniej</em> wspomina po latach Maria Zubek. A oddziały leśne zmagały się nieraz z głodem, brudem i zimnem<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>.</p>
<p>Gdy nadszedł dla Marii Zubek czas rozwiązania, przyjęta została do domu lekarza Zbigniewa Wroniewicza ps. „Turek” w Łomnicy. On oraz jego żona pomagali w aprowizacji w żywność i udzielali pomocy medycznej. Pani Wroniewiczowa zaopatrzyła młodego „Tataraka” w pieluszki i koszulki zdobyte na wsi, a po odejściu matki z dzieckiem nadal była z nimi w regularnym kontakcie, udzielając pomocy w razie potrzeby<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>. Dużym wsparciem była dla leśnych oddziałów rodzina, która dostarczała zaopatrzenia w jedzenie i odzież. Ponadto nie bez znaczenia była, dziś już anonimowa, spontaniczna pomoc organizowana na wsiach, gdzie reperowano buty czy szyto ubrania<a href="#_ftn24" name="_ftnref24">[24]</a>.</p>
<p>Kontakt z partyzantami mógł skończyć się tragicznie. Tak się stało w przypadku rodziny Polańskich. W ich chałupie oddalonej od zabudowań wsi Majchrówki wypiekano chleb dla oddziału. Dwóch partyzantów, zupełnie zaskoczonych przez obławę niemiecką, zginęło tam z bronią w ręku. Niemcy podpalili dom i nie oszczędzili domowników: zginęła 21-letnia Maria Polańska z jedenastomiesięcznym synem, jej matka Maria Izworska i starszy pasterz<a href="#_ftn25" name="_ftnref25">[25]</a>.</p>
<p>Oddział Juliana Zubka zakończył walkę w styczniu 1945 r., kiedy to jego członkowie zdali broń przed komendantem wojennym miasta, płk. gwardii Iwanem Nagatkinem przy gmachu Starostwa Powiatowego i rozeszli się do domów<a href="#_ftn26" name="_ftnref26">[26]</a>. Poniżej przytaczam obszerniejszy fragment wspomnień z tego okresu Władysławy Lubasiowej (z domu Szkaradek), która była poszukiwana przez policję niemiecką i ukrywała się w lesie<a href="#_ftn27" name="_ftnref27">[27]</a>. Jej zapiski doskonale oddają sytuację partyzantów i partyzantek, i generalnie akowskiego podziemia, po odejściu Niemców jak i później, po zakończeniu wojny.</p>
<p>Niedługo po detonacji składu amunicji w sądeckim zamku, która miała miejsca 18 stycznia 1945 r., Władysława postanowiła naocznie ocenić sytuację w mieście. W drodze do Sącza towarzyszył jej Fedko, partyzant z oddziału „Zawiszy”.</p>
<p><em>Przedarliśmy się przez te </em>[zamkowe]<em> gruzy niby uprzątniętym przejściem i&#8230; spotkało mnie „miłe” powitanie w rodzinnym Nowym Sączu. Oto na byle jak postawionym parkanie – duże, kolorowe plakaty: „Zaplute karły reakcji precz” i dwa przerażone „ludziki” z napisem na plecach: AK i NSZ – oraz solidny, duży but wymierzający im potężnego kopniaka&#8230; Na drugim – ogromna miotła i takie same na „ludzikach” litery oraz napis: „Wymieciemy reakcję z Polski”. Do końca życia będę mieć te plakaty przed oczami – pomyślałam oszołomiona.</em></p>
<p><em>I niby przepowiednia nadleciał ku mnie z oddali Chorał Ujejskiego&#8230; Stanęłam jak zaczadzona i nagle z odrętwienia wyrwał mnie zachrypnięty głos Fedki:</em></p>
<p><em>– Co mam robić?</em></p>
<p><em>Popatrzyliśmy na siebie i niby obojętnie wzruszyłam ramionami.</em></p>
<p><em>– Rzuć pan broń gdziekolwiek w krzaki, albo w przerębel na Dunajcu i wracaj uprawiać zagon. Nadchodzi wiosna. Pory roku nie zawodzą, a przynajmniej tak dotychczas było. Armie idą i przechodzą&#8230; różne rządy są – i zmieniają się&#8230; A ziemia zostaje</em><a href="#_ftn28" name="_ftnref28">[28]</a>.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> Por. Marek Ney-Krwawicz: <em>Komenda Główna Armii Krajowej 1939–1945</em>. Warszawa 1990, s. 79–81, Andrzej Chmielarz, <em>Wojskowa Służba Kobiet</em>, „Biuletyn Informacyjny. Miesięcznik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej” 2020, nr 7 (361), s. 3.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> ANKr O/NS, Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych. Zarząd Okręgowy w Nowym Sączu, sygn. 31/558/713, <em>Kilka sylwetek Kobiet bardziej zaangażowanych w Ruch Oporu na terenie województwa, </em>maszynopis, s.6</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> <em>Ibidem. 6.</em></p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> Julian Zubek &#8222;Tatar&#8221;, <em>Ze wspomnień kuriera</em>, Kraków 1988, s. 85.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> A. Chmielarz, <em>op. cit.</em>, s. 4–5, por. też:. Maria Wittekówna, Szefostwa i referaty WSK w komendach ZWZ-AK [w:] Słownik uczestniczek walk o niepodległość Polski 1939–1945, Warszawa 1988, s.511–512.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> O przedwojennej działalności, zwłaszcza sportowej Juliana Zubka por.: Piotr Kazana, Przedwojenna działalność sportowa mjr. Juliana Zubka, „Almanach Sądecki” 2016, nr 3/4 (96/97), s. 67–85.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> J. Zubek, <em>op. cit.</em>, s.22.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> <em>Ibidem</em>, s 25.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, sygn. 31/559/33, Wspomnienie z okupacji Heleny Ślepiakowej z 25.02.1970 r., b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> J. Zubek, <em>op. cit.</em>, s.85.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> ANKR O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa…, sygn. 31/559/33, Wspomnienie z okupacji Heleny Ślepiakowej, b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> ANKR O/NS, Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej…, sygn.31/558/1448, Józef Bieniek, Wspomnienie o Adamie Ślepiaku – Żar, b.s.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> ANKr O/NS, Archiwum TVS Wiesława Szkarłata z Nowego Sącza, b. sygnatury, nagranie audiowizualne „Chłopcy od Tatara”, Wypowiedź własna Heleny Ślepiak.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a>J. Zubek, <em>op. cit</em>, s.174.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> ANKR O/NS, Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej…, sygn.31/558/962, Maria Zubek, Udział kobiet w ruchu partyzanckim polskim i radzieckim na Sądecczyźnie, s.1.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> ANKr O/NS, Archiwum TVS Wiesława Szkarłata…, b. sygnatury, „Chłopcy od Tatara”, Wypowiedź własna Heleny Ślepiak.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> J. Zubek, <em>op. cit</em>, s. 103.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> <em>Ibidem</em> s.22, 59, 65, 104.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a>Wiąże się z tym anegdota: otóż jeden z gości, poszukiwany przez Gestapo Jerzy Ustupski, podróżował z fałszywą Kenkartą. Gestapowiec sprawdzający dokumenty w pociągu najpierw przepuścił go wolno, jednak zainteresował się jego góralskim haczykowatym nosem. Gestapowiec, myśląc, że ma przed sobą Żyda, zmusił Ustupskiego do udowodnienia swojego pochodzenia, każąc opuścić spodnie w stacyjnej toalecie, co tamten przypłacił górą strachu i gonitwą za odjeżdżającym pociągiem przy salwach śmiechu rozbawionych Niemców. Za: J. Zubek, <em>op. cit.</em>,s. 26.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a> ANKR O/NS, Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej…, sygn.31/558/962, Maria Zubek, Udział kobiet w ruchu partyzanckim polskim i radzieckim na Sądecczyźnie, s. 2.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a> <em>Ibidem</em>; J. Zubek, <em>op. cit.</em>, s. 162.</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a> B. Faron, <em>Okupacyjne zimy. Impresje</em>, „Rocznik Sądecki” 1998, t. 26, s. 201.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a> J. Zubek, <em>op. cit.</em>, s. 141.</p>
<p><a href="#_ftnref26" name="_ftn26">[26]</a><em> Ibidem</em>, s.204–205.</p>
<p><a href="#_ftnref27" name="_ftn27">[27]</a> Przebywała w ukryciu w bacówce m.in. z kapitanem „Halą” – Henrykiem Musiałowiczem, który wraz z Jerzym Kardaszewiczem (ps. „Doktor”) zajmowali się wyrobem granatów, Władysława pełniła funkcje kurierskie, w razie potrzeby kontaktując ww. z odziałem Zubka, por.: Władysława Lubasiowa, Światła obrazów i cienie, „Almanach Sadecki” 2000, nr 1 (30), s. 53.</p>
<p><a href="#_ftnref28" name="_ftn28">[28]</a> W. Lubasiowa, <em>op. cit.</em>, s. 59–60.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-6{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-6 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-6{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-6 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-6{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-6 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-7{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/barbacka-helena-zubek-maria-mitas-barbara-dziewczeta-od-tatara/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Korenmann Berta</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/korenmann-berta/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/korenmann-berta/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2022 12:56:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3218</guid>

					<description><![CDATA[Berta Korennman (1920–1992)  Anna Żalińska Berta Korennman urodziła się najprawdopodobniej 1 listopada 1920 r. w Kowlu[1]. Jej ojciec z zawodu był krawcem, matka akuszerką. Małżeństwo miało jeszcze syna Zeliga, młodszego od Berty o około trzy lata[2]. Byli polskimi Żydami, dosyć zasymilowanymi, choć ojciec Berty dbał o tradycyjny wygląd, nosząc brodę i pejsy. Wojenna historia Berty]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-8 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-7 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-8{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-8{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-8 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);">Berta Korennman (1920–1992)</h1></div><div class="fusion-text fusion-text-8"><p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em><br />
</strong></p>
<p>Berta Korennman urodziła się najprawdopodobniej 1 listopada 1920 r. w Kowlu<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a>. Jej ojciec z zawodu był krawcem, matka akuszerką. Małżeństwo miało jeszcze syna Zeliga, młodszego od Berty o około trzy lata<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>. Byli polskimi Żydami, dosyć zasymilowanymi, choć ojciec Berty dbał o tradycyjny wygląd, nosząc brodę i pejsy. Wojenna historia Berty – ucieczka z getta, ukrycie, a potem „życie na powierzchni”<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>, wywóz do pracy przymusowej i w końcu upragnione wyzwolenie – jest jedną z wielu podobnych historii z czasów niemieckiej okupacji w Polsce. Jednak historia tej jednej żydowskiej kobiety szczególne zapadła w pamięć Sądeczan, a to ze względu na nietypowe miejsce ukrycia przed Niemcami – wieżę zegarową sądeckiego ratusza. Berta, jak się wydaje, wbrew sobie<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>, przeszła do historii jako „dziewczynka z zegara” (choć w chwili ukrycia w ratuszu miała prawie dwadzieścia dwa lata).</p>
<p>Berta Korennman spisała krótko swoje wojenne wspomnienia, zaś depozytariuszem tej relacji został Jan Dobrzański, syn Henryka Dobrzańskiego (ur. 1916 r.), właściciela zakładu zegarmistrzowskiego przy ul. Jagiellońskiej 2 (róg Jagiellońskiej i Rynku, w tzw. Kamienicy Ritterów, zakład ten <em>nota bene</em> funkcjonuje do dziś dnia podzielony pomiędzy dwóch Dobrzańskich, wnuków Henryka). To tam w czasie okupacji pracował Stefan Mazur – mężczyzna, który uratował Bertę. Dzięki tym wspomnieniom wiemy, że przed wybuchem wojny Berta mieszkała z rodzicami i bratem przy ul. Kraszewskiego 22 w Nowym Sączu<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>. Było to na terenie dzielnicy Za Kamienicą zwanej też Piekłem, gdzie okupant utworzył drugie getto<a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>. W 1940 r. rozpoczęła się jej znajomość ze Stefanem Mazurem, pomocnikiem zegarmistrzowskim<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>. Stefan urodził się w Nowym Sączu 1 maja 1921 r., jako syn robotnika Władysława Mazura i Rozalii Janiczak z Łącka, która miała wtedy 24 lata i pracowała w Nowym Sączu jako służąca<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>. Po ukończeniu szkoły powszechnej trafił do zakładu Henryka Dobrzańskiego, najpierw jako chłopiec na posyłki, z czasem pomocnik zegarmistrza<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>.</p>
<p>W czasie okupacji Berta wraz z ojcem pracowała w małej herbaciarni należącej do Żyda Hechtentala. W miarę nasilania się represji i wobec ogłoszenia zakazu opuszczania getta, Stefan, a także jego matka zaczęli zaopatrywać żydowskie rodziny, w tym rodzinę Berty, w chleb i sprzedawać im inną żywność, którą można było dostać „na wolnym rynku” poza dzielnicą żydowską. O zaopatrzenie w żywność w getcie nie troszczyła się żadna władza, panował tam wieczny głód. Stefan ubolewał nad losem ludności żydowskiej, współczuł ich beznadziejnej sytuacji. Wśród Żydów miał wielu kolegów ze szkolnej ławki, towarzyszy dziecięcych zabaw. Od wiosny 1942 r., przechodząc obok bram getta, coraz częściej widział wynoszone stamtąd trupy. Były to ofiary nocnych kaźni urządzanych przez, nierzadko pijanych, SS-manów. Stefan był też mimowolnym świadkiem egzekucji dokonywanych na cmentarzu żydowskim przy ul. Rybackiej – tamtędy prowadziła jego codzienna trzykilometrowa droga do pracy z domu na Zabełczu. Samych egzekucji nie widział, cmentarz był otoczony kordonem uzbrojonych Niemców, ale często słyszał strzały do późnego popołudnia dochodzące z terenu kirkutu<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>.</p>
<p>Latem 1942 r. odbyła się likwidacja sądeckiego getta. Rodziców Berty wywieziono z getta „na Piekle” pociągiem na Wschód. Ogłaszano Żydom i Polakom, że wywózki organizowane są do pracy na Wschodzie. Początkowo powszechnie w to wierzono. Stefan często opuszczał zakład pracy, by przypatrzeć się deportacjom Żydów, którzy odcinek od getta do dworca kolejowego pokonywali pieszo. Pewnego dnia w tłumie eskortowanym aleją Batorego zobaczył małżeństwo Korennmanów. Według relacji Stefana oni także go dostrzegli, na co Stefan porozumiewawczo kiwnął głową – miał to być znak, że ich dzieci są pod jego opieką. Gdy zaczęły się pierwsze masowe wywózki, scenariusz uwolnienia Berty i Zeliga z getta był przez Stefana niejednokrotnie omawiany z ich rodzicami. Korennmanowie pojechali, chyba do końca nieświadomi, na śmierć do obozu zagłady w Bełżcu. Gdy rodziców zabrakło, Stefan poczuł się naturalnym opiekunem rodzeństwa<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>.</p>
<p>Po wywiezieniu rodziców Zelig został przez Niemców zabrany do pracy w tartaku w Rytrze. Był to zakład przed wojną należący do hrabiego Adama Stadnickiego z Nawojowej, w trakcie wojny objęty przymusowo zarządem niemieckim. Tam raz, na prośbę Berty, Stefan odwiedził Zeliga<a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>. Berta, przesiedlona do zamkniętego getta w centrum Sącza, pozostała bez bliskich. Odnalazła tam jednak przyjaciółkę, Helę Szancer. To Hela była osobą, która urealniła plan ucieczki i ostatecznie przekonała Bertę. Jako że posiadała pewien ocalony majątek, mogła zapewnić im przetrwanie po tzw. „aryjskiej stronie”. Berta porozumiała się ze Stefanem, przerzucając gryps owinięty w kamień przez mur przy ulicy Pijarskiej. Chłopak umówionego wieczoru czekał na Bertę pod zachodnim murem getta – w zaroślach przy Dunajcu. Dziewczyna przeskoczyła przeszkodę, korzystając z pomocy Heli, zaś Stefan pod osłoną nocy zaprowadził ją do kryjówki – ciasnego, ciemnego pomieszczenia w mechanizmie zegara na wieży sądeckiego ratusza. To zegarmistrz Henryk Dobrzański odpowiedzialny był za konserwację starego praskiego zegara, który wymagał codziennego nakręcania; zadanie to polecał wykonywać Stefanowi<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>.</p>
<p>Kolejnego wieczoru, zgodnie z umową, tą samą drogą przez mur getta Stefan pomógł wydostać się Heli Szancer. Hela miała fałszywe dokumenty na nazwisko Makowska i od razu opuściła Nowy Sącz. Wsiadając w pociąg, uzgodniła ze Stefanem Mazurem sposób komunikacji na wypadek znalezienia bezpiecznej kryjówki dla siebie i Berty. Rzeczywiście, w krótkim czasie Hela dała znać, że znalazła bezpieczne schronienie (a było to prawdopodobnie w Jaśle) i że jest tu miejsce także dla Berty. Berta mogła opuścić swoją kryjówkę pod zegarem. Spędziła w niej mniej niż dwa tygodnie (około 10 dni<a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>), choć biorąc pod uwagę warunki, w których przebywała (ciasnota – w pomieszczeniu nie dało się stanąć w pełni wyprostowanym; brak okna, bliskość Niemców, fatalne warunki higieniczne, całkowita zależność od pomocy z zewnątrz) – subiektywnie czas ten musiał się bardzo dłużyć. Ratusz pełen był urzędników, Polaków i Niemców, żandarmerii i granatowej policji. Mieściły się tu też mieszkania prywatne. Klucze do pomieszczeń zegara posiadali tylko Stefan i jego pryncypał, lecz dla bezpieczeństwa Berta musiała zachowywać bezwzględną ciszę. Zależna była od jednej osoby – tylko Stefan wiedział, że tu jest. Strach i dyskomfort niewątpliwie były potęgowane przez nieustanny dźwięk tykania ratuszowego zegara. Stefan Mazur codzienne przychodził dostarczać Bercie żywność. Pojawiał się na wieży pod pretekstem nakręcenia mechanizmu i nikt nie domyślił się prawdziwego celu wizyt, choć te odbywały się dwa, a nawet trzy razy dziennie i często spotykał go czuwający na wieży nieustannie strażak<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>.</p>
<p>O miejscu ukrycia domyślał się Henryk Dobrzański, Stefan niejednokrotnie rozmawiał z nim na temat sposobów pomocy dla Żydów (myślał nawet o wykorzystaniu szopy w ogrodzie pryncypała jako schronienia). Ostatecznie został on zaangażowany w ucieczkę Berty zbiegiem okoliczności: odebrał w zakładzie wiadomość wysłaną przez Helę Szancer i przeznaczoną dla Stefana. To Dobrzański rozmawiał telefonicznie z Helą i przekazał Mazurowi treść uzgodnień. Był on także w pomieszczeniu zegarowym już po opuszczeniu go przez Bertę, ale jeszcze zanim Stefan uprzątnął pozostawioną tam odzież i nieczystości. Surowo zakazał Stefanowi dalszych kontaktów z ludnością żydowską, ale nie wydał swego pracownika ani Berty, choć sam ryzykował życie, a jego nazwisko dodatkowo widniało na niemieckiej liście zakładników. Oznaczało to, że nawet nie będąc bezpośrednio zaangażowanym w akcje skierowane przeciwko Niemcom, mógł być w każdej chwili przez nich aresztowany w odwecie za zakazane działania<a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>.</p>
<p>Pierwsze miejsce ukrycia kobiety musiały zmienić z nieznanych powodów. Prawdopodobnie w październiku 1942 r. znalazły schronienie u rodziny Kozików w Gromniku, Polaków wysiedlonych z Pomorza. U Kozików przyjaciółki przebywały pod przybranymi nazwiskami jako Polki, Berta legitymowała się pozyskaną przez Helę metryką chrztu na nazwisko Stefania Kusak. Pobyt u Kozików opłacała Hela. Stefan odwiedzał obie kobiety, podając się za brata Heli i narzeczonego Berty. O ile uroda Berty nie zdradzała jej pochodzenia, to już semickie rysy Heli Szancer narażały kobiety na plotki i groziły dekonspiracją. Choć Hela odważnie i z tupetem zbywała wszelkie uwagi, grając arystokratkę, niebezpieczeństwo było realne, zwłaszcza, że drugą połowę domu, który zamieszkiwały, odwiedzał granatowy policjant<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>.</p>
<p>W grudniu otwarcie wyjechać z miasteczka rozkazał im sołtys Gromnika. 6 stycznia 1943 r. obie kobiety wraz ze Stefanem Mazurem wyruszyły w podróż do Przemyśla, mając nadzieję na znalezienie schronienia u znajomych Szancerówny. Tam ostatecznie Hela zorganizowała dla siebie i Berty skierowanie na wyjazd na roboty do Niemiec, słusznie sądząc, że dopóki będzie Niemcom użyteczna, jest bezpieczna. Do urzędu w Przemyślu idą wszyscy troje; Stefan asystuje im na prośbę Berty. W urzędzie ma miejsce dziwna scena – Berta, prawdopodobnie kierowana strachem, ucieka dosłownie sprzed biurka rejestrującego ją urzędnika, który wybiega za nią na ulicę, lecz w tłumie Berta gubi pościg. Wobec tego, co dalej? Stefan spontanicznie decyduje się zawieźć Bertę do wuja do Lwowa. Nie znał nawet dokładnego adresu stryja, liczył, że odnajdzie go w miejscu pracy, że ten mu pomoże. Zamierzał umieścić Bertę bezpiecznie we Lwowie i sam powrócić do Sącza. Niestety tuż przed upragnionym celem, na jednej z ostatnich stacji trafili na łapankę. Trzymając się za ręce i przedstawiając jako brat i siostra, szczęśliwie nie zostali rozdzieleni<a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>.</p>
<p>Zostali wysłani do pracy przymusowej w zakładach zbrojeniowych Stahlbau-Litzka w Leobschütz (obecne Głubczyce w województwie opolskim)<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. Jechali tam trzy doby w bydlęcych wagonach. Mieszkali w przyzakładowym lagrze, pracując po 12 godzin dziennie. Pracowali tam od lutego 1943 r., do czasów ewakuacji przed frontem radzieckim w kwietniu 1945 r. Zostali ewakuowani wraz z pozostałymi robotnikami innej narodowości niż niemiecka. Trafili do gospodarstwa rolnego przy miejscowości Gersdorf w południowych Niemczech. Do Polski wrócili tuż po zakończeniu wojny w maju<a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>.</p>
<p>Berta i Stefan najpierw zamieszkali w Sosnowcu, gdzie Stefan znalazł pracę w zakładzie zegarmistrzowskim. W lipcu 1945 r. zawarli związek małżeński prawdopodobnie w Urzędzie Stanu Cywilnego w Bytomiu<a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>. Stamtąd wrócili do Nowego Sącza do rodziny Stefana. Jego matka opowiedziała im, jak po zniknięciu Stefana została aresztowana i była dotkliwie bita za kontakty z Żydami. Latem 1946 r., poprzez dawną wspólną znajomą, udało się Bercie nawiązać ponownie kontakt z Helą Szancer<a href="#_ftn22" name="_ftnref22">[22]</a>.</p>
<p>Historia okupacyjna Heli po rozstaniu kobiet w Przemyślu była podobna. Hela także doczekała końca wojny, pracując dla Niemców w fabrykach czy też gospodarstwach. Następnie powróciła do Polski i zamieszkała na Pomorzu. Wyszła za mąż, przy czym jej małżonek nie wiedział o jej żydowskim pochodzeniu. W latach 60. starała się, prawdopodobnie z sukcesem, o wyjazd do Izraela<a href="#_ftn23" name="_ftnref23">[23]</a>. Ponieważ nieznane jest jej nazwisko po zamążpójściu, jej powojenne losy są trudne do potwierdzenia.</p>
<p>W 1956 r. rodzina Mazurów zamieszkała w Lublinie<a href="#_ftn24" name="_ftnref24">[24]</a>. 11 sierpnia 1992 r. Stefan Mazur otrzymał tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata<a href="#_ftn25" name="_ftnref25">[25]</a>. W tym samym roku na zawał serca zmarła jego żona Berta – Stefania. Stefan Mazur zmarł 2 października 2006 r.<a href="#_ftn26" name="_ftnref26">[26]</a> Małżonkowie pozostawili po sobie dwójkę dzieci, które jednak – wzorem matki – niechętnie powracają do bolesnych, okupacyjnych dziejów rodziców.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a>     https://sprawiedliwi.org.pl/pl/historie-pomocy/historia-pomocy-mazur-stefan, dostęp: 19.06.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a>     Anna Dąbrowska, <em>Światła w ciemności. Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata. Relacje</em>, Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 2008, Stefan Mazur, s. 371.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a>     Sformułowanie to stworzył Emanuel Ringelblum, historyk, założyciel Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego, zamordowany przez Niemców w Warszawie w 1944 r. <em>Życie na powierzchni</em> oznacza przebywanie przez Żydów w czasie niemieckiej okupacji po tzw. <em>aryjskiej stronie</em>, co wiązało się z ukrywaniem swego pochodzenia i przybraniem fikcyjnej tożsamości. Alternatywą dla <em>życia na powierzchni</em> było zejście <em>pod ziemię</em>, czyli ukrycie się w skrytce i zależność od cudzej pomocy, por. https://sprawiedliwi.org.pl/pl/o-sprawiedliwych/zydzi-w-ukryciu/rodzaje-kryjowek, dostęp. 25.06.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a>      Nigdy nie wypowiadała się publicznie o swoich przeżyciach, nie lubiła dzielić się wojennymi wspomnieniami, podobno w jej domu nie było zegarów mechanicznych, gdyż nie tolerowała tykania. Jedynym źródłem pisanym powszechnie dostępnym i stworzonym przez Bertę/Stefanię jest krótkie świadectwo pisane dla Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce – choć ostatecznie nigdy tam się nie znalazło –  a opublikowane w „Almanachu Sadeckim”. Większość informacji o jej życiu i uratowaniu zawdzięczamy jej mężowi, Stefanowi Mazurowi.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a>     Berta Korennman (Stefania Mazur), <em>Relacja z okresu okupacji</em>, „Almanach Sądecki” 2009, nr 1/2 (66–67), s.147–150.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a>      Pierwsze getto powstało między rynkiem a zamkiem w lipcu 1940 r. i obejmowało teren dawnej dzielnicy żydowskiej wraz z synagogą, drugie getto ciągnęło się wzdłuż prawego brzegu Kamienicy z ul. Kraszewskiego, na jego obszarze znajdował się .m.in. szpital żydowski i sierociniec. Początkowo oba obszary miały charakter otwarty, z czasem zaczęto stawiać zasieki, getto przy rynku odcięto od reszty miasta ponad 2-metrowym murem.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a>     B. Korennman, <em>op. cit.</em>, s.147–148, por.: <em>Relacja ustna Stefana Mazura z dnia 11.10.1993 r.</em>, Archiwum Państwowego Muzeum na Majdanku (dalej AMM), sygn.VIII-410.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a>      Archiwum Parafii pw. św. Małgorzaty w Nowym Sączu, akt urodzenia Stefana Mazura, <em>Liber natorum</em> z roku 1921, akt 176, zob. też: akt małżeństwa Władysława Mazura i Rozalii Janiczak, <em>Liber copulatorum</em> z roku 1923, akt 108 z dnia 4 października.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a>     https://sprawiedliwi.org.pl/pl/historie-pomocy/historia-pomocy-mazur-stefan, dostęp: 19.06.2021, por. też: Anna Dąbrowska, <em>Światła w ciemności.</em>, s. 371.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a>    A. Dąbrowska, <em>Światła w ciemności,</em> s. 372, 374.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a>   <em>Ibidem,</em> s.373.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a>   B. Korennman, <em>op. cit</em>, s.148.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a>   AMM VIII-410, por. też: A.Dąbrowska, <em>Światła w ciemności</em>, s.372–373.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a>   AMM VIII-410.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a>   A.Dąbrowska, <em>Światła w ciemności</em>, s. 373.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a>    <em>Ibidem</em>, s.374, pełny zapis relacji Stefana Mazura, w oparciu o który powstało wspomnienie w książce Anny Dąbrowskiej, przechowywany jest w archiwum Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN w Lublinie. Na prośbę dzieci Stefana i Berty relacji aktualnie nie udostępnia się.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> <em>Ibidem</em>, AMM VIII-410.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> Oprócz maszyn rolniczych produkowano tam korpusy do bomb, por. A.Dąbrowska, <em>Światła w ciemności</em>, s.374-375.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> B. Korennman, <em>Relacja z okresu okupacji</em>, s. 149–150, por. też: AMM VIII-410.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a>    Zweryfikowanie tego faktu jest niemożliwe, gdyż w Urzędzie Stanu Cywilnego w Bytomiu nie zachowała się księga małżeństw z 1945 r. Według niektórych źródeł ślub miał odbyć się w Sosnowcu, jednak kwerenda w tamtejszym USC nie wykazała takiego aktu małżeństwa.</p>
<p><a href="#_ftnref22" name="_ftn22">[22]</a>   AMM VIII-410.</p>
<p><a href="#_ftnref23" name="_ftn23">[23]</a>   AMM VIII-410, też: http://teatrnn.pl/sprawiedliwi-lubelszczyzna/szancer-hela/, dostęp: 19.06.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref24" name="_ftn24">[24]</a>   AMM VIII-410.</p>
<p><a href="#_ftnref25" name="_ftn25">[25]</a>   https://sprawiedliwi.org.pl/pl/historie-pomocy/historia-pomocy-mazur-stefan, dostęp: 19.06.2021.</p>
<p><a href="#_ftnref26" name="_ftn26">[26]</a>   http://teatrnn.pl/sprawiedliwi-lubelszczyzna/mazur-stefan/, dostęp:19.06.2021.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-7{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-7 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-7{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-7 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-7{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-7 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-8{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/korenmann-berta/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szurmiak Halina</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/szurmiak-halina/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/szurmiak-halina/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Sep 2022 20:03:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.wojennysacz.pl/?p=3907</guid>

					<description><![CDATA[Halina Szurmiak (1922–1945)  Anna Żalińska Halina Barbara – tak często się podpisywała. Już samo to wskazuje na silnie wykształcone u niej cechy osobowości, jakimi były powaga i poczucie odpowiedzialności. Jednocześnie została zapamiętana jako osoba bardzo wesoła, energiczna i towarzyska. Bliscy wołali na nią raczej Halinka czy też Hala. W beznadziejnej, okupacyjnej rzeczywistości potrafiła]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-9 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-8 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-9{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-9{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-9 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);"><strong>Halina Szurmiak (1922–1945)</strong></h1></div><div class="fusion-text fusion-text-9"><h3><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Anna Żalińska</span></em></strong></h3>
<p>Halina Barbara – tak często się podpisywała. Już samo to wskazuje na silnie wykształcone u niej cechy osobowości, jakimi były powaga i poczucie odpowiedzialności. Jednocześnie została zapamiętana jako osoba bardzo wesoła, energiczna i towarzyska. Bliscy wołali na nią raczej Halinka czy też Hala. W beznadziejnej, okupacyjnej rzeczywistości potrafiła swoją postawa wzbudzić nadzieję i wiarę, dla otoczenia była jak promień słońca pośród mroków. W styczniu 1945 r. została raniona odłamkiem bomby. W ostatnich tygodniach życia, które spędziła w szpitalu, mimo fizycznego bólu, odznaczała się wśród cierpiących współtowarzyszek niegasnącą pogodą ducha i cierpliwością. Taką ją zapamiętano.</p>
<p>Halina przyszła na świat 29 maja 1920 r. w Nowym Sączu przy ul. Kunegundy 15<a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a> jako pierworodne dziecko dwójki nauczycieli: Bolesława i Anny z domu Juszczyk. Bolesław Szurmiak był polonistą w Szkole Powszechnej im. A. Mickiewicza w Nowym Sączu. Należał także do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Jako oddany pedagog skutecznie kształtował zainteresowania humanistyczne swoich uczniów (ukierunkował m.in. Antoniego Sitka – o czym on sam wspominał<a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a>).</p>
<p>W 1924 r. małżeństwu Szurmiaków urodziła się druga córka Maria, zaś 26 grudnia 1928 r. na świat przyszła Aleksandra. Dzieciństwo Haliny i jej sióstr było dosyć beztroskie. W 1930 r. ze wzorowym świadectwem ukończenia czwartej klasy Szkoły Powszechnej im. K. Hofmanowej (w tzw. „Ciuciubabce”), przystąpiła Halina do egzaminu wstępnego do gimnazjum. Już wtedy zdradzała talent literacki. Należała do szkolnego chóru. Przejawiała także zamiłowanie do sportu (wspaniale jeździła na łyżwach) i górskich wycieczek. W 8 klasie gimnazjalnej była redaktorką naczelną międzyszkolnego pisma „Zew Gór”. Domową tradycją Szurmiaków było układanie wierszyków i organizowanie przedstawień na różne rodzinne święta – w czym przodowała Halina. Czas intensywnie wypełniony nauką przeplatany był wakacyjnymi pobytami u „księdza Wujaszka” w Garwolinie – brata matki, który otaczał siostrzenicę wyjątkową opieką, także finansową – szczególnie w czasach studenckich<a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a>.</p>
<p>W gimnazjum Halina zaangażowała się w harcerstwo. Wstąpiła do drużyny w 1932 r., zaś 6 maja 1934 r. złożyła przyrzeczenie harcerskie. Rok później, po odbyciu kursu w Błotach Karwieńskich nad morzem, została zastępową w V drużynie żeńskiej przy szkole im. Hofmanowej. Od 1 lutego 1937 podjęła się pełnienia roli drużynowej, którą to funkcję sprawowała – według relacji siostry – aż do wybuchu wojny. Była obecna na słynnym Międzynarodowym Zlocie ZHP w Spale w lipcu 1935 r. Zdobywała kolejne stopnie harcerskie: ochotniczki, pionierki i samarytanki, zdobyła sprawności: wskazi-drogi, przewodniczki po mieście, kucharki, obozowiczki, praczki, pokojówki i gazowniczki<a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a>.</p>
<p>Od czasów gimnazjalnych, przez cały okres okupacji, Halina prowadziła dzienniczek – tzw. „powierniki”. Dużo miejsca poświęciła tam swoim uczuciom, stanom duchowym i doświadczeniom religijnym. Już zimą 1933 r., w wieku 13 lat, wstąpiła do Sodalicji Mariańskiej. Na tę okoliczność odbyło się przedstawienie teatralne, w którym Halina grała główną rolę<a href="#_ftn5" name="_ftnref5">[5]</a>. W maju 1938 r. wyjechała na Kongres Eucharystyczny do Budapesztu, co wspomina jako <em>przecudną, a krótką pielgrzymkę</em><a href="#_ftn6" name="_ftnref6">[6]</a>.</p>
<p>Latem 1938 r., z dyplomem maturalnym w ręku, rozważa studia na Wyższej Szkole Dziennikarskiej w Warszawie. Ostatecznie decyduje się na podjęcie studiów na Uniwersytecie Warszawskim. Rozpoczyna równolegle dwa kierunki: polonistykę i psychologię pedagogiczną. Po roku nauki wszystkie egzaminy zdaje pomyślnie<a href="#_ftn7" name="_ftnref7">[7]</a>. Zasłużone wakacje spędza z rodziną w Nowym Sączu. Tutaj zastaje ją wybuch wojny. Od razu zgłasza się do pogotowia harcerskiego. Po kilku dniach, wobec zbliżających się Niemców, państwo Szurmiakowie wyjeżdżają do Garwolina. W Garwolinie u „Wujaszka” Halina zgłasza się do harcerskiej służby pielęgniarskiej<a href="#_ftn8" name="_ftnref8">[8]</a>.</p>
<p>W obliczu zajęcia kraju przez okupantów, rodzina Szurmiaków powraca do domu. W Nowym Sączu Halina musi wynaleźć sobie zajęcie, aby uniknąć wywózki do pracy przymusowej i otrzymać Ausweis (okupacyjny dowód osobisty). Wraz z siostrą Marią zapisują się na dwumiesięczny kurs krawiecki. To, co udaje im się uszyć wymieniają na wsi na produkty spożywcze. Potem Halina uczy się stenografii niemieckiej i po długich zabiegach otrzymuje pracę maszynistki w kolejowych zakładach naprawczych, będących pod zarządem niemieckim<a href="#_ftn9" name="_ftnref9">[9]</a>. Tam pracuje do ostatniego dnia okupacji, który był jednocześnie dniem jej tragicznego wypadku. Biurowy koszmar – tak można określić warunki jej pracy. Mimo przykrości doznawanych ze strony niemieckich przełożonych, wśród kolegów uchodziła za zawsze uprzejmą i pogodną, choć nigdy usłużną. Nawet z pracy dla okupanta starała się wyciągnąć jakieś korzyści: za pośrednictwem Niemców pracujących w zakładzie przekazywała paczki od rodzin dla Sądeczan wysłanych do pracy w III Rzeszy. Po 11–12-godzinnym dniu pracy znajdowała czas na samokształcenie – robiła to w sposób bardzo planowy. Zajmowała się nauką angielskiego, przekładami z niemieckiego na polski, czytała literaturę filozoficzną, religijną i beletrystyczną. Nadal pisała własne utwory – z  trudem znajdując na to czas pomiędzy pracą, a obowiązkami domowymi i niesieniem pomocy chorej z przepracowania matce. Gdy wstrząsnęła nią śmierć kolegi z lat dziecinnych – Jerzego Szaflarskiego (brata Danuty, z którą także łączyła Halinę przyjaźń) – napisała dla niego nowelę „O Jacku i Alicji”. Pozostawiła po sobie kilkanaście zeszytów z opracowaniami lektur filozoficznych, religijnych, naukowych i beletrystycznych. Jej listy do przyjaciół ze studiów były swoistymi referatami, listami apologetycznymi i powiastkami filozoficznymi, w których chciała ich przekonać do obrania drogi cierpliwości, samokształcenia i wytrwałości, która miała prowadzić ich ku Bogu<a href="#_ftn10" name="_ftnref10">[10]</a>.</p>
<p>Silna była u niej młodzieńcza potrzeba działania, ekspresji i dzielenia się. Rzeczywistość okupacyjna mocno ją przytłaczała. <em>Nie potrafię żyć w zwykłości</em> – pisze – <em>duszę się i nie znajduję ujścia dla wyrażania swych myśli i jeślibym nie miała Sprzymierzeńca</em> [tak określa swego bliskiego przyjaciela z czasów okupacji<a href="#_ftn11" name="_ftnref11">[11]</a>] <em>i książek, popadłabym w czarną melancholię</em><a href="#_ftn12" name="_ftnref12">[12]</a>.</p>
<p>W czasie okupacji Halina powróciła do harcerstwa, w zgoła jednak odmiennej roli niż przed wojną. Z braku źródeł trudno odtworzyć ściśle te wydarzenia. W konspirację kurierską została „wciągnięta” zapewne przez swoją dawną instruktorkę Bronisławę Szczepaniec. Okres najintensywniejszych działań Haliny na tym polu mógł przypadać od wiosny 1940 r. do marca 1941 r. Wtedy to w ramach ZWZ-AK działała aktywna grupa harcerek-kurierek pod dowództwem Zofii Kuhnenówny ps. „Karolcia”. Zofia była główną kurierką nowosądeckiego Inspektoratu i współpracowała ściśle m.in. ze wspominaną Bronisławą Szczepańcówną, Ewą Harsdorf, Lidią Scheurówną, Marią Długopolską, Janiną Aleksander, Zofią Stebelską, Marią Wusatowską i Bronisławą Strumiłło. Halina w tym zespole mogła wysyłać korespondencję i rozkazy, kolportować prasę podziemną, nawiązywać łączność z innymi kurierkami czy dostarczać wiadomości lub teksty do tajnej drukarni. Działalność powyższej grupy została przerwana aresztowaniami, które miały miejsce w marcu 1941 r. „Karolci” udało się wtedy uciec, zamiast niej do obozu koncentracyjnego trafiła jej matka Hermina, która przebywała najpierw w Ravensbrück, skąd została wysłana do komory gazowej Oświęcimia w jednym z pierwszych transportów chorych i niezdolnych do pracy kobiet<a href="#_ftn13" name="_ftnref13">[13]</a>. Halina mogła angażować się w ww. sposób, choć – jak pisze jej biograf ks. S. Nawrocki – <em>w pracy konspiracyjnej zasadniczo nie brała udziału</em>, nie miała ku temu warunków. Z drugiej strony – zaznacza ks. Nawrocki – <em>wzięła się z zapałem do roboty harcerskiej</em><a href="#_ftn14" name="_ftnref14">[14]</a>. Jakaż była w czasie okupacji inna „robota harcerska” niż tajne komplety, konspiracyjna łączność i działalność charytatywna? Halina w czasie wojny stworzyła w miejscu pracy, tj. na trenie warsztatów kolejowych, zastęp harcerek. Kobiety te aktywnie uczestniczyły w akcjach dożywiania dzieci, pomocy wysiedlonym w ramach działalności Rady Głównej Opiekuńczej, a także regularnie uczestniczyły w nabożeństwach, przyjmując Komunię Św. w intencji wolności ojczyzny<a href="#_ftn15" name="_ftnref15">[15]</a>.</p>
<p>Halina kochała góry i kwitnące jabłonie. Jej pierwszą wyrażoną słowami myślą, kiedy powiedziano jej o konieczności amputacji nogi, było: <em>To już więcej nie pójdę na Przehybę?</em> Zaraz po tym pytaniu dodała: <em>Niech się dzieje wola Boża</em><a href="#_ftn16" name="_ftnref16">[16]</a>. Wolne niedziele – a była to zazwyczaj co druga – spędzała na wycieczkach w okolice Sącza. To właśnie w czasie jednej z takich wycieczek – w Tatrach – przeżyła (jak sama to określała w „powiernikach”) „nawrócenie”. Doświadczając latem 1941 r. burzy pod Giewontem zrozumiała, że jej powołaniem jest nieustannie się doskonalić i nieść pomoc potrzebującym, tym z najbliższego otoczenia, w miarę posiadanych możliwości. Zaczęła tworzyć grypy samokształcenia, grupy rekolekcyjne, a jej korespondencja przybiera cech systematycznego wykładu moralności chrześcijańskiej. Wyczuwając jej otwartość i dobroć, spontanicznie zaczynają gromadzić się wokół niej ludzie. Dla przyjaciół w miejscu pracy staje się powiernicą i doradczynią. Nazywają ją „swoim Słonkiem”. Na miniwykłady filozoficzne wykorzystywała nawet 10-minutowe przerwy śniadaniowe. Wieczorami, w prywatnych mieszkaniach, odbywały się zebrania dyskusyjne inicjowane przez Halinę. W Białym Klasztorze organizowała spotkania z psychologii, rekolekcje i dni skupienia z pomocą zaprzyjaźnionych kapłanów<a href="#_ftn17" name="_ftnref17">[17]</a>.<em> Rozdzielajmy siebie nie zapominając o sobie</em> – pisze w „powiernikach” –<em> Bądźmy na usługach ludzi, nie przestając pracować dla siebie. Obdarzajmy ludzi, nie pomijając siebie i nie oszczędzając hojności. To najpiękniejszy program połączenia miłości bliźniego z własną</em><a href="#_ftn18" name="_ftnref18">[18]</a>.</p>
<p>Halina stała się nieliczną z ofiar działań frontowych w Nowym Sączu, kiedy odwrót niemieckich kolumn był bombardowany przez Rosjan. Było to popołudniem 16 stycznia 1945 r. Jak zwykle przyszła do domu na półgodzinną przerwę obiadową i wahała się, czy wobec ucieczki niemieckich zarządców w ogóle wracać już do pracy. Zdecydowała się wrócić po teczkę. W drodze do zakładu została raniona odłamkiem bomby lotniczej. Fragment pocisku utkwił w jej udzie, powodując złamanie kości udowej i znaczne krwawienie<a href="#_ftn19" name="_ftnref19">[19]</a>. Leżała potem w szpitalu z nieustanną gorączką, a noga musiała zostać amputowana. Halina modliła się i ofiarowała swoje cierpienie za innych. Nikt nie słyszał od niej słowa skargi, była wsparciem dla innych chorych. Miesiąc po amputacji jej sytuacja wcale nie poprawiała się, rana uda jątrzyła się coraz bardziej. Halina Szurmiak zmarła w Niedzielę Palmową 25 marca 1945 r. Pogrzeb odbył się we wtorek po Wielkanocy. Z domu na cmentarz białą trumnę ozdobioną kwiatami z jej ciałem nieśli koledzy. <em>Do śmierci podchodzę pogodnie</em> – pisała w liście do przyjaciółki – <em>ma dla mnie ona kolor biały wedle wyobrażeń japońskich. Śmierć jest tylko decydującym punktem zwrotnym – przejściem z jednej fazy życia – niekoniecznej, przemijającej, do drugiej fazy – koniecznej, stałej, pewnej</em><a href="#_ftn20" name="_ftnref20">[20]</a>.</p>
<p>Tak świadectwo życia Haliny Szurmiakówny podsumowała po wojnie jej przyjaciółka: <em>Biła od niej energia, pełnia życia</em> […]<em> Coś niesłychanego. Nie uwierzyłabym nigdy, gdybym nie była naocznym świadkiem</em> […]<em> Zmieniała gruntownie nasze dusze, wyrywała z apatii, interesowała życiem i uczyła podpatrywać jego piękno</em><a href="#_ftn21" name="_ftnref21">[21]</a>.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> <em>„Taterniczka ducha”. Życiorys Haliny Barbary Szurmiakówny studentki Uniwersytetu Warszawskiego</em>, oprac. ks. Stanisław Nawrocki TJ, Kraków 1980 r., s. 3. Pozycja ta jest podstawowym źródłem informacji o życiu Haliny Szurmiak i została opracowana na podstawie jej „powierników”, korespondencji i rozmów z ludźmi, którzy ją znali.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <em>Antoni Sitek i jego rodzina</em> [w:] <em>Zachowajmy w pamięci. Katalog wystawy</em>, A. Totoń, R. Bobrowski, s. 61.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a><em> „Taterniczka ducha”…</em>, s. 4–11 i dalsze.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział w Nowym Sączu (dalej: ANKr O/NS), Materiały do dziejów harcerstwa w nowosądeckim, Notatka biograficzna autorstwa Marii Szurmiakówny, sygn. 31/559/38, s. 133–135.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 15.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> <em>Ibidem</em>, s. 21.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> <em>Ibidem</em>, s. 24.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 135.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 45–46.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> <em>Ibidem</em>, s. 50–53, ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 133.</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> 8 listopada 1942 r. mężczyzna ten został przez Niemców aresztowany; wypuszczono go potem na wolność, por. „<em>Taterniczka ducha”…</em>, s. 99. „Powierniki”, a za nimi ks. S. Nawrocki nie podają nazwisk osób bliskich Halinie, stąd bez dodatkowych źródeł osoby te nie są możliwe do zidentyfikowania.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a><em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 97.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> <em>Zofia Kuhnen-Gawrońska</em> [w:] <em>Zachowajmy w pamięci…</em>, s. 37.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 99.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> <em>Ibidem.</em></p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 139.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 139–143, <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 145, 166.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 59.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19">[19]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 133, <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 154–157.</p>
<p><a href="#_ftnref20" name="_ftn20">[20]</a> ANKr O/NS, Materiały do dziejów harcerstwa, Notatka biograficzna, sygn. 31/559/38, s. 145, <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 166.</p>
<p><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">[21]</a> <em>„Taterniczka ducha”…</em>, s. 109.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-8{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-8 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-8{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-8 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-8{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-8 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-9{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/szurmiak-halina/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stramka Roman</title>
		<link>https://www.wojennysacz.pl/stramka-roman/</link>
					<comments>https://www.wojennysacz.pl/stramka-roman/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Maria]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Sep 2022 15:50:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biografie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://new.wojennysacz.pl/?p=2810</guid>

					<description><![CDATA[Roman Stramka „Bardiowski”, „Romek”, „Kowboj” (1916–1965)  Piotr Kazana Roman Stramka, urodzony 13 lipca 1916 r. w Ptaszkowej, skąd pochodziła jego matka Maria z domu Wysocka[1]. Jego ojcem był góral rodem z Harklowej, kolejarz Ludwik. Roman pochodził z wielodzietnej rodziny, miał aż dziewięcioro rodzeństwa[2]. W Nowym Sączu uczęszczał od szkoły powszechnej i Gimnazjum Handlowego,]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-10 fusion-flex-container nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="background-color: rgba(255,255,255,0);background-position: center center;background-repeat: no-repeat;border-width: 0px 0px 0px 0px;border-color:var(--awb-color3);border-style:solid;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row fusion-flex-align-items-flex-start" style="max-width:1248px;margin-left: calc(-4% / 2 );margin-right: calc(-4% / 2 );"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-9 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-flex-column"><div class="fusion-column-wrapper fusion-flex-justify-content-flex-start fusion-content-layout-column" style="background-position:left top;background-repeat:no-repeat;-webkit-background-size:cover;-moz-background-size:cover;-o-background-size:cover;background-size:cover;padding: 0px 0px 0px 0px;"><style type="text/css">@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-title.fusion-title-10{margin-top:50px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:20px!important;margin-left:0px!important;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-title.fusion-title-10{margin-top:25px!important; margin-right:0px!important;margin-bottom:16px!important; margin-left:0px!important;}}</style><div class="fusion-title title fusion-title-10 fusion-sep-none fusion-title-text fusion-title-size-one" style="margin-top:50px;margin-right:0px;margin-bottom:20px;margin-left:0px;"><h1 class="title-heading-left fusion-responsive-typography-calculated" style="margin:0;--fontSize:45;line-height:var(--awb-typography1-line-height);">Roman Stramka „Bardiowski”, „Romek”, „Kowboj” (1916–1965)</h1></div><div class="fusion-text fusion-text-10"><p><strong><em><span style="text-decoration: underline;">Piotr Kazana</span></em></strong></p>
<p>Roman Stramka<em>,</em> urodzony 13 lipca 1916 r. w Ptaszkowej, skąd pochodziła jego matka Maria z domu Wysocka<a href="#_ftn1" name="_ftnref1"><sup>[1]</sup></a>. Jego ojcem był góral rodem z Harklowej, kolejarz Ludwik. Roman pochodził z wielodzietnej rodziny, miał aż dziewięcioro rodzeństwa<a href="#_ftn2" name="_ftnref2"><sup>[2]</sup></a>. W Nowym Sączu uczęszczał od szkoły powszechnej i Gimnazjum Handlowego, ukończył również Instytut Handlowy w Wilnie<a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><sup>[3]</sup></a>. W latach młodzieńczych poza nauką i pracą w rodzinnym gospodarstwie uprawiał sport, który z czasem stał się jego życiową pasją. Był lekkoatletą, kajakarzem, piłkarzem i kolarzem, jednak najbardziej ze wszystkich trenowanych dyscyplin umiłował sobie narciarstwo. Jako najmłodszy w sekcji narciarskiej KS KPW „Sandecja” wyrósł na jednego z wybijających się zawodników. W 1931 r., w wieku piętnastu lat osiągnął swój pierwszy sportowy sukces, wygrywając bieg narciarski w ramach mistrzostw klubów sportowych KPW w Zakopanem<a href="#_ftn4" name="_ftnref4"><sup>[4]</sup></a>. 8 maja 1932 r. zajął trzecie miejsce w lekkoatletycznym biegu na przełaj w Nowym Sączu<a href="#_ftn5" name="_ftnref5"><sup>[5]</sup></a>. W 1934 r. wraz z zespołem narciarskiego patrolu KPW „Sandecja” zajął pierwsze miejsce podczas ogólnokrajowych zawodów ognisk KPW w Sławsku<a href="#_ftn6" name="_ftnref6"><sup>[6]</sup></a>. W 1938 r. pracował przy budowie drogi w rejonie powstającej zapory wodnej na Dunajcu w Rożnowie, a zarobione pieniądze wydał na zakup roweru wyścigowego<a href="#_ftn7" name="_ftnref7"><sup>[7]</sup></a>. <a name="_Toc328332808"></a><a name="_Toc328333659"></a>W chwili wybuchu II wojny światowej wraz z kolegami udał się na wschód, uciekając przed przesuwającym się frontem, by po kilku tygodniach powrócić do domu<a href="#_ftn8" name="_ftnref8"><sup>[8]</sup></a>. Wspólnie z Franciszkiem Krzyżakiem i braćmi Świerczek jesienią 1939 r. dokonał sabotażu w Warsztatach Kolejowych w Nowym Sączu<a href="#_ftn9" name="_ftnref9"><sup>[9]</sup></a>. W październiku 1939 r. został zaangażowany przez Kwiatkowskiego i Freislera do organizacji siatki przerzutowej ludzi na Węgry. Stramka po raz pierwszy zameldował się w Bazie „Romek” w Budapeszcie początkiem 1940 r. W lutym 1940 r. w wyniku wpadki Stramka nie zdołał przeprowadzić przez granicę Jerzego Prackiego ps. „Jurek”, kuriera KG SZP-ZWZ. Zostali aresztowani i na przełomie kwietnia i maja 1940 r. wyznaczono ich do transportu do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Omyłkowo zwolniony przez Niemców, wraca do Nowego Sącza<a href="#_ftn10" name="_ftnref10"><sup>[10]</sup></a>. Stramka wielokrotnie uciekał z rąk Niemców, a najsłynniejszą jego ucieczką było wydostanie się zza murów więzienia Gestapo w Nowym Sączu w dniu 18 października 1941 r.<a href="#_ftn11" name="_ftnref11"><sup>[11]</sup></a><a name="_Toc328332810"></a><a name="_Toc328333661"></a> Po ucieczce wrócił na kurierskie szlaki. Wraz z zakończeniem wojny wyjechał w 1945 r. na Dolny Śląsk, w okolice Kamiennej Góry. W 1946 r. otrzymał pracę w Państwowych Zakładach Przemysłu Rolnego w Maszewie (pow. lęborski)<a href="#_ftn12" name="_ftnref12"><sup>[12]</sup></a>. 31 marca 1947 r. ujawnił się przed komisją amnestyjną Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Nowym Sączu<a href="#_ftn13" name="_ftnref13"><sup>[13]</sup></a>. W trakcie pracy w Zakładach Przemysłu Rolnego w Maszewie był rozpracowywany przez PUBP w Lęborku<a href="#_ftn14" name="_ftnref14"><sup>[14]</sup></a>. Od 1949 r. był inwigilowany przez UB<a href="#_ftn15" name="_ftnref15"><sup>[15]</sup></a>. 23 czerwca 1953, po przesłuchaniu w Krakowie, podpisał pod ps. „Przystojny” zobowiązanie do współpracy z UB. Celem werbunku było dostarczanie przez Stramkę informacji o innych kurierach i zabezpieczenie terenów przygranicznych. W lipcu 1956 r. oficer prowadzący Mieczysław Korczyński pozytywnie ocenił wyniki współpracy z Romanem Stramką i przekazał dalsze z nim kontakty UB w Zakopanem. Jednak zachowane szczątkowo akta osobowe informatora ps. „Przystojny” mówią że „[…] <em>w czasie współpracy nie uzyskano od niego żadnych wartościowych materiałów a jedyne informacje ograniczały się do charakteryzowania działalności placówki budapeszteńskiej oraz działalności kurierów budapeszteńskich</em><a href="#_ftn16" name="_ftnref16"><sup>[16]</sup></a>. 7 marca 1958 r. Stramka został skreślony z listy agentów, gdyż „[…] <em>już w okresie przed październikiem był nieszczery i niechętny do dalszej współpracy. Po październiku całkowicie unika spotkań.</em> […] <em>Jest wrogo ustosunkowany do PRL</em> […]”<a href="#_ftn17" name="_ftnref17"><sup>[17]</sup></a>. Od 1948 r. mieszkał w Zakopanem, gdzie pracował jako magazynier w Ośrodku Kultury Fizycznej przy ul. Chałubińskiego, a następnie w latach 1951–1956 jako sezonowy instruktor sportów zimowych w Centralnym Wojskowym Klubie Sportowym Zakopane na Groniku<a href="#_ftn18" name="_ftnref18"><sup>[18]</sup></a>. W tym czasie osiągał liczne sukcesy w sporcie narciarskim<a href="#_ftn19" name="_ftnref19"><sup>[19]</sup></a>. Powrócił do Nowego Sącza, angażował się organizację życia sportowego w KS „Start” Nowy Sącz i „Poprad” Rytro. Zmarł 1 września 1965 r. w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku motocyklowym w Biegonicach, spoczywa na cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu przy ul. Rejtana. Odznaczony Krzyżem Walecznych i Virtutti Militari.</p>
<p>——————————————————————————————</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> <em>Raport o wytypowaniu kandydata do werbunku</em>, IPN Kr 009/5788, Kraków, 12.04.1951, k. 009.</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <em>Relacja Marii Stramki-Ryby</em>, Nowy Sącz, 22.05.2015.</p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> <em>Katalog Szkolny Szkoły Handlowej w Nowym Sączu</em>, kl. 3, APNS/SHNS/7; Z. Mordawski, <em>Roman Stramka (1916–1965),</em> „Rocznik Sądecki”, t. XXIII, Nowy Sącz 2000, s. 332.</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> „Kolejowe Przysposobienie Wojskowe”, nr 3 z 1931 r., s. 16.</p>
<p><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">[5]</a> Pamiątkowy medal za zajęcie III miejsca w biegu przełajowym, Nowy Sącz, 8.10.1932, znajdujący się w zbiorach rodziny Stramków.</p>
<p><a href="#_ftnref6" name="_ftn6">[6]</a> Pamiątkowy medal z Narciarskich Głównych Zawodów Kolejowego Przysposobienia Wojskowego 1934 znajdujący się w zbiorach rodziny Stramków; „Kolejowe Przysposobienie Wojskowe”, nr 4/1934 r., s. 14.</p>
<p><a href="#_ftnref7" name="_ftn7">[7]</a> Z. Mordawski, op. cit.</p>
<p><a href="#_ftnref8" name="_ftn8">[8]</a> Ibidem.</p>
<p><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">[9]</a> W. Frazik, <em>Roman</em> Stramka, <em>Polski Słownik Biograficzny</em>, t. 44, Warszawa, 2005–2006.</p>
<p><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">[10]</a> <em>Protokół przesłuchania R. Stramki</em>, Teczka personalna agenta-informatora ps. „Przystojny”, IPN Kr 009/5788, Kraków, 23.06.1953, k. 12</p>
<p><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">[11]</a> J. Bieniek, <em>Między&#8230;</em> , s. 329.</p>
<p><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">[12]</a> W. Frazik, Ibidem.</p>
<p><a href="#_ftnref13" name="_ftn13">[13]</a> <em>Oświadczenie R. Stramki</em>, IPN Kr 009/5788, Teczka informatora ps. „Przystojny”, Nowy Sącz, 31.03.1947, k. 17.</p>
<p><a href="#_ftnref14" name="_ftn14">[14]</a> Akta sprawy agencyjnego rozpracowania kryptonim „Maszewo”, dot. kontroli operacyjnej środowiska byłych członków AK i NSZ na terenie Państwowych Zakładów Przemysłu Rolnego w Maszewie, podejrzanych o działalność antypaństwową, IPN GD 0027/614.</p>
<p><a href="#_ftnref15" name="_ftn15">[15]</a> Ibidem.</p>
<p><a href="#_ftnref16" name="_ftn16">[16]</a> <em>Charakterystyka informatora „Przystojny”,</em> IPN Kr 009/5788, Teczka informatora ps. „Przystojny”, Kraków, 26 VII 1956 r., k. 45-47.</p>
<p><a href="#_ftnref17" name="_ftn17">[17]</a> Ibidem.</p>
<p><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">[18]</a><em> Życiorys R. Stramki</em>, Archiwum Romany Stramki-Kroczek, Nowy Sącz, 5.10.1962.</p>
<p><a href="#_ftnref19" name="_ftn19"><em><strong>[19]</strong></em></a><em> Relacja Marii Stramki-Ryby i Romany Stramki</em>, Nowy Sącz, 22.05.2015.</p>
</div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-builder-column-9{width:100% !important;margin-top : 10px;margin-bottom : 10px;}.fusion-builder-column-9 > .fusion-column-wrapper {padding-top : 0px !important;padding-right : 0px !important;margin-right : 1.92%;padding-bottom : 0px !important;padding-left : 0px !important;margin-left : 1.92%;}@media only screen and (max-width:1024px) {.fusion-body .fusion-builder-column-9{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-9 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}@media only screen and (max-width:640px) {.fusion-body .fusion-builder-column-9{width:100% !important;order : 0;}.fusion-builder-column-9 > .fusion-column-wrapper {margin-right : 1.92%;margin-left : 1.92%;}}</style></div></div><style type="text/css">.fusion-body .fusion-flex-container.fusion-builder-row-10{ padding-top : 0px;margin-top : 0px;padding-right : 25px;padding-bottom : 25px;margin-bottom : 0px;padding-left : 25px;}</style></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.wojennysacz.pl/stramka-roman/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
